Facebook Google+ Twitter

"Tysiąc słów o miłości". Wywiad z Justyną Majkowską

Z Justyną Majkowską o życiu, miłości, i byciu kobietą, która wie, czego chce rozmawiał Marcin Mizera.

Niedawno w warszawskim empiku przy ulicy Marszałkowskiej, odbyło się spotkanie z Justyną Majkowską, która przede wszystkim kojarzona jest z zespołem „Ich Troje”. Po odejściu z tej formacji o Justynie przycichło, krążyły plotki, że na stałe wycofała się z show-biznesu, że się do niego zraziła, a ludzie, którzy go współtworzą mocną ją rozczarowali.

 / Fot. www.justynamajkowska.plPrawda, jak zwykle okazała się jeszcze bardziej niezwykła. Justyna oczywiście wycofała się, ale nie ze względu na „ciemną stronę” show-biznesu. Przyczyną tego kroku była zgoła inna i bez porównanie ważniejsza. Justyna po prostu postanowiła zająć się… dzieckiem, domem, mężem, czyli sprawami, które dla kobiety powinny być najważniejsze. Bo przecież Justyna Majkowska to nie tylko znakomita piosenkarka o urzekającym głosie, to nie tylko „Ich Troje”, to przede wszystkimi kobieta, żona i matka, która bardzo dobrze spełnia się również w… kuchni, ale o tym za chwilę.

Marcin Mizera: Cześć Justyna, miło Cię widzieć. Bardzo dobrze wyglądasz. Powiedz naszym czytelnikom, co Cię sprowadza do stolicy?
Justyna Majkowska: Dziękuję. A co mnie tu sprowadza, no przecież wiesz, ale, dobrze wyjaśnię to czytelnikom. To dzisiejsze spotkanie z fanami w empików odbywa się z okazji ukazania się mojej nowej płyty pt. „Zakochana od jutra”, którą dostępna jest m.in. w salonach sieci empik.

Przez ostatnie lata jakoś o Tobie przycichło. Powiedz, co robiłaś, czym się zajmowałaś? Bo chyba nie porwało Cię UFO?
(śmiech) Marcin, Tobie tylko jedno w głowie. Nie, nie porwało. Co robiłam? No cóż, od 2003 roku (to już tyle lat – śmiech), wiele w moim życiu się zmieniło. Nie były to jednak zmiany na gorsze. Po prostu skończył się pewien ważny etap mojego życia i rozpoczął kolejny jeszcze ważniejszy. Co Ci mogę powiedzieć. Zajęłam się domem, pracą z dziećmi autystycznymi w szkole, która daje mi niesamowitą satysfakcję. Cieszę się, jak mogę komuś pomóc. Zanurzyłam się w życie po uszy. Z „Ich Troje” wystąpiłam jeszcze w 2006 roku podczas trasy koncertowej upamiętniającej 10 – lecie istnienia zespołu. Jednak zawsze dla mniej najważniejszy był mój synek, któremu wówczas poświęciłam się bez reszty. I trwa to do dziś (śmiech).

Słyszałem też, że dobrze gotujesz?
Jasne, spróbowałbyś tylko powiedzieć, że jest inaczej (śmiech). Porządek w kuchni wyznacza mój synek, to on jest główną osobą, dla, której ciągle rozwijamy swoje talenty kulinarne. Zapuszczam się w tej materii na coraz głębsze wody (śmiech), ale synek oraz moi bliscy nie narzekają, więc chyba dobrze sobie radzę (śmiech).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.