O. Tadeusz Rydzyk, traktuje i popiera dwóch dziś politycznych rywali i ideowych wrogów, Zbigniewa Ziobro i prezesa Kaczyńskiego, podobnie a nawet jednakowo. Można rzec językiem miłości: kocha i szanuje jednako jak braci.
Tylko o. Rydzyk boi się
O. Tadeusz Rydzyk, traktuje i popiera dwóch dziś politycznych rywali i ideowych wrogów, Zbigniewa Ziobro i prezesa Kaczyńskiego, podobnie a nawet jednakowo. Można rzec językiem miłości: kocha i szanuje jednako jak braci. Czyli nie zamartwia się, że Zbychu zyskał a Jaru stracił. Jak nigdy, tym razem Radio Maryja milczy w tej sprawie. Wcześniej, przed eksmisją Ziobry z partii prezesa, broniło pupila Zbigniewa i oczekiwało zmian w PiS-ie. Ale też nie atakowało i nadal nie atakuje, prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej, jak widać z tego, boi się zapewne działania Złego. Bo Zły to zły, groźniejszy niż złe psy.
O. Rydzyk, który wie dużo o niecnych i podstępnych działaniach diabła złego (och, pardon; nie ma diabła dobrego), powiedział w swojej Telewizji Trwam: "Tu nie należy wykluczać działania Złego. On wszystko będzie robił, żeby nas wyprowadzić w pole, diabeł zawsze dzielił". To był skromny komentarz o. Rydzyka na wyrzucenie z PiS-u, byłego zastępcę prezesa, Zbigniewa Ziobry, a także Tadeusza Cymańskiego i Jacka Kurskiego. Zastrzegał wielebny ojczulek (zwyczajnie, spokojnie, nie czule), że nie chce stanąć po żadnej ze stron konfliktu. Choć chciałby, żeby obie strony się dogadały. Dla dobra partii, dla prezesa i Ziobra oraz Polski.
Po wyborach sromotnie przegranych przez prezesa Kaczyńskiego, o wojnie domowej w PiS, media o. Rydzyka mówiły zdawkowo. Eksperci Radia Maryja, na czele z o. Rydzykiem, czyli wielebni synowie Maryi, zwani w języku teologii, redemptorystami liczyli, że trzej a potem już kilkunastu Ziobrystów, mimo sporów porozumieją się z prezesem Kaczyńskim. Nie chcieli zapewne podgrzewać nastrojów, bo to ich zdaniem, mogłoby tylko zaszkodzić popieranej przez nich partii PiS. Kalkulacje i ostrożność na nic się zadały. Ziobryści, jak chciały, tak wyleciały. Redemptoryści na to zdębiały i wytrzeszczyli gały. I pomyślały: ale z nich pały.
Dyrektor Tadeusz, w roli szefa toruńskiej rozgłośni Radia Maryja i Telewizji Trwam, w końcu przerwał milczenie. Jak zwykle w niedzielę wieczorem, chwycił za telefon i dał głos do studia Telewizji Trwam, gdy jego gościem był radiomaryjny ideolog Jerzy Robert Nowak. Sprowokowały o. Dyrektora telefony słuchaczy zdezorientowanych i zaniepokojonych sytuacją w PiS. Wyznawcy Telewizji Trwam chcieli wiedzieć, na kogo stawia stacja i co mają myśleć o walce między Ziobrystami a stronnikami prezesa Kaczyńskiego. W komentarzach na żywo, o. Rydzyk bajał: "Dopuszczamy do głosu różnych ludzi i szukamy prawdy, to jest ta debata. Ja bym się bardzo bał stawać po jakiejkolwiek... czy tu, czy tam i tak dalej". Uspokajał, łagodził i mętnie radził: "Na pewno trzeba poznawać, trzeba mieć wiedzę coraz większą, trzeba się modlić."
(Stanisław Cybruch)