Facebook Google+ Twitter

Uczelnie w Polsce: ciemno, głupio i bez praktyki

Pomimo iż rok akademicki jeszcze się nie rozpoczął, wielu studentów już odlicza dni do końca uczelnianych tortur. Dlaczego? Bo uwierzyli w przypudrowane oblicze polskich uczelni.

Dla każdego maturzysty, który dzierży w dłoni świadectwo dojrzałości, wybór przyszłej uczelni jest kwestią autor: Katarzyna Szejaniezwykle istotną, ale podjęcie decyzji wcale nie jest łatwe. W Polsce działa 126 uczelni państwowych oraz ponad 300 uczelni niepaństwowych, przy czym liczba tych ostatnich wciąż wzrasta. Większość szkół oferuje kandydatom na studia cały szereg informatorów, ulotek, zaprasza na dni otwarte i rozmowy, co ma być pomocne w zapoznaniu się z ofertą edukacyjną danej jednostki. Jednak prezentowana w ten sposób rozreklamowana, przypudrowana rzeczywistość jest tak idealna, że nie pozostawia już miejsca na rzeczową, kreatywną dyskusję. Fantasmagoria przykrywa mechanizmy działania uczelnianego molocha i w efekcie studenci wybierają na oślep, z polecenia znajomych, ze względu na rodzinną tradycję albo po prostu dlatego, że bliżej, że łatwiej, bez zastanowienia i bez podjęcia próby rzetelnej oceny sytuacji.

Ciemność

Ania* studiuje dziennie historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Nie wie, dlaczego jeszcze nie zrezygnowała.

- Może to przyzwyczajenie, może strach przed tym, co powiedzą rodzice, a może po prostu jestem konsekwentna. Nie wiem. Jestem tylko pewna, że gdybym miała dokonać wyboru jeszcze raz, nigdy nie podjęłabym takiej decyzji - mówi.

Warunki, w jakich odbywały się zajęcia w Instytucie Historii Sztuki UW do zeszłego roku były bardzo złe. Zaledwie trzy sale mogące pomieścić do 40 osób okazywały się często za małe, więc wielu siedziało na kolanach innych studentów, na ziemi lub po prostu stało. W dodatku zajęcia prowadzone były w absolutnych ciemnościach.

- Zasłaniano okna i gaszono światła, bo wtedy lepiej widać slajdy - tłumaczy Ania, ale co z tego, że widać przezrocze, skoro ja nie widzę zeszytu, a co dopiero tego, co piszę.

Cały Instytut okazał się być zimnym korytarzem, z jedną, koedukacyjną toaletą pozbawioną tak podstawowego sprzętu jak umywalki. W przypadku awarii kanalizacji trzeba było odwiedzać sąsiednie budynki.

Wiedza a umiejętności

Złe warunki techniczne to jednak nie jedyny zarzut, jaki mają studenci wobec uczelni. Główne zastrzeżenia budzą same wykłady i ćwiczenia. Zaskakujące, że nie chodzi tu tylko o ich niski poziom, a wręcz przeciwnie - wykładowcy wymagają nieludzkiej wiedzy, której sami często nie posiadają i bez skrępowania podpierają się notatkami bądź książką.

- Muszę znać na egzaminie datę wydania każdego dzieła, mimo że nawet wykładowca jej nie zna. Zdobycie takiej wiedzy graniczy z cudem - skarży się Ania, która jest bardzo dobrą studentką i otrzymuje stypendium naukowe.

autor: M. Betley, źródło: Wikimedia CommonsWiedza to nie wszystko. Liczy się również, o czym z żalem przekonują się absolwenci, praktyka. A z tą na wielu kierunkach jest krucho. Monika, studiująca pedagogikę na Uniwersytecie Śląskim, właśnie dostała pracę w świetlicy środowiskowej w Katowicach.

