Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34915 miejsce

Tymoszenko: zdetronizowana ulubienica Zachodu i Polski

Już wiemy, kto jest faworytem Ukraińców w wyścigu po fotel prezydenta. Wbrew oczekiwaniom Zachodu nie chodzi ani o Tymoszenko, ani o Kliczkę. Kolejnym prezydentem Ukrainy zostanie oligarcha Petro Poroszenko.

 / Fot. Harald Dettenborn [CC-BY-3.0-de (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0/de/deed.en)], via Wikimedia CommonsW ramach badań opinii publicznej przeprowadzonych wspólnie przez kilka pracowni, Ukraińcy potwierdzili, że nie chcą, aby ich krajem rządziła populistka i oligarcha Julia Tymoszenko, ani tym bardziej niedoświadczony i mało wyrazisty gracz na scenie politycznej Witalij Kliczko. Największym poparciem w wyborach prezydenckich obdarzą natomiast „umiarkowanego” oligarchę Petro Poroszenko, który nie jest ani tak bajecznie bogaty, jak była premier, ani tak radykalny. Dlatego sondaże dają mu pierwsze miejsce z 24,9 proc. poparciem. Na drugim znalazł się Witalij Kliczko (8,9 proc.), a na trzecim – Julia Tymoszenko (8,2 proc.). W obliczu takich wyników Witalij Kliczko już wycofał się z kandydowania na urząd prezydenta. W zamian za poparcie dla Petro Poroszenko ma zagwarantowane miejsca w nowym rządzie oraz fotel mera Kijowa.

Kim jest Petro Poroszenko? Przede wszystkim na Ukrainie kojarzy się ze słodyczami i marką Roshen, która zdobyła ogromną popularność w wielu państwach postsowieckich, w Niemczech, Kanadzie i USA. Jego majątek Forbes oszacował na 1,6 mld dolarów.

Jeśli chodzi o karierę polityczną, postępował zgodnie z zasadą, że nie wkłada się wszystkich jaj do jednego kosza. W latach poprzednich był szefem Banku Narodowego Ukrainy, ministrem gospodarki, ministrem spraw zagranicznych i sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Sponsorował pomarańczową rewolucję, za co w nagrodę współrządził z Wiktorem Juszczenką. Następnie współpracował z Wiktorem Janukowyczem jako minister gospodarki. A gdy czas Janukowycza dobiegł końca, przyłączył się do Majdanu, wspierając go finansowo. Obecnie jest posłem.

Zdaniem Ukraińców Tymoszenko powinna jak najszybciej wycofać się z wyborów prezydenckich i z polityki w ogóle. Uwielbiana przez Zachód i Polskę jest znienawidzoną przez Ukraińców „złodziejką i oszustka”, jak ją nazywają nad Dnieprem.

Według badań opinii publicznej z początku marca, połowa badanych Ukraińców uważa, że Tymoszenko powinna zrezygnować nie tylko z ubiegania się o fotel prezydenta, ale całkowicie zniknąć z polityki. Zdecydowana większość Ukraińców również negatywnie odniosła się w tym badaniu do samego faktu uwolnienia byłej premier z więzienia, zupełnie odwrotnie niż Polska i Zachód. Dlatego też Ukraińcy mają za złe tym, którzy wydostali ją z więzienia. Obecność Tymoszenko u władzy będzie oznaczać narastającą niechęć ukraińskiego społeczeństwa wobec promotorów byłej premier – Zachodu, w tym Polski. Ta „oschłość” Ukraińców wobec byłej Tymoszenko sprawia, że start w tegorocznych wyborach prezydenckich jest dla niej największym wyzwaniem w całej jej karierze politycznej. W przypadku przegranej była premier pójdzie na wraz ze swoją partią. Świadomi tego koledzy partyjny już zostawiają szeregi partii. Nawet najbliżsi jej współpracownicy - p.o. prezydenta Oleksandr Turczynow oraz premier Arsenij Jaceniuk – prowadzą w tej chwili rozmowy o współpracy z Petro Poroszenko.

