Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16221 miejsce

Ucieczka z sowieckiego "raju". Rusza wyprawa pod patronatem Wiadomości24

Zabrzmi to pewnie nieco dziwnie ... Pragnę jednak niniejszym oznajmić, iż każdy, najbardziej nawet zwariowany i nierokujący nadziei na realizację pomysł, da się wprowadzić w życie. Nie wierzycie? Naprawdę się da. Posłuchajcie.

Zakładana trasa wyprawy. Szlak wiedzie przez Rosję, Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan do Iranu. W miarę możliwości odwiedzę też Tadżykistan / Fot. Yan.HoltzPlanowałem tę wyprawę przez blisko trzy lata. Planowałem - w głowie, oczywiście, tracąc z wolna nadzieję na to, że kiedykolwiek się odbędzie. Problemem każdego przedsięwzięcia, wymagającego znacznych nakładów finansowych jest zazwyczaj brak owych nakładów. Można mieć plany, można mieć wiedzę i wspaniałe kontakty, jednak bez solidnego "backupu" błyskawicznie bledną one i więdną. Tak też było do niedawna z moim pomysłem. Tkwił sobie na półce oznaczonej "Może Kiedyś" i pomału obrastał kurzem. Aż do pewnego pięknego, jesiennego dnia, kiedy stał się bieżącą rzeczywistością. Słowo zatem stało się ciałem : jadę do Stanów.

Jadę. I to już niebawem. A dla uściślenia - "Stanów" będę chciał odwiedzić tylko pięć. To Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan i Turkmenistan. Na początku będzie jednak Moskwa, zaś na końcu Teheran. Dlaczego? O tym niżej. Plecak w każdym razie spakowany, aparaty naładowane, dwie kamery w gotowości. Jadę do Stanów!

Nie da się przemycić w tekście podziękowań w taki sposób, by nie zostać posądzonym o uprawianie kryptoreklamy. Powiem zatem tylko tyle, iż dzięki dwóm instytucjom ta wyprawa stała się możliwa. Reszty dokonało finansowanie społeczne i pewien portal społecznościowy. Moi drodzy - to naprawdę działa !

O co tu chodzi?

Ucieczka z sowieckiego “raju” … Historia niewiarygodnej podróży dziesiątków tysięcy Polaków różnych wyznań i narodowości – przymusowej tułaczki, rozpoczętej zimą 1940 roku na dawnych polskich Kresach; tułaczki, której szlak wiódł przez piekło syberyjskich mrozów i pustkowia Kazachstanu. Przez „amnestię” udzieloną niewinnym i nadzieję na ratunek. Poprzez straszne lata głodu, chorób, niepewności i śmierci. Przez Buzułuk, Tockoje, Karagandę, Jangi-Jul, Taszkent, Pahlevi, Teheran, Isfahan.

Armia Polska na Wschodzie. Źródło : Wikipedia / Fot. WikipediaTak było w roku 1942. Siedemdziesiąt lat później, w przededniu rocznicy wielkiej bitwy o włoskie wzgórze, które zdobywali ci właśnie tułacze - stając się podczas swojej wędrówki pełnokrwistymi żołnierzami - wybieram się w liczącą kilkanaście tysięcy kilometrów podróż, wiodącą tą samą drogą. Wyposażony w dziennikarską legitymację, kamerę, garść kontaktów i nieco wiedzy, zamierzam wetknąć swój nos w miejsca, których nikt już od dawna nie odwiedzał. Odnaleźć to, co przez wielu jest już dawno zapomniane. Porozmawiać z tymi, którzy pamiętają. Położyć kwiaty na grobach, o które nie dbał nikt przez dziesiątki lat. A przede wszystkim pisać, dokumentować, nagrywać i publikować. I dzielić się wiedzą zdobytą w trakcie podróży z każdym, kto wykaże chęć wysłuchania mojej opowieści.

Patronat nad wyprawą objął serwis Wiadomosci24.pl, za co publicznie serdecznie dziękuję. Relacje „na gorąco” z tej podróży oraz późniejsze publikacje jej dotyczące ukazywać się będą m.in. na W24 oraz we fragmentach w serwisie polskatimes.pl a także w innych mediach, zarówno elektronicznych, jak i tradycyjnych - W24 ma jednak absolutne pierwszeństwo - oraz na poświęconej jej stronie w pewnym popularnym serwisie społecznościowym i niezależnej stronie internetowej. Kto będzie chciał, ten znajdzie - "Ucieczka z sowieckiego raju" zdążyła się już nieźle wypozycjonować w Internecie. Projekt ten wsparł również Instytut Literacki "Kultura" z Paryża oraz RFE / Radio Liberty, czyli znane wszystkim Radio Wolna Europa.

