Facebook Google+ Twitter

U fryzjera

Ja, jako leniwy poznaniak, od kilku dni miałem ogromną potrzebę udać się do fryzjera. Wczoraj od samego rana postanowiłem sobie - popołudniu pójdę do fryzjera przyciąć włosy!

 / Fot. Fot. TadeuszPo przekroczeniu progu salonu musiałem chwilkę poczekać, fryzjerka akurat sprzątała stanowisko po innym kliencie. Nie minęła chwila jak kiwnięciem ręki zaprosiła mnie, abym usiadł na fotel.
- Jak dzisiaj tniemy? - zapytała - Jaką chce mieć pan fryzurę?
Grzecznie odpowiedziałem, że maszynką na równo, a ona przytaknęła, podejrzanie się uśmiechnęła i zalotnie mrugnęła oczkiem do lustra. W głowie miała jedną myśl - równo, równo, równo, ja CI obetnę na równo!

Zaczęła ciąć. Maszynka furczała! Cięła równo, od ucha do ucha, zgrabnie pomijając włosy na czubku głowy. Ja zacząłem z przerażonymi oczami patrzeć uważniej w lustro - wolałem się nie odzywać, siedziałem cicho.

Skończywszy ciąć maszynką, wzięła nożyczki a mnie zrobiło się ciepło... Zaczęła ciąć włosy na czubku głowy. Nie trwało to długo. Odłożyła pierwsze nożyczki i wzięła nożyczki drugie, ząbkowane i zaczęła skubać.
Ufff! SSSSSSSSSSkończyła...

Na mojej głowie panował ład i porządek, pomijając włosy nad czołem. Tam fryzjerka zostawiła pęczek włosów w postaci czuba! Następnie sięgnęła jakąś maź (mówiła, że to wosk, ale kto ją tam wie) i wysmarowała mi tym czymś włosy!

Od fryzjera wyszedłem ze sztywnymi, świecącymi włosami, z daszkiem z włosów nad czołem i kreskami po ząbkowanych nożyczkach. Ten wosk miał za zadanie podkreślić to cięcie. W kieszeni po wizycie miałem o 20 zł mniej.

Poniżej ja z nową fryzurą.
Ja przed lustrem podziwiający nową fryzurę. / Fot. Fot. Tadeusz Stube

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: fryzjer


Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

:)

No i fryzjer też Człowiek.
Dobrze, że miał Klienta z poczuciem humoru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witajcie !
Jestem zmuszony napisać sprostowanie zebranemu tu Państwu:
Moja fryzura musi być obcięta na równo ( do 3 mm ) bo w innej nie mieszczę się w samochodzie... ;-)

Pani Elu,
Tak, to jest mój rysunek który wykonała myszka komputerowa.

Pani Małgosiu, Pani Izo
To nie jest blog, to humoreska z wizyty u fryzjera.

Panie Andrzeju
Maszynkę mam, ale jestem za duży antytalent aby sam sobie włosy ściąć.
Postanowiłem po przeczytaniu Pana komentarza (za co panu dziękuję), że od dziś będę chodził do fryzjera z większą grupą, aby fryzjerka miała pełne ręce roboty. Nie mając czasu zetnie mi włosy krótko bo będzie się spieszyć. Jest mi lepiej że nie tylko ja miałem tego typu przygodę, chodzi mi wśród panów bo jak napisała Pani Ela, panie mają takich historyjek na pęczki. :-)

I tak jak napisał Pan Łukasz - no i?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz nauczkę! Moja fryzjerka, kiedy raz, drugi i trzeci poszedlem obciąć się "na równo" powiedziała mi: "panie Andrzeju, a kup pan sobie maszynkę! Po jaką .... tutaj padło słowo .... wydaje pan u mnie peiniądze?" Zrobiłem zgodnie z zaleceniami. Kupiłem sobie maszynkę równowartą trzem wizytom u mojej fryzjerki i po krzyku. A fryzjerkę odwiedzam. Żeby pogadać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.06.2009 16:48

A, jeszcze jedno. Czy to Twój rysunek? Fajny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.06.2009 16:45

Tadeuszu, kobiety mogłyby przytoczyć takich historyjek na pęczki. Właściwie z każdej wizyty u fryzjera. No może raz albo pół raza byłam zadowolona z efektu konsultacji, żeby nie powiedzieć negocjacji z fryzjerką ;)
I jak w nowej fryzurze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super artykuł, choc wizyta w salonie fryzjerskim pewnie taka super nie była :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy tutaj można prowadzić blogi??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.