Facebook Google+ Twitter

Uciec uciekinierom

Jak słusznie dostrzegli niektórzy konserwatywni publicyści, na naszych oczach urzeczywistniła się kasandryczna raspailowska wizja milionów uderzających do bram Europy ciemnoskórych imigrantów.

Przy absolutnej bezradności czynników instytucjonalnych i militarnych. I nie będzie chyba szaleństwem rozpocząć odliczanie do dnia, w którym spełni się również niedawna wizja Houellebecqa, a w jednym tytularnym szeregu z de Gaullem czy Mitterrandem stanie jeden z tych muzułmańskich przybyszów.

Polaków, dla których wielu wciąż żywa jest wrażliwość chrześcijańska i którzy z hasła „solidarności” zrobić próbowali narodowy brand, problem imigrantów stawia w sytuacji szczególnie niezręcznej. Złośliwie, ale nie bez racji, można by też przyznać, że nie na rękę będzie polskiemu imigrantowi zalew jeszcze tańszą siłą roboczą zachodnich rynków pracy, do których swobodny dostęp z trudem wyszarpywaliśmy. I może łatwiej niż bliską konserwatystom retoryką bezpieczeństwa (również kulturowego), byłoby się nam wykręcić uznając obecny stan rzeczy za pewną dziejową sprawiedliwość – zadośćuczynienie za setki lat kolonialnej eksploatacji, od której umyć możemy ręce.

O dobry „wykręt” bowiem w tym wszystkim w gruncie rzeczy chodzi. Gorący kartofel, którym przerzucają się państwa Unii i kraje bałkańskie, zamiast stygnąć przybiera na temperaturze. Oczywiście – ciężko jest wzbudzić w sobie empatię dla młodych mężczyzn, którzy w obrazkach z unijnych granic jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności dominują wśród „kobiet i dzieci wypędzonych przez wojnę” (vide przekrój społeczny grupy ofiar z austriackiej autostrady). Oczywiście – ciężko jest wzbudzić w sobie empatię dla tych, którzy wzgardzają pomocą humanitarną ze znakiem krzyża. Oczywiście – niewielu chyba z nas zgodziłoby się żyć w kraju zdominowanym przez społeczność muzułmańską (może kolejne referendum?). Oczywiście – nikt raczej z polskich emigrantów lat 80’ nie miał zamiaru mordować marnych francuskich satryryków (choć niektórzy, jak opowiada niesławny „Masa”, od szemranych interesów nie stronili). Ale też oczywiście – wszystko to usprawiedliwienia dla naszego egoizmu. Życzmy więc sobie przynajmniej, by ten egoizm okazał się zbawienny. Choć jeśli tak będzie – możemy się o tym nawet nie dowiedzieć.

Jak bowiem receptą na problem imigrantów miałoby stać się… przyjęcie większej ilości imigrantów? I skąd we mnie to niejasne przeświadczenie, że wśród tych oburzonych na stawiane u unijnych granic mury, wielu oburza się zza żelaznych płotów strzeżonych osiedli? Uskrajniając, można oczywiście sprowadzić cały dylemat do pytania o to, czy wolimy być dupkami, czy frajerami. Żaden z powyższych szczególnie zaszczytnym tytułem nie jest, ale mam w sobie niejasną obawę, że historia premiować będzie jednak dupków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.