Ruszam niebawem

Zasadniczym celem wyprawy jest odnalezienie i udokumentowanie materialnych (i niematerialnych) pamiątek po dziesiątkach tysięcy obywateli polskich, ofiar stalinowskich represji i deportacji, przebywających na terenach wspomnianych już wyżej "Stanów" po „amnestii” z roku 1941 a następnie po przeniesieniu zgrupowań polskich z terenów Powołża do Azji Środkowej oraz w trakcie i po ich ewakuacji wraz z Armią Polską generała Władysława Andersa ze Związku Radzieckiego na Bliski Wschód. Istotny element projektu stanowić będą notacje historyczne w formie wywiadu (video lub audio) z żyjącymi jeszcze świadkami historii. Ważną częścią planowanej podróży będzie też odszukanie i wykonanie dokumentacji audiowizualnej stanu polskich cmentarzy znajdujących się na terenie Rosji, Kirgistanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu i Iranu, jak również – w miarę dostępności zbiorów – kwerendy archiwalne i dokumentalne.

Kolejnym celem wyprawy jest sporządzenie rzetelnej i obiektywnej (!) relacji z codziennego życia nowoczesnych państw Azji Środkowej. Zamierzam zebrać materiały do szeregu publikacji na temat roli państw Azji Środkowej we współczesnym świecie, ich rozwoju w warunkach odzyskanej niepodległości, codzienności ich mieszkańców, sytuacji społecznej i rozwoju (bądź jego braku) norm współczesnego społeczeństwa obywatelskiego, oraz przeprowadzić szereg wywiadów. Większość z nich jest już umówiona, jednak będąc na miejscu planuję nieco "pójść na żywioł".

A na podstawie zebranych materiałów planuję wydanie w 2014 r. książki poświęconej losom polskich uchodźców ze Związku Radzieckiego oraz ich drogi z Kresów przez Syberię i Azję do wolności a także produkcję filmu dokumentalnego na ten temat.

Dlaczego ta historia jest ważna?

Pozbawieni wszystkiego - ale ocaleni. To ofiary stalinowskich deportacji i represji na obywatelach polskich z lat 1939 – 1941, które cudem przeżyły syberyjskie zesłanie i więzienia, by na mocy sowieckiej „amnestii” z 1941 r. przewędrować niemal cały Związek Radziecki i Azję Środkową ku upragnionej wolności. Szli więc, zostawiając po sobie cmentarze i przydrożne krzyże – blisko 15 tysięcy z nich nigdy nie dotarło do celu. Szli wojskowi – oficerowie i zwykli żołnierze ale także matki, dzieci, staruszki. W ciągu całego roku 1942 ze Związku Radzieckiego do Iranu i na Bliski Wschód ewakuowało się wraz z Armią Polską generała Władysława Andersa blisko 120 tys. ludzi. Nie wiadomo, ilu zostało. Tylko nieco ponad połowę z ewakuowanych stanowili żołnierze.

Zostawiali za sobą traumę deportacji, doświadczenie współczesnego niewolnictwa i poniżenia, jednak lądowanie na irańskiej, piaszczystej plaży w Pahlevi (dziś Bandar e-Anzali) nie oznaczało dla nich końca wędrówki, a jedynie kolejny etap podróży – większość z nich nigdy nie wróciła już do swoich domów. Polskie dzieci, sieroty, przeszły przez egzotyczne obozy uchodźców w Afryce, Indiach, Libanie, Meksyku czy Nowej Zelandii, ci zaś, którzy mieli siłę walczyć – wrócili i walczyli. Wyzwolona spod hitlerowskiej okupacji nowa, komunistyczna Polska nie była jednak miejscem, które powitało ich z otwartymi ramionami po zakończeniu wojny – pozostała więc dalsza, tym razem już ostateczna tułaczka. Dziś potomkowie tych, którzy wyszli z Andersem z sowieckiego „domu niewoli” porozsiewani są po całym świecie, od Wellington po Winnipeg, od Kapsztadu po Rio de Janeiro.

Ta historia, dramatyczna, smutna i porywająca zarazem, jest dziś, mimo odzyskanej już dawno wolności, praktycznie nieznana ogółowi społeczeństwa. Moja licząca ponad 16.000 kilometrów dziennikarska podróż szlakiem „Armii Wygnańców”, od Buzułuku i Tocka poprzez stepy Kazachstanu, Kirgistan, Uzbekistan i Turkmenistan do Iranu pozwoli – mam nadzieję – odkryć to, co zapomniane, rzucić nowe światło na to, co już znane, odwiedzić groby tych, którym nie dane było powrócić a także udokumentować materialne i niematerialne pamiątki po Polakach – wygnańcach w Azji Środkowej i Iranie, którzy wierzyli, że ich wysiłek zaprowadzi ich z powrotem do Polski. Wielu z nich nigdy zaprowadził.

