Facebook Google+ Twitter

Uczennice w roli prostytutek podczas uroczystości papieskich

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-10-17 07:41

Skąpo ubrane dziewczyny, odgrywające rolę prostytutek i paradujące przed ołtarzem - to fragment sztuki, jaką wczoraj, z okazji 28. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża, wystawiono w kościele pw. Miłosierdzia Bożego.

fot. Express IlustrowanyZagrała w niej młodzież z Katolickiego Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II. Spektakl odbył się tuż po mszy świętej, którą odprawił arcybiskup metropolita łódzki Władysław Ziółek. On też zasiadał na widowni i... na początku miał nieco niewyraźny wyraz twarzy.

Sztuka dotyczyła wpływu papieża na młodzież. Pokazuje ona, jak Jan Paweł II ratuje młodych ludzi od zła, nawet teraz, po śmierci. Niektórych widzów zaszokowały jednak kostiumy dziewcząt (kuse spódniczki, pończochy i buty na obcasach). Tym bardziej że wszystko miało miejsce w kościele!

- Nie rozumiem, o co tyle hałasu? To bardzo mądra sztuka, której scenariusz napisali sami uczniowie - broni młodych aktorów ksiądz z parafii pw. Miłosierdzia Bożego. - Dziewczyny pokazywały złe wzorce i postawy młodzieży oraz to, jak z nich wyjść. Oczywiście bardzo spłycam morał sztuki, bo była ona dużo głębsza.

Nauczyciele uważają, że "w tym wypadku stroje są uzasadnione".

- One podkreślają morał, jaki płynie z przedstawienia - tłumaczą. - Oburzać mogą się tylko ci, którzy nie widzieli całej sztuki, a tylko jej fragment.

Wicekanclerz kurii ks. Zbigniew Tracz sztuki nie widział, ale jej broni: - W tej szkole pracują bardzo dobrzy pedagodzy. Jeśli pozwolili młodzieży wystąpić w takich strojach, to znaczy, że widzieli w tym sens. Na pewno nikt nie chciał obrazić Pana Boga. Poza tym, dlaczego przywiązuje się większą wagę do rzeczy ubocznych niż ważnych?

Psycholog Renata Karolewska, związana ze środowiskiem religijnym, tłumaczy to tak:

- Zmieniają się czasy i obyczaje. To, co kiedyś byłoby nie do przyjęcia, dziś jest normalne. Tym można tłumaczyć takie stroje podczas spektaklu. Poza tym rozumiem tych, którzy sięgnęli do takich środków wyrazu. Jeśli chce się osiągnąć zamierzony efekt, nie można opowiadać niczego "grzecznie".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

normalna
  • normalna
  • 25.01.2012 10:17

Dla mnie to jest SZOK!!!!!
Takie Panienki w kościele????Masakraaa!!!!!
Może następnym razem będzie striptiz???
Boże wybacz im bo nie wiedzą co czynią....

