Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30312 miejsce

Uczelniane ksero z podwójnym podatkiem

Wydawcy książek nie zarobią na opodatkowaniu kopiowanych książek w punktach ksero zlokalizowanych na terenie uczelni.

 / Fot. brokenarts; sxc.hu"Dziennik Gazeta Prawna" z 10 sierpnia 2010 w tekście "Wydawcy szykują pozwy za kserowanie książek" pisze, że najwięksi wydawcy (głównie książek) zapowiadają walkę przeciwko punktom kserograficznym zlokalizowanych na terenie uczelni wyższych. W tych miejscach kopiowane są książki lub ich fragmenty, na czym wydawcy tracą miliony złotych.

Najwięksi wydawcy, tacy jak Wydawnictwo Naukowe PWN, LexisNexis, C.H. Beck, Scholar, Wolters Kluwer i Universitas założyły Grupę Walczącą o Przestrzeganie Prawa na Uczelniach. Według tych firm, na uczelniach masowo kseruje się całe książki w cenie 15-30 zł, co zwykle stanowi parę procent ceny oryginału. Na takim procederze zarabiają właściciele punktów kserograficznych, ale już nie wydawcy. Dlatego też, ci ostatni proponują, aby osoba kserująca książkę (pracownik ksero) liczyła ilość skopiowanych stron i od takiej ilości odprowadziła stosowną opłatę do organizacji zajmującej się zbiorowym zarządzaniem prawami autorskimi. Jeśli tego nie będzie robić, czekać będą "surowe" kary finansowe.

To nie nowość. Podobnych rozwiązań chcą wydawcy gazet w przypadku płatnych przeglądów prasy (tzw. pressclipping), przygotowywanych przez firmy monitorujące rynek prasowy - o sprawie informuje "Rzeczpospolita" z 10 sierpnia 2010 w tekście "Wydawcy walczą o legalne przeglądy prasy".

Płatne przeglądy prasy przygotowuje wiele firm m.in. Press-Service i Instytut Monitorowania Mediów. Takie przeglądy polegają z grubsza na tym, że firmy monitorują gazety i wycinają z nich interesujące informacje pod konkretne zamówienie klienta - np. jakaś firma chce wiedzieć, co media o niej piszą. Problem polega na tym, że wspomniane wyżej firmy zajmujące się płatną dystrybucją wycinków prasowych nie mają na to licencji wydawcy i nie uiszczają stosownych opłat. Obie firmy wychodzą z założenia, że mogą powielać już opublikowane fragmenty tekstu, na co pozwala im ustawa o prawie autorskim i prawie pokrewnych. Faktycznie, jest taki zapis w ustawie, ale rozpowszechnianie opublikowanych opracowań lub ich fragmentów można wysyłać "ośrodkom informacji lub dokumentacji" - takimi ośrodkami nie są na pewno firmy czy ministerstwa. Szacuje się, że rynek pressclipping wart jest 25-30 mln zł i ciągle rośnie.

Te dwa przykłady walki o dodatkowe przychody pokazują, jak wydawcy książek i gazet są zdeterminowani, aby zarabiać na swoich treściach. O ile w wypadku gazet bój jest uzasadniony, to odnośnie książek zapomina się o jednym fakcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Tylko pressclipping to też dystrybucja fragmentów tekstu

"Za pośrednictwem strony Inforia.net spółka Press-Service udostępnia klientom artykuły publikowane w gazetach największych wydawnictw, takich jak Infor Biznes (wydawcy „DGP”), Polska Presse czy Presspublica. Dystrybuowane materiały mają postać streszczeń tekstów prasowych lub są ich zeskanowanymi kopiami. Problem w tym, że robi to, nie mając licencji. (...)"

