Facebook Google+ Twitter

Ubyło milion Polaków. Mało nas do pieczenia chleba...

"Mało nas, mało nas do pieczenia chleba / Jeszcze nam, jeszcze nam, Ciebie tu potrzeba". To prosta dziecięca śpiewogra. Jej słowa skojarzyły mi się z treścią informacji GUS ogłoszoną po wstępnym opracowaniu wyników ostatniego spisu powszechnego.

Co nas czeka


D. Tusk - exspose. Za: http://www.premier.gov.pl/zdjecia_i_filmy/galerie_zdjec/expos_premiera_donalda_tuska,8313/#tabs / Fot. KPRM W okresie między przedostatnim (2002 rok) a ostatnim (2011 rok) spisem powszechnym liczba mieszkańców Polski zmniejszyła się o milion. Jeśli co dekadę będzie nas ubywać milion, to w roku 2030 w Polsce będzie mieszkało 35 milionów Polaków. A to wskazuje, że dane z jednego z starych raportów Klubu Rzymskiego zaczynają się wypełniać. Podobnie prognozują demografowie z USA.

Polska ma mieć około 20 milionów mieszkańców w 2050 roku.
Oczywiście optymiści pocieszają, że to ubytek tylko jednego miliona Polaków i że w czasie drugiej wojny światowej ubytek ludności następował w tempie pięciokrotnie większym (6 milinów w 5 lat). Lecz, czy to jest rzeczywiście pocieszające? Te straty zostały odrobione w okresie industrializacji i kolejnych planów pięcioletnich. Wzrostu nie zniszczył totalitaryzm i marksistowska dialektyka. Nie zniszczyły go prześladowania wiary i kościoła. Skok przez płot i późniejszy stan wojenny wpłynęły bardzo pozytywnie na stan populacji Polaków. Spadek przyrostu naturalnego staje się zauważalny i znaczący od czasu przyjęcia w kraju nowych zasad systemowych.

Zobacz: Europa straci najwięcej mieszkańców.

Natomiast ujemny bilans demografii zbiega się z przystąpieniem do Unii Europejskiej. Otwarcie granic zweryfikowało naszą siermiężną rzeczywistości z możliwościami, jakie stwarza prawdziwa demokracja i wolny rynek. Wpłynęło równocześnie w sposób zdecydowany, choć przecież nie zaplanowany, na poprawę doli pozostałych w kraju ludzi. Niestety, zacementowało to istniejące nieformalne układy elit władzy, systemu politycznego i gospodarczego. Bo wyobraźmy sobie, że zamiast półtora miliona bezrobotnych, szwenda się tu po bruku dwa i pół miliona zdeterminowanych ludzi bez pracy. W tym milion młodych ludzi po "studiach" - za które zapłacili, ufając w lepsze jutro, często za namową polityków i systemu, jaki nam stworzono. Scena polityczna mogłaby zostać dość brutalnie i gruntownie przenicowana.

Władza ma tego świadomość. Pieśń o powrotach jest z gruntu fałszywa, gdy nucą ją nasi polityczni wybrańcy.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ujawnilem dwoch falszywych profesorow w KPRM.

Komentarz został ukrytyrozwiń
elza
  • elza
  • 08.02.2012 22:04

@ Panie Kraszewski , co pan zrobił dla Polski prócz obrabiania doopy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest po prostu skandal, ze nawet do budowy drog rzad nie stworzyl warunkow pracy dla Polakow, tylko dla zagranicznych firm i zagranicznych pracownikow. Na to moze sobie pozwolic Kuwejt i Arabia Saudyjska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydawałoby się, że potrzeba nam tych co wyjechali. Jednak nikt nie zatrzymuje machiny, która powoduje destrukcję w polskiej demografii.
Wielu ludzi którzy, nie wyjechali i którzy tu umrą, przygotowuje własne dzieci do wyjazdu ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mniejsze społeczeństwa są szczęśliwsze. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potrzeba nam młodych, którzy wyjechali i pracują na rzecz innych narodów. Przynajmniej kilku moich znajomych mówiło mi, że gdyby byli trochę młodsi to też tam...
Wszystko jasne. Co trzeba zrobić, żeby młodzież wróciła do domu? Też jasne, ale... TRUDNE!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.