Facebook Google+ Twitter

U2 - No Line On The Horizon

Niepodważalnym faktem jest, że zespół U2 to prawdziwa gwiazda rocka. Pierwszą płytę pt. "Boy" nagrał 29 lat temu. Od tego czasu zespół wydał 12 krążków, komponował, nagrywał i koncertował.

 / Fot. Okładka płytyOstatni album zespołu - "No Line On The Horizon" - wprawił w zakłopotanie wiele osób. Krytycy mieli pole do popisu, natomiast fani okazję, aby wykazać się lojalnością wobec grupy. No bo jak to jest możliwe, że zespół z takim warsztatem nagrał tak słabą płytę?

Odpowiedzi na to pytanie poszukują rzesze ludzi. W internecie jedna za drugą pojawiają się recenzje, które nie pozostawiają suchej nitki na irlandzkiej grupie. Fani idą w zaparte, ostro krytykując tych, którzy odważyli się wytknąć błędy i niedociągnięcia, jakie pojawiły się na "No Line On The Horizon". Myszkując po sieci, znajdowałam artykuły, które w większości krytykowały nowym album U2. Polscy recenzenci niemiłosiernie wręcz analizowali kawałek po kawałku, utyskując nad słabym efektem 2-letniej pracy zespołu. Przykładowo, "Get on your Boots", pierwszy singiel z nowej płyty, został nazwany przez Krzysztofa Krzewińskiego - recenzenta portalu muzyczni.pl - "niestrawnym muzycznym koszmarkiem". Autor nie ukrywa, że najbardziej zawiedziony jest brakiem oryginalności na tej płycie, brakiem świeżego muzycznego powiewu, który zapowiadali muzycy. Podobnie krytyczny jest także Jakub Gańko, recenzent, piszący dla polskiego portalu rockmetal.pl, który jeden po drugim, krytykuje kolejne utwory z "No Line on The Horizon".

Wobec ogólnego niezadowolenia z płyty, zaskakująca jest opinia, jaką na łamach "The Rolling Stone" wydał redaktor David Fricke. Znany ze swojej słabości do muzyki rockowej, Fricke stanowczo broni Irlandczyków, twierdząc, że "No Line…", to jedna z lepszych płyt zespołu. Swoje zdanie argumentuje prostymi faktami: poetyckie, poruszające teksty Bono, wirtuozerskie i rozbudowane solówki Edge’a, momentami ostrzejsze, gdy trzeba, delikatniejsze granie. To, co od zawsze charakterystyczne było dla U2, zostało zaprezentowane także na tym albumie.

Po wysłuchaniu płyty i przeanalizowaniu kilku recenzji, dochodzę do wniosku, że zarzuty wobec U2 w związku z "No Line On the Horizon" są w pełni uzasadnione. Nowa płyta nie przyniosła niczego nowego, zabrakło także zawrotnych kawałków, które od razu wpadają w ucho. Zbytnie nagłaśnianie informacji o przygotowaniach do kolejnej płyty, o szukaniu inspiracji w krajach afrykańskich i muzyce świata, o fuzji nowego ze starym nie przyniosło nic dobrego. Słuchacz skłonny był wobec tego oczekiwać na kompletną rewolucję stylu U2, na niespodziankę, która mogłaby powtórzyć sukces kilku poprzednich płyt, jednak różniłaby się od nich znacząco. Tym właśnie najbardziej zawiedli Irlandczycy - zapowiedzi nijak mają się do tego, co zaprezentowane zostało na płycie. Fani, czekali na coś nowego, a otrzymali to, co zwykle.

Opinie nt. nowej płyty są podzielone. Jedni chwalą Irlandczyków za pozostanie przy swoim stylu, inni za to samo ostro krytykują. Punktów widzenia jest tyle, ilu jest słuchaczy, a U2 już teraz podają do wiadomości, że kolejną płytę zespół szykuje na 2010 rok. Miejmy nadzieję, że tym razem zbyt wczesne zapowiedzi nie będą złą wróżbą, a kolejny album grupy wreszcie okaże się świeżym muzycznym kąskiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie ma sensu oczekiwać muzycznych cudów. Zespół o którym mówi się głośno tylko w kontekście mega innowacyjnej sceny koncertowej albo ultra charyzmatycznego wokalisty, który zbawi świat raczej dawno wypalił się muzycznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.