Facebook Google+ Twitter

Tymoszenko: protegowany przez UE oligarcha?

Po chłodnym przyjęciu przez Majdan, „królowa” UE – nie Ukrainy i Ukraińców – jednak nie będzie startować w wyborach prezydenckich – oznajmił kolega partyjny i obrońca byłej premier Serhij Własenko.

NIE PO TO LUDZIE UMIERALI / Fot. NIE PO TO LUDZIE UMIERALINie po to ludzie umierali - widnieje napis na plakacie, ukazującym stosunek Ukraińców do byłej premier. Dla UE Julia Tymoszenko jest natomiast co najmniej królową. Od niej bowiem Bruksela uzależniała podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Gdyby jednak europejscy politycy zamiast koleżeńskiej solidarności z byłą premier wybrali naród ukraiński, nie doszłoby do Majdanu i ofiar śmiertelnych. To jest pewne. Mając poczucie winy, UE deklaruje wsparcie finansowe dla Ukrainy i gotowość podpisania umowy stowarzyszeniowego. Przedtem jednak Bruksela nie dysponowała środkami, a jedyne, co Ukrainie zaproponowała, to 600 mln euro.

Zanim dojdzie do podpisania umowy stowarzyszeniowej, niewątpliwe z inicjatywy UE tekst porozumienia zostanie lekko zmodyfikowany. A tymczasem pierwszy zachodni politycy już są w Kijowie. Udali się na pielgrzymkę do stolicy Rusi Kijowskiej, aby pokłonić się wyzwolonej przez polityków, a nie przez Majdan, Tymoszenko. Zniesmaczony i rozczarowany Majdan, jak również Ukraińcy, którzy na Majdanie nie byli, odżegnują się od Tymoszenko, uznając ją za takiego samego oligarchę i przestępcę, jak Wiktor Janukowycz. Wartość majątku Janukowycza szacuje się na 3 mld dolarów, zaś Tymoszenko – na 9-12 mld dolarów. Fortunę zbiła na handlu rosyjskim gazem. Jako premier Ukrainy jednocześnie reprezentowała rząd i swoją prywatną firmę, zadłużoną wobec Gazpromu. Po podpisaniu słynnych umów gazowych z Rosją, za które trafiła do więzienia, jakimś cudem okazało się, że jej zadłużenie wobec Gazpromu zostało anulowane. Ukraińcy mają oczy, uszy i rozum, więc potrafią kojarzyć fakt i wyciągać wnioski. Dlatego też uwięzienie byłej premier nie spowodowało pospolitego ruszenia na ulice w obronie „niewinnej” liderki pomarańczowej rewolucji. Jej intrygi na fotelu szefa rządu doprowadziły do osłabienia ówczesnej pomarańczowej koalicji, oraz przejęcia władzy w parlamencie, rządzi i na fotelu prezydenta przez Partię Regionów. Nie było więc możliwości i potrzeby równoważenia wpływów poszczególnych ośrodków władzy, gdyż faktycznie cała władza znajdowała się w rękach jednej siły politycznej reprezentowanej przez Wiktora Janukowycza.

Trzeba jasno powiedzieć – Ukraińcy nie chcą Tymoszenko ani w rządzie, ani w parlamencie, ani na fotelu prezydenta. Może się okazać, że firmowane przez byłą premier projekty polityczną legną w gruzach, kojarzona z nią opozycja znów będzie mniejszością, a władzę w kraju przejmie kto inny, nie koniecznie proeuropejski. Tym bardziej, że niechęć wobec UE na Ukrainie narasta, gdyż to Bruksela popierała porozumienie z Janukowyczem i wciąż popiera Tymoszenko. Wkrótce możemy mieć na Ukrainie trzeci Majdan, gdyż do władzy idą te same osoby, a Ukraińcy chcą całkowicie nowych twarzy, a nie rotacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

I słusznie, że nie chcą rotacji. Też bym nie chciała.
A w ogóle, to bardzo ciekawe, jak rozwinie się sytuacja.
Ukrainę zamieszkuje wielu Rosjan i innych narodowości.. Może nawet sami Ukraińcy są w mniejszości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ukraińcy nie chcą ciasnych poglądów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ukraińcy chcą całkowicie nowych twarzy, a nie rotacji."

Jeśli to prawda, to są mądrzejsi od nas...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.