- Udało mi się tylko dzięki znajomościom i własnej, bezinteresownej aktywności. Uczelnia nie zapewniła mi żadnej możliwości praktycznego rozwoju w tym kierunku - tłumaczy i dodaje, że również zajęcia - nudne, staromodnie prowadzone, nużące, nie są tym, co myślała, że spotka ją na wymarzonych studiach. Poza tym wykładowcy często odwołują dyżury, nie sprawdzają egzaminów całymi miesiącami i są zbyt zajęci własnymi naukowymi karierami, by tak naprawdę..uczyć.

Ten pogląd podziela Darek, przyszły architekt kształcący się na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Trudno tam być oryginalnym.

- Na zajęciach z rysunku odręcznego zawsze dostawałem tróje. Uzasadnieniem oceny był komentarz, że moja kreska jest zbyt indywidualna. - śmieje się i dodaje, że na jego uczelni nie warto wychodzić poza szereg - Innym razem, oddając projekt na zaliczenie, usłyszałem od wykładowcy, że nie mam mózgu.

Polskie uczelnie chcą uchodzić za szkoły na wysokim, europejskim poziomie. Dopóki jednak nie zmieni się podejście samych wykładowców do swoich obowiązków i dopóki nie zacznie się traktować studentów jako dobro narodowe, młodzież będzie wyjeżdżać za granicę i to nie tylko po to, by zarabiać kilka euro za godzinę zmywając garnki na zapleczu restauracji.


sms

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ten temat to rzeczywiście rzeka:) Ale w/g mnie na warszawskich uczelniach nie jest tak żle.Stare dobre- państwowe mają na większości kierunków przyzwoite programy nauczania.Oczywiście poza kilkoma;) wyjątkami ale one są wszędzie.Prywatne jak np. Kozminski, Colegium Civitas sa naprawdę świetne, niestety nie wszystkich na nie stać. Uważam, że wielki wpływ na zdobywaną wiedzę na studiach mają wykładowcy, którzy albo się starają przekazując wiedzę albo nie...Przyszłym studentom życzę samych takich starających się!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się, że problem biedy, głodu, szerzącej się gruźlicy, ciągłego stresu w poszukiwaniu środków na utrzymanie i opłaty za studia stanowi znacznie większe zagrożenie, niż struktura szkolnictwa i chęci wykładowców do lepszego spełniania swoich dydaktycznych obowiązków.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna
  • Anna
  • 15.09.2006 07:59

