Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13419 miejsce

"U2. Zdemaskowani" - pierwsza nieautoryzowana biografia zespołu

Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszał o U2, pomijając kilku ważniejszych amerykańskich polityków i jakiegoś gangstera. Jeżeli jednak nie wiesz czegoś o irlandzkim kwartecie, znajdziesz to w książce Johna Joblinga.

'U2. Zdemaskowani' aut. John Jobling; wyd. In Rock (okładka przód) / Fot. In RockNieautoryzowane biografie artystów zawsze budzą spore zainteresowanie. Można oczekiwać mniej uładzonych, czy wręcz przemilczanych faktów i wydarzeń. Tytuł książki opowiadającej o U2 może nawet skłaniać do podejrzeń, że John Jobling oddaje historię irlandzkiego zespołu o posmaku skandali i wpadek. "Zdemaskowani" nie są jednak misz-maszem tabloidowych sensacji, aczkolwiek całość posiada swoisty charakter dziennikarskiej kompilacji.

Brytyjski żurnalista prezentuje fenomen U2 bez czołobitności, w miarę obiektywnie, nie pomijając kwestii wiarygodności i autentyzmu zespołu, co bywało i nadal stanowi temat licznych dyskusji. Jobling bez skracania dystansu, a nawet z pozycji fana, zagląda za kulisy oraz do gabinetów managerów, przygląda się relacjom pomiędzy muzykami i interakcjom zespołu ze światem zewnętrznym.

Kariera U2 jest doprawdy niezwykłym przykładem uporu na drodze do obranego celu. Panowie przez połowę czasu swojej działalności tworzyli muzykę, która była wypadkową post-punkowego smęcenia i elementów katalizujących zarzewie new romantic. Podobne odczucia odnotowywano wszędzie, choćby "NME" jeszcze w połowie lat 80-tych oznajmiał na swoich łamach: "To najnudniejszy zespół na świecie. Trafiają się niby grupy nie mniej od nich nużące, lecz pod tym względem U2 przebijają wszystkich."¹ Początkowo zakrawało na dowcip, że mogą zrobić jakąkolwiek karierę. W zasadzie nikt z nich nie umiał grać, jedynie The Edge prezentował jakieś obycie z instrumentem. Zaś zawodzenie Bono dopełniało pierwszych portretów muzycznych młodzieńczego porywu. Nawiasem mówiąc zaprowadzenie jako takiego porządku i harmonii w śpiewie kosztowało wokalistę wiele wysiłku.

Ogólnie U2 byli mniej zgrani od byle garażowych punk rockowców i nie potrafili czytelnie oddać nawet przeróbek cudzych utworów. Image, a raczej jego brak znaczył kompletną amatorszczyznę. Wchodząc w lata 80-te jeszcze nie wiedzieli, że taki wizerunek stanie się dla nich charakterystyczny. Jak wspominał irlandzki fotograf, Colm Henry: "Członkowie innych zespołów chcieli po prostu grać w zespołach i było w tym sporo pozerstwa, bo pewnie myśleli, że o to w tym chodzi. Natomiast U2 nie mieli żadnego image'u, byli po prostu poza jakąkolwiek modą. Można powiedzieć, że byli wręcz niemodni, zwłaszcza dla Brytyjczyków, którzy mają własne wymagania pod tym względem. Tak że U2 byli niemodni i w pewnym sensie również nieciekawi. W końcu uczynili z tego swój główny atut."² Należy dodać, że otwarcie prezentowali postawę dość niezwykłą dla rockmanów chcących podbić świat. Bóg, modlitwa, religia, kwestie biblijne, to wszystko przez długie lata składało się na rys prymarny U2.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetnie napisana recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.