Facebook Google+ Twitter

Tylko remis w Łodzi

Piłkarze ŁKS dramatycznie potrzebowali zwycięstwa nad Cracovią, by powiększyć swoje szanse na pozostanie w Orange Ekstraklasie. Napięcie było odczuwalne na murawie i trybunach.

Widok z ławki trenerskiej ŁKS. / Fot. Maciej NawrotekSpotkanie rozpoczęła, grająca na czarno Cracovia i jeśli chodzi o pierwsze pół godziny spotkania, był to jedyny godny odnotowania fakt, po stronie przyjezdnych. Żądny gola ŁKS zamknął Krakowian na własnej połowie i atakował. Bardzo dobrze w środku pola prezentował się grający z numerem 9. Sebastian Mila. Już w 5. minucie spotkania, były zawodnik Groclinu mógł wpisać się na listę strzelców. Po dośrodkowaniu Roberta Szczota, piłkę "wypluł" Cabaj, ale Mila przestrzelił z 1 metra. Dziesięć minut później z woleja uderzał Szczot - tuż obok bramki. Ten sam zawodnik w następnej akcji ograł obrońcę Cracovii, zwodem "a la Ronaldo", posłał centrę prosto na głowę Mili, lecz piłka po strzale trafiła jedynie w słupek. Cracovia nie mogąc sobie poradzić z dobrze dysponowanymi zawodnikami z Łodzi, ratowała się faulami. Żółte kratki otrzymali: Arkadiusz Baran oraz Łukasz Tupalski.

Druga połowa

Kolejną odsłonę meczu, z większym animuszem rozpoczęli krakowianie. Widać było, że w szatni trener Majewski nieco "przytupnął". Dostrzec można było wyższe ustawienie linii obrony oraz większą agresywność w środku pola. W 56. minucie płaski strzał oddał Kłus. Było to dopiero drugie uderzenie na bramkę ŁKS w tym spotkaniu. Mnożyły się faule - łokciem w twarz został uderzony Mila, a Moskała "podciął" Tomasza Kłosa.ŁKS brakowało rasowego napastnika, to było widać. Dwoił się i troił Robert Szczot, jednak do jego gry nie dostroił się Gabor Vayer, oraz wprowadzony za niego Kleyr. Brazylijska para - Kleyr i Juca była najsłabszym ogniwami w drużynie z alei Unii. Pierwszy wpisał się do protokołu, otrzymując w 79. minucie żółtą kartkę.

Tomasz Kłos. / Fot. Maciej NawrotekOstatnie 10 minut to totalna ofensywa ŁKS-u. Po dośrodkowaniu Mysony, Tomasz Kłos z piątego metra, strzałem głową, trafia prosto w dobrze ustawionego Cabaja. Chwilę później po kombinacyjnej akcji Madeja, Mysony i Mili, ten ostatni uderza, lecz płaski strzał był minimalnie niecelny. W końcówce bardzo groźnie strzelał jeszcze Szczot i Madej, jednak wynik nie uległ zmianie.

Jedyne na co było stać Cracovię w tym meczu, to remis. Piłkarze "Pasów", muszą być z tego wyniku zadowoleni, ponieważ widać było, że przyjechali do Łodzi po remis. Z przodu walczył Tomasz Moskała, ale pomocnicy byli zajęci rozbijaniem, a nie konstruowaniem akcji.

Nastroje w ŁKS wręcz grobowe. Dobra gra nie zagwarantowała trzech punktów. Nie brakowało woli walki, chęci do gry, nawet celnych strzałów. Chyba odrobiny szczęścia.

Krótkiego wywiadu dla Wiadomości24.pl udzielił Łukasz Madej (ŁKS):

Dlaczego nie udało się wygrać?

- Nie strzeliliśmy bramki.

Może zabrakło trochę szczęścia?

- Ja już nie wiem co mówić, powinniśmy ten mecz wygrać. Nie wygraliśmy, ale taka jest piłka.

Do pola karnego wszystko układało się świetnie, brakowało ruchu napastników w obrębie jedenastki?

- Jest mi ciężko coś mówić na gorąco, trzeba to wszystko spokojnie zobaczyć w telewizji.

Składy obu drużyn:

ŁKS: Wyparło, Łakomy, Kłos, Adamski, Szczot, Madej (88' Arifović), Mysona, Haliti, Vayer (56' Kleyr), Mila, Juca (75' Woźniczka)
Trener: Mirosław Jabłoński

Cracovia: Cabaj, Kulig, Polczak, Radwański, Tupalski, Baran, Kłus, Majoros (45' Pawlusiński), Nowak, Dudzic (82' Kostrubała), Witkowski (45' Moskała)
Trener: Stefan Majewski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.