Pozycja materiału w rankingach:
Jak wygląda łódzki uczeń bez mundurka? Najczęściej - szaroburo i bez ozdób, czyli wygląda przyzwoicie. Choć uniformy nie są już obowiązkowe, nie wszyscy dyrektorzy zezwalają na pełną swobodę. Absolutnie niedopuszczalna jest golizna.
Większość wychowawców i dyrektorów łódzkich szkół przyznaje, że z wyglądem chłopców problemu na ogół nie ma. Noszą T-shirty, spodnie, czasem tylko zdarza się, że mają dredy czy ogolą się na zero. Za to dziewczyny - one mają tysiące pomysłów. I nie chodzi wyłącznie o znaną od lat walkę z gołymi brzuchami, "przepaskami biodrowymi" i bluzkami przypominającymi chustkę zawiązaną na piersiach. Teraz prym wiodą entuzjastki kolczyków, wyrazistych ciemnych makijaży, niebanalnych fryzur, obcisłych spodni i szpilek w odblaskowych kolorach.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 17.09.2008 19:06
ble, dready ... jezu jak ja tego nienawidzę...
Adam Sobal 16.09.2008 08:48
Ach te stroje! Ciągle z nimi są jakieś kłopoty. Proszę tylko pomyśleć, jaki w tym wszystkim jest sens? Gdy się już się dobrze przyjęły gacie obwisłe i podkoszulki noszone na koszule, a nie odwrotnie, to nie wiadomo dlaczego nastała nagle nowa moda na gacie obcisłe i koszule noszone na podkoszulki. Trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Weźmy na przykład takie młodzieżowe stacje telewizyjne, w których oprócz muzyki posłuchania można pooglądać dziewczyny i chłopaków w najmodniejszych strojach. Najpierw wybiega zza kotary jakiś młody artysta, który rap uprawia jak chłop pańszczyźniany ziemię – taki jest wierny tradycji - i rękami wymachuje, jakby chciał komuś dłonie prosto do oczy wcisnąć, ale przy tym jest taki elegancki, można rzec - szykowny. Obok dziewczę pląsa po scenie niczym płomień słońca, który drogę pomylił i, zamiast prosto świecić, błądzi i strzela gdzieś na boki. Tak jej ciało w rytm muzyki się pręży, a na jej ciele modny strój, jak z bajki.
A po drugiej stronie ekranu siedzi młoda licealistka, co to dopiero nieśmiało wchodzi w dojrzałoś i prawdziwą kobietą chce być od zaraz. Dla niej ta krótka chwila obcowania z telewizyjną artystką jest czyś znacznie ważniejszym i cenniejszym, niż cała wiedza książkowa, którą ją szkoła zanudza co dzień. Przecież ona wie najlepiej sama, co jest dla niej dobre? A gdy już oko porządnie nasyci nowościami w modzie światowej, wtedy do mamy biegnie pośpiesznie, by grosz utargować na cuch nowy, którym jutro olśni całą klasę. Chociaż to nie jest to wcale takie pewne, bo pani wychowawczyni jest taka strasznie zacofana i chyba nigdy nie była młoda, skoro już od drzwi woła: - Dziewczyno! Coś ty z siebie znowu zrobiła? Szkoła to nie jest wybieg w cyrku, albo plaża na Bahamach!
I wtedy ta licealistka głowę spuszcza nisko i, tocząc łże dziewczęcą, szepce: - Ale ja, proszę panią, chcę byś tylko piękna i nic więcej.
Protest przeciwko zamykaniu szkół w Krakowie. "Szkoła to nie firma"
(odsłon: +549)