Pozycja materiału w rankingach:
Bazar na Kole. Przedwojenny zabytek, zaułek romantyzmu, skarb dla miłośników rupieci. Trzeba tu przyjechać rano w niedzielę. Najlepiej wehikułem czasu, nie zwyczajnym tramwajem. Tu przedmioty biorą ludzi w posiadanie, nie na odwrót.

Właściciel tych wszystkich skarbów w niedziele wstaje o trzeciej nad ranem, aby na Kole być już o czwartej i móc na spokojnie swój towar rozłożyć. Wcale nie chodzi o to, żeby przedmioty były dobrze wyeksponowane. Ich urok mówi sam za siebie. Po prostu szpargałów jest takie mnóstwo, że potrzeba wiele czasu, aby je wyjąć i jako tako poukładać. Pan Grzegorz handlował od dziecka, podróżował. Ostatnim razem był w Nowej Zelandii. Mówi, że uciekał z kraju trzy razy, ale zawsze wracał. Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.58)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr A. Jeleń 15.11.2009 10:43
Każdy tam znajdzie coś dla siebie... a handlujący muszą bajerować.
Bartłomiej Kowalewski 14.11.2009 11:19
bazar staroci to jak internet jest tam prawie wszystko
trzeba umiejętnie oglądać stragany / witryny internetowe/ by wyłowić interesującą rzecz
kiedy przestaną istnieć bazary jak wchłonie je Alegro ?
Agata Luśtyk 10.11.2009 22:20
Ciepło i ładnie opisane - od razu wciąga taki sympatyczny klimat:) Chciałabym, żeby było trochę dłużej:)
Ewa Łazowska 10.11.2009 18:53
Uwielbiam klimat takich targów , bowiem jako miłośnik staroci, zawsze coś dla siebie tam znajdę. Co do gadki szmatki - zgadzam się w stu procentach. Mnie udało się nabyć przepiękną, porcelanową wazę za jedyne 2 złote. Faktyczna wartość tego cudeńka na rynku kolekcjonerskim - około 200 zł. Ale to była czysta fucha. Pozdrawiam!
BARBARA Romer Kukulska 10.11.2009 15:07
Ten Pan . by nie wyrzucił starej koronki, ale sprzeda. Na jedno wychodzi , bo się jej pozbywa, a więc fałszywy to szacunek.
taka gadka szmatka.
Ale materiał fajny, szkoda, że tak mało fotek.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)