Gazeta Prawna z 14 lutego 2011 roku, Płatny przegląd prasy tylko z licencją

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/486977,platny_przeglad_prasy_tylko_z_licencja.html

Czyli dobrze pisałem, o co tyle szumu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

” - nie wie dlaczego tak to wyświetliło, ale powinien być to cudzysłów " "

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Press-Service Monitoring Mediów (dalej PS)


Piszą Państwo, że „Nie jesteśmy firmą press clippingową, ani tym bardziej dilerem zajmującym się płatną dystrybucją wycinków prasowych. Nie dokonujemy przedruków bez wymaganej zgody, ani wtórnie nie publikujemy i nie rozpowszechniamy żadnych materiałów prasowych, wcześniej publikowanych w tytułach prasowych. Pobieramy opłaty za nasze agencyjne serwisy informacyjne, dostarczane w postaci dokumentalistycznych tematycznych przeglądów prasy (mediów), do których mamy majątkowe prawa autorskie.”


Nie miałem zamiaru dociekać, czy Press-Service to firma press clippingowa, czy nie. Nie wchodzę również w źródła, z których korzysta PS. Nie wątpię, że mają państwa prawa majątkowe do dostarczanych dokumentów w postaci dokumentalistycznych tematycznych przeglądów prasy. W swoim tekście odniosłem się do tekstu Rzeczpospolitej z 10 sierpnia.


Rzeczpospolita pisała tak - „Press-Service to jedna z dwóch dużych firm pressclippingowych, które nie mają umowy ze Stowarzyszeniem Wydawców Repropol, organizacją zbiorowego zarządzania prawami wydawców ani – alternatywnie – z większością wydawców w Polsce. Choć zdaniem branży mieć powinna, bo do zarabiania na materiałach, do których prawa mają wydawnictwa, potrzebna jest licencja.” - Rzeczpospolita z 10 sierpnia 2010 roku, Wydawcy walczą o legalne przeglądy prasy, Magdalena Lemańska


Jak widać wyraźnie, to gazeta zaszeregowała Press-Service Monitoring Mediów do firm press clippingowych. Dalej z tekstu Rzeczpospolitej można wywnioskować, że PS nie ma umowy ze Stowarzyszeniem Wydawców Repropol (do tego zrzeszenia należy również Rzeczpospolita a raczej wydawca Presspublica) i w związku z tym nie odprowadza stosownych opłat, choć zdaniem dziennika powinna.


Co do tego, że z grubsza przegląd prasy polega na skanowaniu wycinków prasowych – przecież to jedna z form press clippingu. Inna może polegać na przetworzeniu tekstu przez piszącego, jak np. robi to PAP przy przeglądzie prasy.


Piszecie Państwo, że nie jesteście dilerem treści – przecież nie użyłem takiego stwierdzenia?


W wydanym 25 listopada 2009 komunikacie prasowym (a raczej oświadczeniu) PS pisze, że „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów Sp. z o.o. jest związana podpisaną w dniu 1 września 2005 roku umową ze Stowarzyszeniem Kopipol, na podstawie której reguluje za pośrednictwem tegoż Stowarzyszenia stosowne opłaty tantiemiczne.” Jednak dalej pada stwierdzenie, że „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów na zaproszenie prezesa Jana Rurańskiego od 21 lipca 2009 roku prowadzi ze spółką ReproPol negocjacje warunków umowy licencyjnej dotyczącej bezpośredniego dostępu do bazy elektronicznych wydań tytułów należących do wydawców zrzeszonych w Izbie Wydawców Prasy (...)Do podpisania umowy jednak nie doszło, ponieważ jej projekt zaproponowany przez ReproPol Sp. z o.o. nie spełniał podstawowych warunków umowy licencyjnej. Nie wskazywał m.in. pól eksploatacji, które miałaby obejmować licencja, rażąco godził w słuszne interesy naszych Klientów, rozciągając obowiązek odpłatności na materiały prasowe niemające charakteru utworów w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a działalność prowadzoną przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów sprowadzał wyłącznie do handlowania wycinkami, co jest niezgodne z rzeczywistością.” – oświadczenie PRESS-SERVICE Monitoring Mediów odnosiło się do tekstu „Za przegląd prasy musisz zapłacić” opublikowanego w dniu 19 listopada 2009 przez „Pulsu Biznesu”. – tu link do tekstu http://www.pb.pl/2/a/2009/11/19/Za_przeglad_prasy_musisz_zaplacic


