Facebook Google+ Twitter

"Tylko Bóg wybacza". Przemoc refrenem Refna

Stałym motywem filmów Refna, ich refrenem, zawsze była przemoc. Czy fani Goslinga - kierowcy mściciela z "Drive" - będą tym razem zadowoleni? "Tylko Bóg wybacza" stosunkowo świeżo po premierze Cannes trafia do polskich kin.

 / Fot. Materiały prasoweNicolas Winding Refn reżyser odkryty przez masową publiczności dzięki „Drive’owi” z Ryanem Goslingiem znany był wcześniej mniej licznej grupie widzów z trylogii o kopenhaskich dilerach „Pusher” w której debiutował dziś bardzo popularny Mads Mikkelsen („Hannibal”, Złota Palma w Cannes za „Polowanie”) i z dramatu osadzonego w czasach średniowiecznych „Valhalla: mroczny wojownik” (ze wspomnianym, bardziej już wtedy znanym Mikkelsenem).

W najnowszym „Tylko Bóg wybacza” Refn powraca do ponurej tonacji „Valhalli...” i do pewnych wątków z „Pusherów”. Tak jak w wielu cenionych dramatach o przemocy („To nie jest kraj dla starych ludzi” wspominając) najważniejsze są tu nie sceny akcji, ale ludzkie charaktery. Refn każe Goslingowi uciekać fankom i fanom od jego wizerunku silnego, pięknego i pewnego siebie kierowcy w białej skórzanej kurtce i każe mu nie tylko poruszać się pieszo, ale też stać się pełnym wątpliwości, podległym autorytarnej matce zagubionym mężczyzną, w dodatku fizycznie strasznie masakrowanym (co pokazują niektóre plakaty). Gosling gra Juliana (co już mi się podoba, przyp. J.T.), właściciela hali bokserskiej, byłego kryminalistę, który odnalazł sobie miejsce w świecie wtapiając się w klimat Bangkoku i wiążąc z byłą prostytutką. Julian właśnie stracił brata – za jego śmierć odpowiedzialny jest pośrednio tajski policjant (Vithaya Pansrirgarm).

Ten pełni w Bangkoku funkcję szeryfa z Dzikiego Wschodu. Nie chwyta przestępców, by oddać ich wymiarowi sprawiedliwości, ale po to, by im od razu wymierzyć karę. Refn stosuje tu eksperymentalny chwyt i mimo XXI wieku wręcza mu samurajską katanę. Pomysł ryzykowny, ale pod względem efektowności - udany.
Głównym przeciwnikiem stróża prawa, nie może w takiej sytuacji być hamletyczny i honorowy Julian, staje się nim więc jego matka, zupełne przeciwieństwo syna, odpowiedzialna za ciemne interesy Zachodu femme fatale ( niesamowita Kristin Scott-Thomas). Właśnie straciła starszego syna, w związku z czym może budzić współczucie, które zrazu wykorzystuje. Jej motyw jest prosty. Chce zemsty – za wszelką cenę, bez względu na koszta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.