Facebook Google+ Twitter

Tymon Tymański: Wolę grać klauna

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-02-21 11:42

Z kompozytorem, poetą i prozaikiem rozmawiamy o flircie z dziennikarstwem, rzetelnej krytyce, komponowaniu i Paris Hilton.

Fot. Marcin Osman/SPGW Podobno chciałby Pan – cytuję – „walnąć Paris Hilton bejsbolem”?
– Nie jestem aż tak agresywny, chyba że werbalnie. Z jakiej racji miałbym wiotką, szczuplutką dziewczynę traktować bejsbolem – nawet jeśli jest głupia jak but. Paris ma niezłe ciało, ale kiedy patrzę w jej ciągle zmrużone, głupie oczy, widzę totalną nicość i myślę sobie: Boże, czym się ten świat zachwyca? Istnieje przecież popowe rzemiosło, które szanuję, np. Beyonce, Shakira czy Christina Aguilera. To świetne wokalistki, które podobają mi się muzycznie i cieleśnie.

W TVP współprowadzi Pan program o kulturze „Łossskot”. To dla Pana duża zawodowa zmiana?
– Przyznaję, że to nie była łatwa decyzja. Ale to nie mój pierwszy flirt z dziennikarstwem. Zaczęło się od pisania felietonów, potem były recenzje jazzowe. Ale felietony to luźna sytuacja, a w „Łossskocie” przyszło mi zarabiać za ocenianiu innych artystów. Pojawiła się pokusa, żeby zarobić cztery razy więcej, niż kiedykolwiek dostałem za swoją muzykę – wystarczy trochę na kogoś popluć. I w ten sposób pojawiłem się w „Łossskocie”. Można być krytykiem uczciwym i rzetelnym; można promować dobre rzeczy i ujawniać buble. Choć ja akurat wolę grać rolę klauna, wolę się naigrywać, niż krytycznie oceniać czy merytorycznie ważyć.

Ale nie chciał Pan zostać jednym z jurorów w „Idolu”. Dlaczego?
– Proponowano mi to dwukrotnie i dwa razy odmawiałem. Owszem, zastanawiałem się przez parę dni – przecież istnieją programy typu „Szansa na sukces”, w których zachowuje się reguły kultury – niemniej stwierdziłem, że za dużo ryzykuję. Wiedziałem, że istnieje wąska ścieżka uczestniczenia w jury, oceniania ludzi i niewchodzenia w rolę gwiazdora – gnoja. Jednocześnie miałem świadomość, że media najchętniej pokazują jakieś konflikty czy „podpierdolki”. Był pomysł, żeby ode mnie – jako osoby kontrowersyjnej – wymagać jazdy na całość. Nie chciałem promować się kosztem różnych nieszczęśników z prowincji, których Bozia nie obdarzyła talentem muzycznym. Wszedł za mnie Maleńczuk i choć całkowicie rozumiem jego motywację, wydaje mi się, że na tym stracił. Pieniądze nie były aż tak duże, a energia programu niefajna. Maciek jest świetnym wokalistą i jako artysta, niczym kot, zawsze spadnie na cztery nogi. Pułapką nie było to, że poszedł do „Idola”, ale to, że stracił wewnętrzny spokój i – ku uciesze twórców tego rzymskiego igrzyska – wplątał się w poniżanie ludzi z prowincji. Trudna sytuacja, która może i promuje artystów, ale zostawia pewien niesmak.

Kim jest Tymon Tymański? Muzykiem, poetą, kompozytorem, multiinstrumentalistą czy aktorem?
– Myślę, że jest twórczą osobą. Ale nie przesadzajmy z tą wszechstronnością. Ja nigdy nie próbowałem wiedzieć wszystkiego. Po trosze jestem omnibusem, ale mam też swoje ograniczenia. Jako dziecko dużo rysowałem, rzeźbiłem i malowałem, ale w pewnym momencie stwierdziłem, że to nie jest czas Leonardów da Vinci i Witkacych – nie będę robić wszystkiego dobrze. Skupiłem się na muzyce i to jest moja domena. Moją specjalnością jest kompozycja. Nie jestem ani wybitnym wokalistą, ani gitarzystą, ale uważam się za wybitnego kompozytora – oto moja siła. A przy okazji próbuję sił w literaturze, mam łatwość pisania. Piszę teksty, felietony, scenariusze, dramaty. Ale nie udaję, że się na wszystkim znam. Jestem artystą intuicjonistą, który posiadł umiejętność minikry.