A co z panią premier? Julia Tymoszenko przekonuję, że się zmieniła, na dowód czego zmieniła fryzurę i zdjęła warkocz z głowy. Media i politolodzy z kolie powtarzają, jak mantrę – Tymoszenko się zmieniła, a jeśli już, to na gorsze. Jej siłą napędową wciąż pozostaje walka z kimkolwiek. Walczyła z prezydentem Kuczmą, później z prezydentem i koalicjantem Juszczenką, a ostatnio z Janukowyczem. Gdy ten zniknął ze sceny politycznej, Tymoszenko została sam na sam ze swoim syndromem wojowniczki. Nie długo jednak trwał ten stan, gdyż natychmiast, aby nie wyjść z wprawy, znalazła sobie nowego wroga w postaci Władimira Putina. Mimo napiętych stosunków ukraińsko-rosyjskich to jej raczej nie przysporzy popularności. Jak pokazują ostatnie lata, każdy antyrosyjski polityk na Ukrainie kończył szybciej niż zaczynał.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Tymoszenko zaoszczędzi na kompresach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgoda. Tuskowi wyłącznie można łopatą przetłumaczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.03.2014 14:32

Panie Jerzy, jeśli pan wierzy, że Tuskowi zależy na bezpieczeństwie kraju to jest pan w błędzie. Chodzi o wygraną w przyszłorocznych wyborach. Słupki spadają, Polacy sa rozczarowani, społeczeństwo protestuje w Sejmie i pod Sejmem. "Może nie warto jeszcze dokładać sankcji z Rosji?" - pomyślał sobie pan Tusk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten politolog nie ma pojęcia o bieżącej polityce. Nie popieram PO w polityce krajowej, jednak cel, jaki postawiła aby powstrzymać Putina jest słuszny.
Prowadzenie polityki w stosunku do Rosji przez pryzmat ewentualnych sankcji wobec przedsiębiorców jest krótkowzroczne.
Cóż, komu po dobrobycie Polskich przedsiębiorców i możliwości eksportowych dla rolników, skoro, jeśli Putin nie będzie w porę powstrzymany, to dokona agresji na inne kraje w tym niewykluczone, że i na Polskę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.03.2014 13:50

Rozmawiałem o sytuacji na Ukrainie ze znajomym politologiem. Postawił ciekawą tezę - Tusk i Komorowski przestrzelili z absolutnym poparciem Polski dla działań na Ukrainie. Polacy w końcu to dostrzegli. Przez trzy miesiące trwał Majdan, ludzie ginęli, "walczyli o demokrację" (tak nam to przedstawiano, choć przecież oni sami wybrali Janukowycza na prezydenta), a opozycyjni politycy stali przed tłumem pogodzeni. Teraz na Ukrainę powrócił chaos, opozycja znowu jest pokłócona i walczy o wpływy. Polacy zaczynają się zastanawiać, co zyskamy na bezwzględnym poparciu i czy nie stracimy więcej niż inne państwa europejskie. Straszą nas wojną, a ludzie zamiast deklarować gotowość śmierci za Polskę mówią - po co mamy doprowadzać do niepotrzebnej wojny? To nie nasza wojna! Komorowski chce pomagać ukraińskim firmom, a Polscy przedsiębiorcy zastanawiają się - czemu nie nam? Dlaczego, prezydencie Polski, tych 300 mln zł nie dasz nam?

Rząd Tuska nie może nagle wycofać swojego poparcia i złagodzić polityki wobec Rosji, bo zostanie to wykorzystane przez opozycję. Zatem najlepsze byłoby przykrycie tematu czymś innym - stąd w końcu Arłukowicz przedstawił pomysł na pozbycie się kolejek (według lekarzy - całkowicie nierealny).

Zdaniem mojego znajomego, Tusk szuka wyjścia z tej sytuacji. Dlatego zaczął straszyć Putinem ("bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze", "to jest wybór, czy polskie dzieci pójdą we wrześniu do szkoły"), chce w ten sposób usprawiedliwić politykę rządu wobec Rosji.

Polityków PO nie obchodzą sankcje, które Rosja może nałożyć na polskich przedsiębiorców. Dzisiaj Adam Szejnfeld powiedział, że jak Rosja zechce to zablokuje handel z Polską bez żadnego powodu, a obecnie polskim celem jest zatrzymanie Putina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zamienił stryjek.....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Tymoszenko przestała być ulubienicą Polski z chwilą pogrzebania " Pomarańczowej Rewolucji " .Min Sikorski pytany o powrót Tymoszenko do polityki powiedział ...to zły pomysł dla Ukrainy . Na Euromajdanie została przyjęta bardzo chłodno i wygwizdana .
Do mediów trafił też filmik z hucznych urodzin córki Tymoszenko w czasie kiedy na Majdanie ginęli ludzie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście tak jest i chyba tak będzie. Ale jakby na to nie popatrzeć, Ukraina i jej mieszkańcy narobili takiego rabanu, że wszyscy się kłócą i pchają z pomocą i miliardami. Gdyby siedzieli cicho nikt by nie zauważył tragicznej ekonomicznej sytuacji, ani nie poczuwał się do sypania z rękawa miliardów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.