Facebook Google+ Twitter

Uczmy się muzycznego patriotyzmu od Anglików

W Wielkiej Brytanii słychać w eterze wyłącznie krajowe granie. To coś na kształt muzycznego patriotyzmu, w myśl idei: "po co grać muzykę z innego kraju, skoro mamy swoją?". W Polsce jest inaczej, tu patriotyzm muzyczny nie istnieje.

Trafiłem na stronę www.mlodziwykonawcy.pl, gdzie pomysłodawcy tego portalu promują polską młodą muzykę nieznanych jeszcze zespołów. Cieszy mnie taka inicjatywa. Czasami nawet nie przypuszczamy jak jest ważna.

Nie mówię tu o rozgłośniach mających w swoich zajawkach hasło "Tylko polska muzyka", a grających przeważnie Bajm, Lady Pank i Feela. Nie chodzi o to, by grać polską muzykę, ale by dać jej oddychać i rozwijać się. Dać zaistnieć młodym, nieznanym wykonawcom. Nieznanym dlatego, że zamiast nich gra się w polskich radiach piosenki angielskie. Mieszkam w Anglii od dwóch lat i z tej perspektywy granie w polskich radiach głównie repertuaru angielskiego uważam za śmieszne.

Tutaj w UK słychać w eterze wyłącznie krajowe granie - to jest coś na kształt muzycznego patriotyzmu, w sensie "po co mamy grać muzykę z innego kraju, skoro mamy swoją?" Proste i logiczne. W Polsce (i zresztą nie tylko) jest inaczej, nie ma czegoś takiego jak patriotyzm muzyczny. Gra się brytyjskie hity. Ale to nie jest normalne. I skutkuje tragicznie. Z tego właśnie powodu nie istnieje prężny rodzimy rynek muzyczny, który dawałby szansę rozwoju oraz sukcesu artystycznego i finansowego młodym artystom. Młode polskie zespoły nie mogą się utrzymać z grania koncertów, nie mówiąc już o sprzedaży płyt. Czemu? Bo kto pójdzie na koncert zespołu, którego piosenek nie zna z radia? Ludzie wolą kupić płytę Bajmu z największymi przebojami, niż płytę zespołu Zgon.

W Anglii to wygląda inaczej. Niemal każdy zespół, jeśli tylko się postara, może wyżyć z muzyki. Nie każdy może zostać gwiazdą MTV czy radia BBC, ale każdy może zarabiać na graniu na żywo w pubach, klubach. W Polsce niestety zespoły rozpadają się, bo nikt nie chce przychodzić na ich koncerty. Źródło tego problemu nie leży w zasobności portfeli czy złej polityce rządu, ale właśnie na graniu w radiach w większości angielskich piosenek. To jest reakcja łańcuchowa - reakcja domina.

Muzyka pop w Polsce praktycznie nie istnieje. Jej honor próbują ratować takie piosenkarki jak Brodka, Kasia Klich czy Iza Lach (nowa płyta tej drugiej w październiku!). Nie mówiąc już o muzyce rockowej czy alternatywnej. Dobrą mrówczą robotę w tym zakresie robi Piotr Stelmach z Trójki i radia akademickie z autorskimi programami poświęconymi nowej polskiej muzyce. Jednak to nie jest mainstream. Mainstream to Radio Zet, RMF FM, Eska. Fajnie by było, gdyby redaktorzy z tych stacji wpuścili na antenę trochę nowej, polskiej muzyki. Nie mówię o rewolucji i puszczaniu punku czy nawet indie. Mówię o młodym popie.

Myślę że program Idol wypełnił parę luk, na stałe dał polskiej muzyce takie głosy jak poprockowy Szymon Wydra, czy popowy Tomek Makowiecki, albo ciekawa Brodka. Ale to za mało. Nie może piosenka Brodki pojawiać się między kilkunastoma zagranicznymi piosenkami w radiu. Musi być kilkanaście takich Brodek żeby to zmienić.