Ma Pan dwóch synów: 14-letniego Lukasa i 8-letniego Kosmę. Marzy się Panu muzyczna rodzina jaką są np. Waglewscy?
– Czemu nie? Ostatnio ze swoim zespołem Tymański Yass Ensemble miałem w Gdańsku próbę. Przysłuchiwali się jej moi synowie. Kiedy dorośli poszli zapalić, chłopcy przemknęli do miejsca prób i zaczęli grać riff utworu grupy White Stripes na perkusji i na basie. Wojtek Mazolewski spojrzał na mnie zaskoczony i zapytał, kto ćwiczy w naszej sali. Odpowiadam, że moi synowie, a on na to – ty cwaniaku, to ty sobie szykujesz zespół rodzinny! Ale tak poważnie – nie chcę, żeby moi synowie nosili brzemię musu muzykowania. Mój starszy syn ma zespół, grają covery Beatlesów i Green Day’a. Lukas chce być i będzie muzykiem. Od początku wiedział, co chce robić. Młodszy syn – Kosma jest bystrym gościem, rozgarniętym i wrażliwym. Na pewno wyrośnie z niego ktoś ciekawy, ale chyba niekoniecznie muzyk.

Co nowego szykuje Tymon Tymański?
– Równolegle zajmuję się paroma rzeczami. Skończyłem już najnowszą płytę Tymon & The Transistors „Don’t Panic! We’re From Poland”. W wolnym czasie miksuję album „Tymański Yass Ensemble”. Wiedziałem, że w związku z pracą w „Łossskocie” będę bardzo zajęty, więc przygotowałem się półtora roku naprzód, nagrywając dwie płyty. W 2/3 zrobiłem też kolejną płytę Transistorsów. Przy okazji piszę sztukę „Mój Jazz” – mam już prawie dwa akty. Chciałbym to jakoś „ożenić” z wrocławskim teatrem Capitol. Piszę też scenariusz filmu o sekcie z Mirosławem Baką i Cezarym Studniakiem w rolach głównych. Po Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni zauważyłem kompletną pustkę w kwestii dobrych scenariuszy. Mamy dobrych aktorów, coraz większe budżety, ale scenariusze są słabe jak nowo narodzone koty.

Jaka jest najnowsza płyta Tymon & The Transistors?
– Przychodzi taki moment, kiedy nie można dłużej udawać beztroskiego chłopca. Ta płyta jest pożegnaniem z okresem beztroski, dlatego nadałem jej bardzo prostą formę – to zwykłe, nieskomplikowane piosenki. Jakby trochę Beatlesów, trochę Nirvany, trochę dobrego hard rocka. Prosta muzyka i ładne melodie. Myślę, że ta płyta jest świetna, poza tym to bardzo osobista wypowiedź. Jestem z niej bardzo dumny.


Tymon Tymański
Urodził się 30 września 1968 r. w Gdańsku–Wrzeszczu. Do przedszkola mama ubierała go w ręcznie dziany sweter i rajstopki, których szczerze nienawidził, bo gryzły jak mszyce i były poniżające. Od ósmego roku życia pobierał prywatne lekcje nauki gry na gitarze klasycznej. W podstawówce założył swój pierwszy zespół The Howling Dogs, którego próby odbywały się w jego mieszkaniu przy alei Wojska Polskiego. Sąsiedzi – pani Gumowska i państwo Kamińscy – nieustannie uskarżali się na hałasy sfuzowanych gitar.
W latach 1982-1986 Tymański uczył się kolejno w trzech trójmiejskich liceach i założył Sni Sredstvom Za Uklanianie – grupę, w której śpiewał i grał na gitarze basowej. W 1986 r. dostał się na anglistykę na Uniwersytecie Gdańskim, dwa lata później zwariował i studia porzucił. Kupił stary kontrabas i założył Miłość – najważniejszy zespół jazzowy następnej dekady. Nagrali siedem albumów i rozwiązali się w 2002 roku. W międzyczasie powstały zespoły Kury, Tymon i Trupy, Czan, NRD, The Users, Masło. Tymański próbował swoich sił jako aktor, założył wytwórnię płytową Biodro Records i komponował muzykę do filmów. W 2001 roku został nagrodzony Paszportem Polityki za całokształt twórczości. W 2003 roku założył dwie kapele: Tymański Yass Ensemble i Tymon & The Transistors. Od jesieni 2006 roku na antenie TVP 1 razem z Maciejem Chmielem i Jackiem Dehnelem prowadzi program „Łossskot”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Od dawna wiedziałem, że Tymon to jest gość. Teraz jeszcze się w tym mniemaniu utwierdziłem. Sposób, w jaki wyjaśnia, dlaczego nie został jurorem w "Idolu" (jak nie przymierzając taki przygłup-arogant Prokop) napawa szacunkiem. Jeśli do tego dodać, że chociaż do przedszkola musiał chodzić w rajtkach, dziś prowadzi normalne życie rodzinne, ma wspaniałych synów i (co raz widziałem) całkiem nieźle radzi sobie przed kamerą w "Łossskocie", rzec by można - git. Last but not least, do wielu kawałków Miłości, Kur i Trupów będziemy wracać długo po latach.

A, żebym nie przesłodził: łaskawi Korektorzy "Słowa Polskiego Gazety Wrocławskiej" (oraz P.T. Moderatorzy w24): Zapewniam was, że Tymon posiadł umiejętność MIMIKRY. A nie - jakeście napisali: "minikry".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.