Pozycja materiału w rankingach:
...bo nauka to potęgi klucz. To stare porzekadło od dawien dawna miało zachęcać młodych ludzi do pilnego pochłaniania wszystkiego, co oferowała szkoła, a nauczyciele zdołali przekazać.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Wolski 20.05.2008 06:49
( + )
Dobry nauczyciel wybiera dobre podręczniki...
Tak jest i wtedy się uczy całkiem inaczej.
Nie powinno być gimnazjum, bo w podstawówce zdobywamy podstawy, potem w gim. uczymy się trochę więcej, by w liceum znowu mieć to samo rozszerzone.
Gdyby nauczyciel miał nas uczyć przez 6 lat, i w gimnazjum, i w liceum to by nauczył o wiele więcej, a tak to nie wie co nas nauczył poprzednik...
Stefania Najsarek 19.05.2008 23:39
Jeśli korepetytor jest w stanie uzupełnić braki wiedzy ucznia, tzn. wszystko jest do ogarnięcia.
Odpowiedzialność za materiały do nauki, za ich jakość, należy przypisać autorom podręczników i Ministerstwu Edukacji, że je zatwierdza.
Aleksander Kast 19.05.2008 23:31
+)
Trzy razy tak. Szalone pomysły: system punktowy oceniania idiotyczny i niezgodny z zasadami zdrowego rozsądku, likwidacja niegdysiejszych, a zupełnie przyzwoicie kształcących liceów pedagogicznych, słabe przygotowanie pod względem metodycznym przyszłych nauczycieli, ciągłe zmiany systemów edukowania ... Wyliczać można w nieskończoność.
Zapytajcie jakiegoś gimnazjalisty:
3 X 6 = ? Odpowie. 3 x 1/2 = ? Odpowie.
1/2 x 1/2 = / Będzie wiedział , że 1/4 Ale dlaczego ? Ma więcej, mnoży i wychodzi mniej. Dlaczego ?
Na dziesięciu może dwóch wyjaśni. Jeżeli tak jest, to znaczy, że system jest do chrzanu, bo nie uczy myślenia tylko formułek. Czyste średniowiecze. Proszę sprawdzić.
Ewa Kuryło 19.05.2008 20:51
Właśnie najgorsze jest to zmienianie zasad. Bo nawet jak sie błąd trafi w zadaniu to komiska po prostu przyzna punkty wszystkim. Ale jeśli ktoś musi poprawiać maturę idąc na równoległe, bo nie ma szans z młodszą konkurencją - ze względu na niekorzystny przelicznik/inne warunki/inną maturą to jest to najzwyczajniej w świecie nie fair. I tyle. A taka próbna matura na próbnej grupie na pewno by połowę rozwiązała.
Małgorzata Mrozek 19.05.2008 20:11
Tak, niektóre uniwersytety zmieniają reguły gry w trakcie jednej rekrutacji ;] Nie będę wskazywać palcem który to tak urządza niedoszłych studentów :P
Jadwiga Kowalczyk 19.05.2008 20:07
rhea & comp. :) To duża dla mnie satysfakcja, że tekst zainteresował mlodzież. :)
Nie przyszłoby mi do głowy narzekać na młodzież, bo - aczkolwiek nie wiem czy macie trudniej, czy latwiej - macie z pewnoscia inaczej. To fakt. Moje i Wasze czasy są nieporównywalne.
Teraz, na moje skromne rozeznanie, wiele rzeczy dzieje się "na wariackich papierach" i dlatego tych, ktorzy sobie w tej rzeczywistosci dobrze radzą, podziwiam.
Od kilku lat wpada mi w ucho okreslenie "nowa matura" i okazuje sie, że co roku oznacza to całkiem coś innego.
I bezspornym faktem jest, że reguły gry zmieniają się w trakcie gry - a to już jest przejawem całkowitej nieopowiedzialnosci władz oświatowych zarówno w stosunku do uczniow jak i nauczycieli.
Małgorzata Mrozek 19.05.2008 19:11
Ja dwa lata temu miałam inną maturę niż tegoroczna, choć też niby to Nowa Matura. Tyle, że zdawałam na dwóch poziomach.
Zauważmy jeszcze, że jeśli chciałabym zdawać teraz na dzienne studia, musiałabym na nowo pisać maturę (bo np. potrzebny byłby inny przedmiot). A z jakiej racji mam poprawiać zdaną maturę? Sugeruję powrót do egzaminów na studia!
Ewa Kuryło 19.05.2008 18:50
PS. Przepraszam, że tak długo, ale musiałam :)
Ewa Kuryło 19.05.2008 18:50
PLUS
Ja wiem ,ze ten plus nic Pani nie da, bo ma ich Pani strasznie dużo, ale musiałam go postawić. Należał się, za to że w końcu ktoś (Pani) nie narzekał na to, że programy się zmniejszają i teraz młody człowiek to w ogóle nic nie robi ;) Myślę jednak, ze bez przesady z tym , że mamy trudniej. Po prostu inaczej.
Co do błędów. Myślę, że podstawowym błędem było to, ze nie robiono "próbnych matur na próbnych grupach", tylko wzyscy uczą się na prawdziwych egazminach. Skutek jest tego taki, że tzw "króliki doświadczalne" pisały inną maturę niż ja (rok potem) itd. A ma to znaczenie np. gdy te wszysrkie "pokolenia" konkurują o studia równoległe. Nie da się porównać maturzystę, który jednego dnia pisał maturę podst i rozsz (na tej drugiej był już zmęczony) z tym który pisze tylko jeden poziom (ale musiał go wybrać wcześniej i np. przy poziomie rozsz naprawdę boi się że nie zda, co w przypadku pierwszym raczej nie wchodziło w grę, bo zdawało się podstawowym). No i róznice i poprawki (a w tym roku błędy!!!!) na samych testach i sposobach oceniania (np. klucz z polaka i jego zmienna "elastyczność"). Każdy może się uczyć a ta reforma naprawdę jest trudna. Ale gdyby już na "królikach doświadczalnych" próbować od pierwszej klasy liceum robiąc próbne matury z programu odpowiedniej klasy to i organizatorzy byliby już 2 lata do przodu i maturzyści mieliby na czym się uczyć i wiedzieli czego się wymaga. A tak to przez 5 juz chyba roczników coś się poprawia, zmienia, odmienia... i stąd błędy.