Facebook Google+ Twitter

Ucieczka z błędnego koła

W globalnym tyglu finansowym zachodzą nieustannie zaskakujące reakcje z bajeczna prędkością, nawiązującą do tej niedawno uzyskanej za sprawą cząstek zwanych neutrinami.

 / Fot. Wiadomości24Nie pierwszy raz cywilizowany świat znalazł się na niebezpiecznym, dziejowym zakręcie. Cykliczne stany kryzysowe nie powinny dziwić obserwatorów życia społecznego, bowiem światowy nieład jest stanem naturalnym, nad którym niekiedy, tu i ówdzie uda się z dobrym skutkiem zapanować.

Niezmiernie trudno jest zapanować nad chaosem i jeśli nawet uda się go wcisnąć w jakieś organizacyjne ramy, to całą pewnością po jakimś czasie wydobędzie się z całą siłą w najmniej oczekiwanym miejscu. Dziś w czasach wybujałego konsumpcjonizmu objawił się pod postacią przewalającego się po świecie tsunami publicznego długu, który przy pomocy lichwy i spekulacji pustoszy bezlitośnie gospodarki kolejnych państw.

W globalnym tyglu rynków finansowych zachodzą nieustannie zaskakujące reakcje z prędkością nawiązującą do tej niedawno uzyskanej przez włoskich naukowców za sprawą cząstek zwanych neutrinami, które to odkrycie obudziło na nowo iluzje o podróżach w czasie. Na razie jednak podróżują walory finansowe pomnażane sprytnie przez bogaczy na szkodę wierzących w dobroć niewidzialnej ręki rynku biedaków.

Nie wszystko jednak zależy od potężnego, światowego forum spekulacyjnego. Wbrew pozorom państwa narodowe mają jeszcze na tyle autentycznej suwerenności, że mogą zaaplikować sobie indywidualne kuracje zdolne w poważnym stopniu złagodzić symptomy i skutki toczących cywilizację chorób.

Do państw z szansami na wyjście z błędnego koła należy również Polska. Niestety są to możliwości czysto teoretyczne z powodu braku sił politycznych zdolnych podjąć dziejowe wyzwanie. Widać to jak na dłoni za sprawą burzliwej kampanii propagandowej przed październikowymi wyborami parlamentarnymi.

W potoku obietnic serwowanych przez bez opamiętania przez wszystkie ugrupowania polityczne ubiegające się o złotodajne mandaty trudno się doszukać uczciwego programu, który mógłby oprzeć państwo polskie na zdrowych fundamentach ekonomicznych i stabilnym ładzie społecznym.

Wiedzą o tym doskonale czołowi polscy politycy, ale wiedzą też, że kuracja nie spotka się ze społecznym aplauzem, ponieważ wymaga bolesnych dla ludzi reform. Jest oczywiste, że obiecując tylko pot i łzy, przynajmniej na początku zmian, nie można liczyć na znaczące poparcie elektoratu.

Taki stan rzeczy sprawia, że partie posiadające dostęp do władzy miotają się w błędnym kole niemożności. Dalsze zadłużanie zarówno państwa jak i społeczeństwa prowadzi nieuchronnie w kierunku trudnej do wyobrażenia katastrofy o podobnych symptomach jak w Grecji, a bolesne dla większości społeczeństwa reformy nieuchronnie odsuną reformatorów na dalekie peryferia krajowej polityki.

W tym kontredansie należy szukać przyczyn rosnących wynagrodzeń lekarzy i wydłużających się wciąż kolejek pacjentów oczekujących na poważne operacje, zabiegi i porady specjalistów. Tu leży też odpowiedź na pytanie, dlaczego polscy nauczyciele pracują najkrócej w Europie a mundurowi po piętnastu latach pracy mogą byczyć się na emeryturze.

W toku kampanii przedwyborczej żaden z polityków nie zachęca do oceny czterech wielkich reform rządu Jerzego Buzka w kontekście ich problematycznej zasadności i zbędnych kosztów, jakie generują dla budżetu. Czy radni muszą otrzymywać wynagrodzenia za uczestnictwo w życiu publicznych a przedstawiciele rządu sute apanaże za doradzanie zarządom spółek Skarbu Państwa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.