Niektórzy załamują ręce że polska muzyka nie istnieje na zagranicznych rynkach i że - poza kilkoma jazzowymi i metalowymi zespołami - nie przebija się w USA i UK. Kazik niedawno na łamach Teraz Rocka narzekał, że nikomu z Polski ostatnimi laty nie udało się zrobić kariery za granicą. Ale co tu mówić o konkwiście zagranicznych rynków, kiedy polska muzyka nie może się przebić na swoim własnym podwórku! Przyznacie że to istna paranoja. Popatrzcie na listy przebojów w polskich radiach: większość hitów to zagranica. To nie jest normalne. To jest muzyczne sprzedawanie ojczyzny.

Kiedy powiedziałem mojemu koledze Anglikowi, że w Polsce w radiach więcej jest piosenek po angielsku niż po polsku, myślał że żartuję. Nie mógł tego zrozumieć. Jedynym rozwiązaniem tej tragicznej sytuacji polskiej muzyki jest inwestowanie w polskie zespoły, te najmłodsze. Tak jak w sporcie - wychowywanie młodzików, by potem tworzyli silną reprezentację. Byłoby dobrze, gdyby prezenter muzyczny zamiast puścić na playlistę nową piosenkę Jennifer Lopez albo Foo Fighters, puścił jakiś kawałek np. zespołu Prozac albo Plagiat199. Albo zamiast puścić utwór Pink Floyd, puścił w to miejsce trzy utwory Czesława Niemena albo Comy.

Polskie zespoły myślą, że jeśli nagrają płytę po angielsku to mają szansę się przebić w UK. Ale nie wiedzą, że to jest niemożliwe. Z prostych powodów: Anglicy mają zatrzęsienie swoich zespołów (naprawdę jest ich masa, i masę nowych płyt się wydaje) i nie widzą sensu puszczania na antenie jakiejś kapeli z Polski, "ze wsi Warszawa". Po prostu nie widzą w tym sensu. Uważają że każdy kraj powinien grać swoją muzykę. I dobrze uważają. Polacy powinni wziąć sobie to do serca. Ten kraj nad Wisłą to jest w końcu Polska czy Anglia?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Beata
  • Beata
  • 01.06.2011 12:10

Zagdzam sie z Toba Popy! Szczerze? Zanudzona jestem Polskim rockiem i jego odmianami. Pop jest bardzo slabo rozwiniety i wszedzie te same twarze co sprzed 20 lat!!! Nie mam nic przeciwko angielskiej lub jakiejkolwiek innej zagranicznej muzyce. Polacy musza dac szanse mlodym artystom ktorzy probuja wybis sie nie tylko w POlsce ale i poza granicami. PATRIOTYZM NIE MA NIC Z TYM WSPOLNEGO!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Popy
  • Popy
  • 01.06.2011 04:04

Niestety nie zgadzam sie z Toba Piotrze. Moim zdaniem w Polsce za malo sie dzieje i mlode zespoly nie moga sie przebic lub zarobic pieniedzy bo nikt nie stworzyl im warunkow do tego. Mlodych ludzi trzeba zachecac do grania i tworzenia nowych grup, im wiecej zespolow tym bardziej konkurencyjny rynek sie stworzy, im bardziej konkurencyjny tym zespoly beda bardziej sie staraly w tworzeniu nowej oryginalnej muzyki, Polskiej lub Angielskiej, bez znaczenia, aby byly dobre.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Młodzi Wykonawcy
  • Młodzi Wykonawcy
  • 17.05.2011 17:56

Dziękujemy za ładny początek i oczywiście przyznajemy racje - za mało Polski w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń
elza
  • elza
  • 17.05.2011 14:29

Dyrektorzy muzyczni polskich rozgłośni są bogami życia i śmierci polskich wykonawców . Puszczają wg uznania a nie zapotrzebowania słuchaczy. Mają swoich pupili ,których słuchamy na okrągło inni są marginalizowani. Hity zagraniczne napędzają słuchaczy i kasę. A tak na marginesie , od 10 lat nie mamy prawdziwej gwiazdy. Sama chałtura i plastikowe laleczki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tu po prostu chodzi o zdobycie słuchacza czyli kasę. I to tyle w tym temacie. Bo nie ulega wątpliwości, że Polska ma bardzo wielu utalentowanych wykonawców, których nie tylko rozgłośnie radiowe nie promują ale wręcz niszczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.