Komentarz został ukrytyrozwiń

OK - masz raję: Kościół pomaga wszystkim i choć ma trochę błądzących kapłanów, czyni dobrze. Zatem wracam do początku - nie popieram sztuk o prostytutkach w kościele przed ołtarzem. Mam prawo tak myśleć? A inne dyskusje to (miło było, ale...) odbiegały od tematu. Żadnych teatrzyków, chyba że dla dzieci w rodzaju szopki. I ewentualnie spokojne występy grup muzycznych. Do innych nie jestem emocjonalnie przygotowany... Sorki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, mialo byc :"No sex before marriage"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przytaczasz przyklady z polskiej literatury, ale to sa tylko przyklady wymyslone przez autorow tych powiesci. Jednak zgadzam sie z Toba ze istnieje w kosciele wiele zla. Zlych ksiezy, ktorzy "wstapili" do zakonu tylko z pobudek czysto komercyjnych. Zlych, obludnych kaplanow czyniacych wiecej zla niz ktokolwiek swiecki. Ale to nie znaczy ze caly kosciol jest zly. Zlo jest bardzo agresywne i przez to bardzo widoczne. Dobra jest o wiele wiecej, tyle ze jest ono niezauwazalne jak okruchy z chleba, ktore pozostaly po nakarmieniu tysiecy na pustyni. Mimo tego ze byly okruchami, Jezus kazal je zebrac i okazalo sie ze jest ich az tyle. Nie chce tu bawic sie w ksiedza i wyglaszac kazanie, ale jak kazdy zawod, ktory za naczelna idee wyznacza sobie sluzbe drugiemu czlowiekowi, tak i kaplanstwo musi isc w parze z powolaniem. Inaczej nie mozna byc dobrym kaplanem.
Co do poklasku, to musisz przeczytac pare dziel Jana Pawla 2 i wtedy moze zrozumiesz o co mi chodzi. Jest trudnym wyobrazic sobie, ze mozna byc swiatopogladowo i umyslowo niezaleznym. Sa tacy ludzie. Takimi byli Ojciec Pio, matka Teresa z Kalkuty, Jan Pawel 2, i wielu innych od poczatkow naszych dziejow. Dlatego mamy dzisiaj swietych, ktorzy za nami sie wstawiaja. A tak nawiasem to nie mysle zeby ks. Popieluszko robil cokolwiek dla poklasku. No bo jezeli meczenska smierc to rodzaj poklasku, to ja wole siedziec cicho.
Krzyzowanie na Filipinach. No coz, juz ze sredniowiecza znana jest powszechnosc umartwiania sie. Jestes za konserwatywnoscia w sprawach wiary, wiec to nie powinno Cie ani bulwersowac ani dziwic. Skoro oni tak rozumieja lacznosc z Bogiem, a przy tym nikomu nie wyrzadzaja moralnej krzywdy, to trudno. Mamy demokracje. Co prawda Bog nigdy nie pochwalal jawnego obnoszenia sie z takimi praktykami jakwyzej, ale sam powiedzial: Ci, ktorzy obnosza sie ze swoja poboznoscia, juz otrzymali swoja nagrode.
Myslisz ze kosciol nie pomaga np. narkomanom? to idz do placowek Monaru, do osrodkow dla uzaleznionych i zobacz ilu ksiezy tam pracuje. Czy to nie jest pomoc kosciola?
Dla mnie granice "nowoczesnosci" dla kosciola, ktorych nigdy nie wolno przekroczyc to akceptacja malzenstw homoseksualnych, akceptacja aborcji, eutanazji, spowiedz przez telefon lub internet i tym podobne osiagniecia wspolczesnej cywilizacji.
Co sie zas tyczy kosciola amerykanskiego, to pokusze sie o stwierdzenie ze jest to jeden z najbardziej "zywych" kosciolow katolickich. To tu na spotkania z papiezem przychodzily (przyjezdzaly) miliony mlodych ludzi. To tu organizowano marsze mlodych, gdzie kilkadziesiat tysiecy mlodych ludzi (par) przeszlo ulicami NY deklarujac haslo :"No sex before mariage" To tu przyjezdzaja najwieksze autorytety teologiczne swiata aby prowadzic rekolekcje, co w konsekwencji konczy sie zawsze dlugimi dyskusjami, nawroceniami i wielkim duchowym przezyciem dla tysiecy uczestnikow. A co najbardziej pocieszajacel, katolicki kosciol amerykanski rosnie i powieksza sie. Ja wiem ze amerykanie sa uwazani za glopkow, ale to nie oni wyjezdzaja z kraju za tzw. chlebem. Jest ich bardzo trudno przekonac do czegos innego niz tego czego nauczyli sie za mlodu. A jednak. To wlasnie wiara i kosciol katolicki ich zmienia. Tu Bog jest obecny na kazdym kroku. Nie odstepuje przecietnego czlowieka nawet na krok. I nikt sie tego nie wstydzi, nikt sie z tym nie kryje, nikt sie temu nie dziwi. To jest normalne. Tego chyba nie nazwiesz przekraczaniem granic?