Pustynia Kara - Kum, Turkmenistan / Fot. WikipediaNie wiem dziś co z pierwotnego planu wyprawy uda mi się zrealizować, co zaś pozostanie zagadką. Zapraszam do śledzenia losów wyprawy na W24. Pierwsze wrażenia już za kilka dni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

A gdzież to podziewa się nasz specjalista od Kacapii? OMC Kapuściński z W24 zaginął jak kamfora... Tak to już jest, gdy tak utytułowany dziennikarz wyjeżdża w niebezpieczną podróż sponsorowaną, to nigdy nie wiadomo czy jakiś reportaż jeszcze zobaczymy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śledzę losy wyprawy, której nie było i raczej nie będzie. Jeśli ktoś pisze, że niebawem rusza w podróż, to znaczy, że już wszystko ma przygotowane. Taka podróż to przede wszystkim wizy, na które się czeka. Poza tym na facebooku była mowa o spakowanym plecaku i gotowości do drogi. A tutaj co czytam w komentarzu, że to wszystko pisane było piórkiem po wodzie. Cóż to za choroba podczas, której nie można korzystać z komputera? Dziwnie i nieprawdopodobnie to brzmi. Nie można było wcześniej napisać kilku słów, kiedy to wszystko się przeciągało w czasie? I dlaczego akurat w zimę w taką podróż? To nie jest dobra pora na takie wyjazdy. Czy to ma sens? Czy ci, którzy piszą achy i ochy o tym pomyśleli? Komórka też milczała? To też źle wpływało na powrót do zdrowia? Poza tym do dzisiaj nie znalazłem zakończenia opisu wyprawy po Białorusi, która również odbywała się zimą jakby latem nie było można. Dziwne to wszystko i mało prawdopodobne, tak jak wiele opowieści tego pana. Aż żal, że ludzie dają się nabrać na nie i jeszcze nagrody przyznają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochani,
Bardzo Wam dziękuję za troskę i zainteresowanie. Winien Wam jestem oczywiście wyjaśnienie.
Cała sprawa przeciągnęła się niestety z tzw przyczyn niezależnych - najpierw koszmarne kłopoty z finansowaniem wyprawy przez jej głównego sponsora (nie chodzi mi tu absolutnie o Wydawnictwo) które z uzgodnionych "dwóch tygodni" przeciągnęły się do absurdalnych dwóch i pół miesiąca (sic!), później zaś jeszcze nieoczekiwane kłopoty ze zdrowiem, które zaowocowały odłączeniem od wszelakiej aktywności na ponad cztery tygodnie ... Dość na tym, że (jak to często w życiu bywa) z planów pierwotnych trzeba było bardzo szybko montować plany alternatywne. Niemniej jednak jestem już z powrotem i - o ile gdzieś po drodze nie wydarzy się trzęsienie ziemi albo coś równie ostatecznego - już pod koniec przyszłego tygodnia powinienem się odezwać z drogi.Nie ukrywam, że przez ostatnich kilka tygodni miałem szczerą chęć dać sobie spokój, jednak ośli upór zrobił swoje - mimo wszelkich przeciwności, ruszam na moją wymarzoną wielką wyprawę :-)
Raz jeszcze Wam dziękuję za troskę - i za te wszystkie maile, które dopiero dzisiaj miałem możliwość przeczytać (niestety jednym z warunków powodzenia mojej przymusowej rekonwalescencji był absolutny zakaz komputera). Obiecuję, że odpiszę do każdego z Was
KH

Komentarz został ukrytyrozwiń

12 grudnia wysłałam do tego Pana krótką wiadomość z zapytaniem jak przebiega jego podróż, ale niestety nie odpowiedział.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W międzyczasie powrócił moj znajomy z podobnej podróży.
On sam był w latach wojny dzieckiem.Wywiezieni w głąb Zw. Sow. tułali się. Nadzieja wyjścia z "raju" z gen Andersem przyszła za późno. Matka umarła na tyfus i jest pochowana na jednym z wielu polskich cmentarzy.. Jego samego z sierocińca sowieckiego wydobyła ciotka i uciekli do Persji. Dopiero 4 miesiące temu odnalazł miejsce pochówku matki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, chodzi o to, że od dwóch dni nikt z redakcji nie chce uchylić rąbka tajemnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczekajcie chwileczkę... Cierpliwości. Gdy wróci, albo napisze tekst lub przygotuje fotorelację, to zobaczycie jaki będzie rejwach... A teraz? Gdy nie pisze i się nie odzywa... to nie ma ruchu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mateuszu, ludzi naprawdę pociągają losy naćpanego śpiewaka a nie los dziennikarza obywatelskiego. A redakcja, cóż, prawa rynku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponownie do Państwa apeluję. Czy naprawdę poza Darkiem, Barbarą i Adrianną nikogo ze społeczności W24 nie obchodzi los kolegi-redaktora, który uzyskał miano Dziennikarza Obywatelskiego 2012 ? Jego wyprawie patronuje Redakcja, a człowiek zniknął /przynajmniej w przestrzeni medialnej/. Jego telefon milczy. Wiem, że są inne, ważniejsze tematy, jak Bieber, czy też to, co powiedziała pani minister, ale może jednak warto się zainteresować również tą sprawą ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sytuacja rzeczywiście wywołuje niepokój, tym bardziej, że nie ma żadnego sygnału po zapowiedzianych "kilku dniach".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.