Pozycja materiału w rankingach:
Piłkarze ŁKS dramatycznie potrzebowali zwycięstwa nad Cracovią, by powiększyć swoje szanse na pozostanie w Orange Ekstraklasie. Napięcie było odczuwalne na murawie i trybunach.
Spotkanie rozpoczęła, grająca na czarno Cracovia i jeśli chodzi o pierwsze pół godziny spotkania, był to jedyny godny odnotowania fakt, po stronie przyjezdnych. Żądny gola ŁKS zamknął Krakowian na własnej połowie i atakował. Bardzo dobrze w środku pola prezentował się grający z numerem 9. Sebastian Mila. Już w 5. minucie spotkania, były zawodnik Groclinu mógł wpisać się na listę strzelców. Po dośrodkowaniu Roberta Szczota, piłkę "wypluł" Cabaj, ale Mila przestrzelił z 1 metra. Dziesięć minut później z woleja uderzał Szczot - tuż obok bramki. Ten sam zawodnik w następnej akcji ograł obrońcę Cracovii, zwodem "a la Ronaldo", posłał centrę prosto na głowę Mili, lecz piłka po strzale trafiła jedynie w słupek. Cracovia nie mogąc sobie poradzić z dobrze dysponowanymi zawodnikami z Łodzi, ratowała się faulami. Żółte kratki otrzymali: Arkadiusz Baran oraz Łukasz Tupalski.
Ostatnie 10 minut to totalna ofensywa ŁKS-u. Po dośrodkowaniu Mysony, Tomasz Kłos z piątego metra, strzałem głową, trafia prosto w dobrze ustawionego Cabaja. Chwilę później po kombinacyjnej akcji Madeja, Mysony i Mili, ten ostatni uderza, lecz płaski strzał był minimalnie niecelny. W końcówce bardzo groźnie strzelał jeszcze Szczot i Madej, jednak wynik nie uległ zmianie.Zobacz także:
Artykuły
(17)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.50)
Wiek: 26 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Bieg Lwa. I półmaraton w podpoznańskim Tarnowie Podgórnym
(odsłon: +624)