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Struktura jest podobna - zależność, hierarchia. Do wojska można iść na ochotnika, na zawodowca, a na księdza to pamiętam powieść "Chłopi" - młody uwodzony przez Jagnę szedł "dobrowolnie", bo tak chciała matka i ojciec organista.
Każdemu człowiekowi zależy na tym, aby dobrze "wypaść" Owszem, czasami podejmuje ktoś (także JPII) niepopularne kroki, ale w sumie nawet nasz Papież musial się liczyć z kazdym swoim krokiem. Poklask to słowo pejoratywne, zatem trudno powiedzieć, że kierował się poklaskiem, bo sugestia jest negatywna... No bo czym kierował się Wałęsa rozpoczynając rewolucję? Dobrem robotników i chłopów? A Gomułka? A ks. Jankowski i Popiełuszko? Skąd wiadomo, czym każdy się kierował? A Kaczyńscy i Tusk?
Przykład dałem z USA, bo myślałem, że podasz kilka przykładów, w jaki sposób tamtejsi kaznodzieje urządzają msze - rozmaite sposoby: śpiewy, tańce itp. Ale nie nawiązałeś, zatem zapomnijmy o USA.
Im większy grzesznik, tym częściej niech chodzi do kościoła. Jeśli twierdzisz, że kościół pomaga narkomanom, złodziejom, i dziwkom (patrz "Lalka" - pomoc Wokulskiego w kościele) to masz rację - niech chodzą i nawet niech leżą krzyżem. Ja nie kradnę to nie muszę tak często chodzić...
Ale nadal twierdzę, że Kościół powinien znać granice "nowoczesności". Czy popierasz ukrzyżowania na FIlipinach dziesiątków ochotników corocznie? Przecież to takie prawdziwe. Jak prostytucja. No i co z tego???
Ale zgoda - jak chcesz, to przeprowadź ankietę wśród znajomych i rodziny, czy popieraja reżysera? Niech przeczytają artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kosciol to nie wojsko. Do wojska na ogol idzie sie z przymusu, a do kosciola raczej z wyboru. I tu jest wielka roznica. Po za tym Sztuka ta zostala przygotowana w scislym zwiazku z nauczycielami tej szkoly, ktorzy biorac pod uwage charakter placowki, sa po czesci osobami duchownymi. Impreza byla przygotowywana, omawiana przez dlugi czas i nie sadze ze cokolwiek odbylo sie bez wiedzy ludzi odpowiedzialnych za wychowanie tej mlodziezy.
Wedlug Ciebie zadna dyskusja nic nie daje. Po co wiec dyskutowac? Przykro mi ze ciezko Ci zrozumiec intencje Ojca sw. ale uwierz mi , byl On daleki od jakiegokolwiek poklasku. Byl kims calkowicie pozbawionym poczucia wlasnego interesu w tym co robil. Cale Jego zycie jest tego przykladem - zycie i ciezka choroba. Jezeli nie chcesz tego widziec, albo boisz sie do tego przyznac- Twoja sprawa.
Co do wychodzenia kosciola do ludzi to Ty sam jestes tego najlepszym przykladem - a inaczej powodem. Sam twierdzisz ze do kosciola od wielkiego dzwonu.( tak w zasadzie to nie mozesz miec prawdziwych argumentow na temat wiary i ewangelizacji, gdyz jestes jak gdyby "nieobecny" i nie uczestniczysz w zyciu kosciola) i do Takich jak Ty kosciol musi wychodzic.
Nie bardzo rozumiem co miales na mysli mowiac ze w USA - maja pomysly.......
Co do szefow, to widocznie masz kontakt tylko ze srodowiskiem ze starego ukladu........

