Facebook Google+ Twitter

Uczelnie tęsknią za studentami. Gdzie podziali się żacy?

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-30 14:39

W największej uczelni w Piotrkowie, filii Akademii Świętokrzyskiej, naukę podejmie znacznie mniej studentów niż oczekiwano. W Bełchatowie może nie ruszyć ośrodek Uniwersytetu Łódzkiego. Co się stało?

fot. Dziennik ŁódzkiNa łeb, na szyję


Prof. Jerzy Anuszczyk, szef bełchatowskiego ZOD PŁ, przyznaje, że jeszcze nie otrząsnął się z szoku. 50 żaków studiować będzie na organizacji i zarządzaniu, niespełna drugie tyle na inżynierii środowiska.

– Łącznie mamy tu 378 studentów, a wszyscy pamiętają, że jeszcze niedawno było ich dwa razy więcej – mówi profesor. – Spadek z 300 do 50 debiutujących jest duży i za wcześnie na wyjaśnienia. Ulepszyliśmy ofertę, chcąc otworzyć informatykę, ale jeśli zgłasza się tylko 10 osób...

Według prof. Anuszczyka, winny jest niż demograficzny. Studenci bełchatowskiego ośrodka PŁ dodają jeszcze emigrację młodych na Zachód. – Poziom nauczania jest wysoki, bo politechnika to silna marka, są więc tylko te dwa powody – mówi Monika Dudkiewicz, studentka II roku marketingu i zarządzania.Trzeci problem wskazuje Dominika Ratajczyk. – Jako studentka inżynierii środowiska na laboratoria dojeżdżam do Łodzi – mówi. – To duży dyskomfort, a chętnych byłoby więcej, gdyby laboratoria były tutaj.

Inny ze studentów narzeka na niekorzystny plan zajęć. – W poniedziałek mam 10 godzin zajęć, po pięć z jednego przedmiotu – mówi Michał Raczkowski, III rok dziennej inżynierii środowiska. – Ciężko wytrzymać taką kumulację.

Puste laboratorium


Przed dwoma laty w bełchatowskim ośrodku otwarto kosztem 150 tys. zł. laboratorium fizyczne i dzięki temu do Łodzi dojeżdżać przestali studenci m.in. elektrotechniki. W tym roku tego kierunku nie ma, a laboratorium nie będzie wykorzystywane. Do jego instalacji 90 tys. zł dołożyła gmina Kleszczów.

W Bełchatowie PŁ wspomaga także magistrat i starostwo. Miasto płaci za media, powiat nie pobiera opłat za eksploatację pomieszczeń. W tym roku z nadwyżki budżetowej zarząd powiatu 108 tys. zł przekazał na adaptację i remont sal komputerowych, ale jak już wiemy, informatyka nie wystartuje. Uczelnia roczny udział obu samorządów wycenia na około 120 – 150 tys. zł, drugie tyle PŁ łoży na koszty dydaktyczno–osobowe, ponad 100 tys. zł. kosztuje administracja. Ale prof. Anuszczyk mówi, że PŁ z Bełchatowa się nie wycofa, dodaje, że inwestycje przyjdą wraz ze studentami.

– Może trzeba będzie poczekać nawet 10 lat, nawet w Łodzi na studiach zaocznych limity wypełnił tylko jeden wydział – mówi profesor. – Poczekamy.

Wraca uniwerek


fot. Dziennik ŁódzkiPo dwóch latach do Bełchatowa powrócił Uniwersytet Łódzki. UŁ zlikwidował tu punkt konsultacyjny, w którym tajniki administracji zgłębiało wieczorowo prawie 100 osób. Miasto dopłacało do tego 220 tys. zł. rocznie, sęk jednak w tym, że większość to były ryczałty za dojazdy wykładowców. Umowy z UŁ nie przedłużano, studenci kończyć naukę muszą w Łodzi. Jednak w lipcu prezydent Marek Chrzanowski i prof. Wiesław Puś, rektor UŁ, porozumieli się co do ekonomii i socjologii (zaoczne studia licencjackie).

Warunek? Co najmniej po 50 chętnych na każdy z kierunków, wabikiem jest niższa o kilkaset zł opłata niż w Łodzi. Chętnych za wielu nie ma, niedawno rekrutację przedłużono do 10 października.

– Młodzież z Bełchatowa wybiera znane ośrodki akademickie – mówi Beata Kwiecińska, asystentka prasowa prezydenta Bełchatowa. – Wielu z nich, chociażby z powodów finansowych, rezygnuje. Sami nie wiemy, dlaczego jest tak niewielkie zainteresowanie ośrodkiem...

Jadwiga Wójcik, rzeczniczka UŁ, dokładnymi danymi nie dysponuje, bo rekrutacja wciąż trwa.

– Wiem jednak, że chętnych nie ma zbyt wielu i gdyby rekrutacja kończyła się dziś (w środę – red.), to ośrodka w Bełchatowie nie otworzylibyśmy – mówi Wójcik. – Może się okazać, że z otwarciem Bełchatowa poczekamy do przyszłego roku.