Jak sami Państwo widzicie, to wydawcy zrzeszeni w Repropol twierdzą, że PRESS-SERVICE Monitoring Mediów korzysta z ich treści nie płacąc za to. PB z 19 listopada 2009 podaje „Wydawcy mają prawo czuć się wyzyskiwani przez firmy z branży press-clippingu, które nie płacą tantiem — uważa Piotr Waglowski, prawnik i wydawca serwisu Prawo.VaGla.pl”.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oto obszerne fragmenty pisma nadesłanego nam przez Press-Service:

Szanowny Pan,
Przemysław Kozyra

w nawiązaniu do Pana artykułu "Uczelniane ksero z podwójnym podatkiem", opublikowanego w portalu link w dniu 10 sierpnia 2010 r., zwracamy Panu uwagę, że artykuł zawiera nieprawdziwe stwierdzenia na temat firmy PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, wynikające - jak przypuszczamy - z błędnej interpretacji przez Pana zapisów ustawy o prawie autorskim i prawach
pokrewnych z 1994 r. z późniejszymi zmianami.

Nieprawdziwe jest zawarte w artykule stwierdzenie: [.] rozpowszechnianie opublikowanych opracowań lub ich fragmentów można wysyłać "ośrodkom informacji lub dokumentacji" - takimi ośrodkami nie są na pewno firmy czy ministerstwa. Wyjaśniamy, iż zgodnie z zapisami w ustawie status ośrodków informacji lub dokumentacji posiada strona przygotowująca przeglądy prasy (mediów), w tym PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. Nie przysługuje on zaś odbiorcom przeglądów prasy (mediów), w tym firmom czy ministerstwom.

[...]Firma świadczy legalne usługi wyszukiwania w prasie (mediach) i tworzenia autorskich wyborów informacji na określone tematy.[...]

Niezgodne z prawdą są również sformułowania: Takie przeglądy [prasy] polegają z grubsza na tym, że firmy monitorują gazety i wycinają z nich interesujące informacje pod konkretne zamówienie klienta - np. jakaś firma chce wiedzieć, co media o niej piszą. Problem polega na tym, że wspomniane wyżej firmy zajmujące się płatną dystrybucją wycinków prasowych nie mają na
to licencji wydawcy i nie uiszczają stosownych opłat.

Prawdopodobnie i w tym przypadku nastąpiło niezrozumienie pojęć. Nie jesteśmy firmą press clippingową, ani tym bardziej dilerem zajmującym się płatną dystrybucją wycinków prasowych. Nie dokonujemy przedruków bez wymaganej zgody, ani wtórnie nie publikujemy i nie rozpowszechniamy żadnych materiałów prasowych, wcześniej publikowanych w tytułach prasowych.
Pobieramy opłaty za nasze agencyjne serwisy informacyjne, dostarczane w postaci dokumentalistycznych tematycznych przeglądów prasy (mediów), do których mamy majątkowe prawa autorskie.

PRESS-SERVICE Monitoring Mediów ex lege nie ma prawnego obowiązku uzyskiwania od wydawców prasy licencji na tworzenie własnych przeglądów prasy. Jako specjalistyczna, prasowa (medialna) dokumentalistyczna agencja informacyjna PRESS-SERVICE przygotowuje legalnie zindywidualizowane, periodyczne, niepubliczne, własne autorskie dokumentalistyczne informacyjne
serwisy agencyjne, zawierające dozwolone wybory cytatów w postaci pełnych tekstów, fragmentów lub omówień treści wybranych materiałów prasowych wcześniej opublikowanych w prasie drukowanej albo rozpowszechnionych w programach radiowych i telewizyjnych oraz w Internecie. Czyni to w ramach dozwolonego użytku, na podstawie odnośnych przymusowych licencji ustawowych, ograniczających autorskie prawa majątkowe. PRESS-SERVICE również nie obraca żadnymi materiałami prasowymi, wtórnie ich nie rozpowszechnia, a jedynie dostarcza indywidualnym odbiorcom własne, autorskie, zawsze zindywidualizowane przeglądy prasy (mediów), bazujące na niechronionej warstwie informacyjnej wcześniej opublikowanych materiałów medialnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czasem w poszukiwaniu dodatkowych wpływów wszyscy wchodzą na granicę absurdów - ta zasada nie dotyczy tylko rządzących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.