Facebook Google+ Twitter

Ubekistan, czyli kraina agentów

Rozdźwięk pomiędzy twierdzeniami min. Macierewicza i gen. Dukaczewskiego rzuca się w oczy dość nieodparcie. Bo jak to w końcu było – czy agenci WSI to groźne dla interesu Polski kreatury, czy prawdziwi patrioci, dbający o jej dobro?

fot. MWMEDIAGenerał Marek Dukaczewski, były szef WSI, gościł dziś w TVN24 w programie Moniki Olejnik. Niczego zaskakującego nie dało się od niego usłyszeć, zastanawia jednak totalny rozdźwięk pomiędzy jego twierdzeniami, a tezami likwidatora wojskowych służb, Antoniego Macierewicza.

Otóż gen. Dukaczewski zapewnił w "Kropce nad i", że za jego kadencji nie ma mowy o werbowaniu agentów w mediach, czy strategicznych spółkach, jak PZU i Orlen. Wywiad wojskowy zajmował się bowiem właśnie sferą wojskowości oraz obronności państwa (swoją drogą – czy ropa pod to nie podchodzi?). Oczywiście, można przyjąć, że Marek Dukaczewski nie mówi prawdy, bo przecież nie będzie na antenie demaskował agentów. W dodatku Antoni Macierewicz czy prof. Andrzej Zybertowicz w sobotnim "Dzienniku", zgodnie stwierdzają, że agenci byli i w mediach, i w sektorze pozawojskowym.

Czy to wybieg Dukaczewskiego?

Dlaczego zatem były szef WSI grozi Macierewiczowi procesami, podczas gdy to Macierewicz chce podobno składać do prokuratury liczne wnioski, związane z działalnością wywiadu wojskowego? Dukaczewski czuje się szkalowany przez oskarżającego go o bezprawne działania Macierewicza. Mówi przy tym, że zwleka, ponieważ każdego dnia, z ust likwidatora WSI padają nowe informacje, które będzie można wykorzystać w sądzie. Zarzuca zatem Macierewiczowi, ale przecież nie tylko jemu, notoryczne kłamstwa. Czy jest to tylko wybieg Dukaczewskiego, który wszystkiemu ze spokojem zaprzecza, choć dobrze wie, co ma na sumieniu? Czy może liczy on na lojalność swych ludzi i ma zamiar zdyskredytować oskarżenia i oskarżyciela? A może rzeczywiście jest tak pewny siebie i swojej niewinności? Czy w takim razie oskarżenia są fałszywe? Dowody są podobno niezbite. Z drugiej strony - jeżeli jest winny, to co innego ma robić?

Dowód ściśle tajny

Raport sporządzony przez komisję weryfikacyjną pozostanie na razie tajny. Być może także w przyszłości, ze względów prawnych, będą kłopoty z jego ujawnieniem. Nie przeszkodzi to jednak prokuraturze w prowadzeniu dochodzeń. A wątpliwe wydaje się, aby Dukaczewskiemu tak bardzo zależało na zdaniu opinii publicznej.

Jednakże do zarzutów formułowanych przez Antoniego Macierewicza, który o łamaniu prawa mówi jednoznacznie, także podchodzić należy z rezerwą. Tym bardziej jeżeli sprawa wyglądać ma identycznie jak z inwigilacją prawicy – do dzisiaj mówi się o spisku służb, a dokumenty nadal nie są dostępne. No bo jeżeli okaże się, że w zasadzie nie ma czego publikować, zawsze można powiedzieć, że raportu ujawnić się nie można.

Agenci są wśród nas

Samo zjawisko ewentualnego wpływu WSI na rzeczywistość III RP jest jednak niewątpliwie bardzo interesujące. Prof. Zybertowicz (który wyrasta zresztą na jedną z medialnych ikon) we wspomnianym wywiadzie mówi, że "tajne służby oddziaływały na elementy życia publicznego, lecz nie na jego całość". Mówi też, że agentami służb byli m. in. dziennikarze, którzy także dzisiaj okupują pierwsze strony gazet. Jesteśmy też regularnie powiadamiani, że WSI miały mieć wpływy również w świecie biznesu i polityki.

Piotr Pytlakowski w swoim artykule o służbach w wolnej Polsce ("Dawniej OZI, dzisiaj POZI", Polityka 35/2006), szacuje, że WSI miała w kraju 10 tysięcy agentów (całkowitą liczbę informatorów i instytucji kontrolnych ocenia na ponad 50 tys.). To niemało.

Gen. Dukaczewski w programie Moniki Olejnik stwierdził enigmatycznie, że choć działał całkowicie zgodnie z prawem, to jednak w WSI "nie wszystko było idealnie". Czy wśród tak dużej liczby agentów rzeczywiście nie mogło być przedstawicieli świata mediów czy państwowych spółek? Możliwe, ale raczej niewiele na ten temat dotrze do opinii publicznej. Było nie było, nawet gdyby znaleziono podstawy prawne, to ujawnianie agentów, czy metod działania służb to raczej samobójczy pomysł.

Szara sieć pęka

Likwidacja WSI ma być jednym z pierwszych elementów odsłaniania Układu czy też "szarej sieci". Dobrze byłoby dowiedzieć się, jaki wpływ miały służby na kształtowanie się polskiej rzeczywistości ostatnich 17 lat. Oby jednak nie okazało się, że Antoni Macierewicz raczy nas kolejną porcją swych imaginacji, a "twarde dowody" opiera jedynie na poszlakach.

Znając go, można by się spodziewać, że żadna teczka mu nie umknie i zagrożeni czuć się mogą nawet agenci ubezpieczeniowi. Bardzo możliwe jednak, że tym razem rzeczywiście uda mu się ujawnić coś ważnego. Oby tylko nie ujawniał tego zanim będzie mu wolno, czy też na bazie jakiejś specyficznej interpretacji faktów. Wszyscy politycy są zgodni co do tego, że raport powinniśmy poznać. Dopiero wtedy będziemy mogli rzeczywiście zweryfikować WSI i Antoniego Macierewicza. Poczekamy, zobaczymy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.10.2006 21:28

Nie ten tylko ten 2

Komentarz został ukrytyrozwiń

Weryfikatora? Zatem Macierewicz współpracuje z pracownikiem PRL-owskich służb? Coś wierzyć mi się nie chce :). Napisz coś więcej! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.10.2006 19:22

Kiedy starałem się o wyjazd na stypendium amerykańskiej Fundacji Fulbrighta moje dokumenty i papiery przyjmował miły urzędnik, który ofiarował mi swoją wizytówkę. To był ten sam Pan, który niebawem zmienił elegancki garnitur na wojskowy mundur. Jego praca w charakterze weryfikatora była równie zasada w okolicach Placu Trzech Krzyży, gdzie znajdują się budynki dzierżawione przez UW, jak w innych gmachach dziedziczonych po nieboszczce UB czy równie źle kojarzonych instytucjach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.