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Czy inicjatywa typu teatr z prostytutkami powinien mieć zgodę zwierzchników Kościoła? A jak jest w wojsku? Kazdy kapral może sobie zrobić co chce, bez ustalenia z szefem?
2. A co to da, czy będziemy dyskutować czy dla poklasku, czy nie? Każda działalność jest czymś dpodyktowana. Każdy normalny człowiek (w tym JPII) podejmjac decyzję liczy sie ze skutkami. Miał pewnie medialnych doradców od wizerunku, kalkulaował, jak wierni zareagują na posuniecie X, a jak na Y. A czym się kierował spotykając z niedoszłym zabójcą? Pzrecież że poklaskiem (oczywiście Ty to nazwiesz inaczej). Z Tobą się nie spotkał, a z nim owszem. Ale nie pisże tego, aby obalać autorytet, ale by pokazać, że był człowiekiem, a nie Bogiem.
3. Nie przesadzajmy z tym wychodzeniem Kościoła do młodzieży - niedługo nie odróżnię cyrku od świątyni, jeśli nowoczesny ksiądz zechce zrobić sztuczki kuglarskie, aby uzyskać poklask wiernych bładzących. W USA - tam to mają pomysły...
4. Bratku, obecnie widuje takich szefów, a mamy 17 lat po obaleniu k.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze jedno. Jezeli uwazasz ze Jan Pawel 2 robil cokolwiek dla polklasku to bardzo Ci sie dziwie. No ale wielu jest dzisiaj ludzi w Polsce, ktorzy podwaza kazdy autorytet, byleby tylko ich racja byla na wierzchu.
A jezeli dyrektor firmy schodzi na hale do robotnikow, to uwierz mi nie po to zeby byc jak to mowisz "rowniacha" , a po to zeby sprawdzic czy dobrze pracuja i nie marnotrawia pieniedzy firmy." Rowniachy" to byly w zakladach do roku 1989. Cos Ci sie czasy pomieszaly bratku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wynika z tego ze nie bardzo jestes w stanie ocenic zywotnosci dzisiejszego kosciola katolickiego. Widac nigdy nie byles swiatkiem rekolekcji z udzialem zespoly 2TM2,3, w ktorym graja muzycy o baaardzo nieciekawej przeszlosci. Ale nimi zaja sie ksiadz z Torunia, to im pozwolil wejsc do kosciola takimi jakimi sa. To na tych rekolekcjach nawracaja sie narkomani, prostytutki, satanisci i cale inne dziadostwo tego swiata. Chodzene jak mowisz do kosciola "od wielkiego dzwonu" nie pozwala Ci na wlasciwa ocene wielkiej roli ewangelizacyjnej dzisiejszego kosciola. Czasy sie zmieniaja i trzeba docierac do zupelnie innych srodowisk, subkultur. Zwykle kazanie juz nie wystarczy. I nie nazywaj takich rzeczy wybrykami bo takimi nie sa. Czasy sie zmieniaja. I tak jak Ty mozesz sam decydowac o tym czy na msze sw. idziesz czy nie ( co byloby nie do pomyslenia kilkadziesiat lat wstecz) tak kosciol moze otwierac sie na rozne metody ewangelizacji aby dotrzec do jak najwiekszej rzeszy ludzi. I niestety nie zmienisz tego - z czego ja sie bardzo ciesze. Cieszy mnie to ze wlasnie takie poglady jak Twoje sa juz osamotnione i staja sie historia. Kosciol jest i powinien byc zywy. A nie moze byc zywy bez ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żadnych "delikatnych" tematów w wykonaniu wizualnym (jak omawiana sztuka) przed ołtarzem. Owszem, pierwsze występy zespołow w kościele byly także kontrowersyjne, a teraz towarzystwo przywykło, jednak jestróżnica pomiędzy występem Grechuty lub Sośnickiej w kościele (odpowiedznio dobrane utwory i stroje tudzież zachowanie), a co innego dziki zespłł skaczący po scenie przez krzyżem i ołtarzem! Ja mówię NIE dla takich wybryków, choćbym był tylko jednym w Polsce. A chodze do koscioła tylko od wielkiego dzwonu, a na spowiedzi nie bylem od lat. Po prostu - nie wypada! Co znaczy "Jezus wybaczył p."? Jezus pewnie wszystkim wybacza, także Hitlerowi, to co mi tu z p.? JPII przyjmował pewne grupy młodzieżowe, i owszem. Pewnie niektórzy byli zbulwersowani. Zresztą, jeśli ktoś widzi to pierwszy raz, to na pewno jestzaskoczony. Ale JPII zrobił ten gest dla poklasku, aby zyskać sympatię młodzieży - o, zobaczcie, jaki z Niego równiacha. A dlaczego dyro wielkiej firmy schodzi na halę fabryczną i wita się z robotnikami? Bo ich zna, ceni, szanuje? Chce być równiachą!
I co? Żeby jakiś ćpun się nawrócił i chce grać heavy metal pod ołtarzem, to mamy mu w tym pomóc? Do lasu - niech poskacze i pokrzyczy, chyba że służba leśna go skasuje za płoszenie zwierzaków...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.