Dzieci z rodzin bogatszych są i tak lepiej przygotowane do studiowania - były w lepszych szkołach, miały korepetycje, miały własny pokój (komputer, itd), wiele podróżowały, itd - i to oni zdają lepiej egzaminy - dostają się więc na studia dzienne.
Za to na studia płatne dostają się ci gorzej zdający - to nie są osoby głupsze, ale gorzej przygotowane do egzaminów - bo nie miały najlepszych korepetycji, żyją w gorszych warunkach materialnych, nie mają komputera, nie podróżują po świecie ani po kraju, itd. To porównanie jest uproszczone i nie dotyczy 100 procent.
Bogacze studiują za pieniądze społeczeństwa, biedacy za wykształcenie muszą płacić. mimo że już raz dali pieniądze (podatki) na to aby w Polsce kształcenie było bezpłatne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesujący artykuł! Ja również jestem jeszcze studentką i chociaż moje studenckie życie ma już policzone dni, pamiętam jak dziś podejmowanie decyzji o kierunku studiów. Po pierwszym semestrze czułam gorzkie rozczarowanie - kierunkiem studiów, studentami i samą uczelnią. Dziś patrząc z perspektywy czasu uważam, że trzeba dorosnąć, nie tylko do polskich realiów, nieprzyjemnych budynków i niekomfortowych warunków studiowania - dorosnąć trzeba przede wszystkim do studiowania. Na uczelnię przychodzisz, żeby pokonywać rzucane kłody pod nogi, zdobywać wiedzę wbrew wszystkiemu i wszystkim. Jasne, super byłoby studiować w świetnie wyposażonych budynkach, ale z człowiekiem juz tak jest, że musi powalczyć, żeby docenić.
Czasem to, co bliskie jest nam tak bardzo odległe. Uczelnię tworzymy też my - studenci i nierzadko my decydujemy o jej poziomie i życiu uczelnianym, rozwijaniu pasji, tworzeniu kół naukowych, wzbudzaniu zainteresowania.
Nie przeczę - są profesorowie, którzy na uczelni zupełnie wykładac nie powinni a większą korzyść przynieśliby siedząc zagrzebani po uszy w książkach w swoich domach. Ale to jest nieuniknione i dotyczy to kazdego środowiska, do którego trafimy - zawsze jest jakiś minus. I są sytuacje kiedy ktoś dostaje się na nasz wymarzony kierunek dzięki protekcji lublepszej sytuacji finansowej...ale takie jest po prostu życie - nie tu i teraz, to potem, tam, w dorosłym życiu....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst i dobry, bo fakt, nasze uczelnie często zachowują się mało profesjonalnie. Chociaż moja koleżanka studiuje historię na UW i jest z niej bardzo zadowolona, ja nie narzekam na prawo na UW, a mój znajomy był raczej zadowolony z polonistyki i dzinnikarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Bo prawda jest taka, że wiele zależy od prowadzących - czasem trafi się na "psychopatów", czasem na "olewusów", a czasem zwyczajnie na ludzi, którzy powinni pracować gdziekolwiek, tylko nie na uczelni. A poza tym, wiele zależy też od postawy studenta. Pamiętam, jak mieliśmy zajęcia z bardzo miłym doktorem, ktory dał nam szansę na zerówkę (u niego trzeba było pisać dodatkowy egzamin, by ją dostać), to ludzie mieli pretensje, że muszą się jeszcze czegoś uczyć... A mój znajomy z dziennikarstwa nie dostał z przedmiotu "recenzja" 5, tylko 4, bo mu prowadzący powiedział, że napisał na taki temat, o którym on nie miał pojęcia, więc nie mógł sprawdzić, czy ta recenzja jest poprawna. I co? Uczelnia to też szkoła życia, trenuje wytrzymałość psychiczną. Należy głośno mówić o jej wadach, ale studenci (jak to dzieci :] ) lubią też narzekać na wyrost ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

z praktykami to nie do końca tak. co ma zrobioć student, który chce się dostać na praktykę, gdzie wymagają od niego skierowania uczelnianaego w sytuacji kiedy uczelnia wydaje tylko jeden taki dokukment, bo obowiązkowa jest jedna praktyka w ciągu studiów, którą student już odbył? co do jakości prowadzonych zajęć: to temat-rzeka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, Kasiu, że podjęłaś ten temat. W Twoim tekście bardzo dobrze widać pewną cechę części dzisiejszej młodzieży, tj. typową postawę roszczeniową. Polskie uczelnie są marne. Niewiele dają, a wiele wymagają. Ale Ania potrafi być najlepszą studentką, która dociera cudem do niedostępnych wiadomości i jeszcze otrzymuje stypendium! Jeśli ktoś oczekuje, że uczelnia załatwi mu pracę, praktykę, to chyba nie dojrzał do studiowania w obecnych czasach. Albo jest niezbyt samodzielny, mało przedsiębiorczy? Ale Monice to się udało, więc zdała egzamin z przedsiębiorczości. Brawo! A to, że jednemu z wykładowców brak elementarnej kultury? Wykładowca też człowiek i swoje słabości i dziwactwa ma. Im szybciej Darek to pojmie , tym szybciej uodporni się na ludzkie chamstwo. Będzie mu łatwiej w życiu. Nie twierdzę, że na uczelnich jest wszystko jak należy. Żyjemy w kraju, gdzie wiele rzeczy idzie niewłaściwym torem. Warto wymagać przede wszystkim od siebie. To najlepszy sposób na przeciwności losu. Wiem, bo sprawdziłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.