Wolne tylko na zaocznych


W największej uczelni w Piotrkowie, filii Akademii Świętokrzyskiej, naukę na pierwszym roku podejmie prawie 1,6 tys. studentów, ale to i tak znacznie mniej niż oczekiwano. O ile udało się zgromadzić niemal komplet na studiach dziennych, to nabór na zaoczne kuleje. A to właśnie opłaty od studentów zaocznych – poza ministerialną dotacją – są głównym źródłem utrzymania uczelni.

Termin naboru przesuwano już dwukrotnie, a według danych ze środy na pedagogice zostało ponad sto wolnych miejsc, tak jak na ekonomii, socjologii i stosunkach międzynarodowych, zaś pedagogika II stopnia ma ich prawie 240. Z powodu braku chętnych zlikwidowano historię.

– Jest tendencja malejąca i to chyba wynik niżu demograficznego – mówi Magdalena Zelek, rzecznik filii AŚ. – Ale w przypadku studiów stacjonarnych nie mamy powodów do narzekań.

To może jednak nie wystarczyć do dotrzymania obietnic o niewykonywaniu cięć kosztem np. stypendiów. Władze uczelni podkreślają jednak oficjalnie, że sytuacja finansowa jest "lepsza niż w ubiegłym roku".

Świeżo upieczeni studenci, którzy trafili do Piotrkowa z różnych zakątków kraju, nastawieni są optymistycznie. Ewa Płachta z Myszkowa studiować będzie filologię angielską.

– Znalazłam tę uczelnię w Internecie, a składałam też dokumenty do Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, ale wybrałam studiowanie tutaj, bo to miasto wydaje mi się bardzo sympatyczne – mówi.

Annie Baranieckiej z Turku, która będzie studiować zaocznie pedagogikę resocjalizacyjną, uczelnię polecili znajomi. Szkołę ocenia dobrze, ale martwią ją koszty i już pyta o stypendia. – Studia kosztują 3 tys. zł, noclegi około 35 zł, bilet na autobus 25 zł, trochę tego jest – wylicza studentka.

Nabór do oporu


Uczelnie prywatne, ich oddziały czy filie, które w Piotrkowie zadomowiły się już na dobre, na brak studentów nie narzekają. Wyższa Szkoła Handlowa, jedyna samodzielna rodzima uczelnia, prowadzi nabór do oporu, czyli do 5 października. Na pierwszy rok już zgłosiło się około 600 studentów. Z kolei wydział zamiejscowy Wyższej Szkoły Kupieckiej poprowadzi rekrutację do końca września. Naukę podejmie tu ponad stu nowych studentów. – Nie jest bardzo dobrze, ale nie jest źle – mówi Edyta Wiernicka, specjalista ds. promocji i marketingu WSK.

Nabór zakończył już w zamiejscowym ośrodku łódzkiego Uniwersytetu Medycznego. Na studia dzienne i pomostowe pielęgniarstwa oraz położnictwa przyjęto 77 osób (w całym ośrodku studiować będzie 144 studentów). – Nabór przebiegł zgodnie z oczekiwaniami– twierdzi Mirosław Wdowczyk, rzecznik uczelni.

Pojawiają się już jednak głosy niezadowolonych studentów, bo zamiast zakładanych zajęć na miejscu, na większość wykładów i tak muszą oni dojeżdżać do Łodzi...

Czesne w górę


W opoczyńskim Zamiejscowym Ośrodku Dydaktycznym Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki Akademii Górniczo–Hutniczej w Krakowie kształcić się można zaocznie na kierunku ceramika i szkło. Ośrodek powstał dzięki porozumieniu między AGH, gminą i powiatem opoczyńskim przed dwoma laty. Pierwszy nabór przeprowadzono rok temu.

– Przyjęliśmy wówczas 73 osoby – mówi Jolanta Lasota, kierownik ośrodka. – Z tej grupy na drugi rok przeszły 43 osoby.

Władze uczelni zdecydowały, iż nabór w ośrodku prowadzony będzie co drugi rok, stąd w tym rekrutacji nie było. – Nauka na miejscu, bez konieczności wyjazdów do Krakowa to oszczędność nie tylko czasu, ale i pieniędzy – mówi Tomasz Patyna, pracownik Opoczno SA i student AGH. – Martwi wiadomość, że czesne wzrośnie z 1,5 tys. do 1,8 tys. zł. Ci, którzy mają na utrzymaniu rodziny, boją się, że nie podołają.

W Tomaszowie do tej pory do filii Uniwersytetu Łódzkiego zostało przyjętych ponad 600 osób. Największym zainteresowaniem cieszy się administracja. Na studiach zawodowych jest ponad sto osób, na studia uzupełniające przyjęto 188 osób. Także ponad sto osób jest już zapisanych na trzyletnie studia o kierunku turystyka i rekreacja. Na zaoczną informatykę zgłosiło się jak do tej pory ok. 40 osób, tyle samo będzie studiować informatykę dziennie.

– W tym roku nabór jest na tym samym poziomie, co w latach ubiegłych – mówi Danuta Wąs, kierownik filii. – Większość zainteresowanych budzi się dopiero we wrześniu. Dlatego wydłużamy terminy przyjęć – dodaje.

Kierowniczka spodziewa się, że także tym razem na każdym kierunku limity miejsc zostaną przekroczone o kilkanaście osób.

(md, oby, aw, wola) – Dziennik Łódzki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szkoda, że w Krakowie nie mają takich problemów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.