Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183609 miejsce

Uczniowie jak żołnierzyki

Pomysł ministra Giertycha, aby wprowadzić mundury szkolne, jest całkiem dobry. Pod warunkiem, że się go nie stosuje w Polsce.

Tak samo jak wielu polityków opozycji, tak samo jak wielu internautów i czytelników gazet, którzy piszą teraz listy, tak samo jak uczniowie i studenci, którzy przebywali zagranicą, ja bym chciał, aby minister edukacji Rzeczypospolitej zajmował się reformą szkoły, zniósł tam tępe uczenie się na pamięć, wprowadził nowoczesne metody dydaktyczne, zachęcił uczniów i nauczycieli do kreatywności i wskrzesił w nich zdolność do humanitarnego wyrażania i akceptowania krytyki. Krótko mówiąc: Chciałbym, aby zmienił szkołę tak, aby uczyła faktycznie umiejętności przydatnych na rynku pracy, a nie takich, które przydały się w gospodarce nakazowo-rozdzielczej: posłuszeństwo, podporządkowanie się i ślepe uznanie dla autorytetów i władz.

 

Wiem, że trudno tego oczekiwać od ministra, który niedawno był szefem skrajnie hierarchicznej, opartej o ślepe uznania dla przywódcy organizacji zrzeszającej posłusznych i bezkrytycznych młodzieńców o ogolonych głowach i prostym słownictwie. Ale czasami jego przekonania polityczne prowadzą go w odwrotnym od zamierzonego kierunku. Ostatni przykład: jego pomysł, aby wprowadzić mundury szkolne, „aby zwiększyć autorytet szkoły, aby wzmocnić poczucie wspólnoty uczniów, aby uczniowie poznali na ulicy, do której szkoły chodzą i aby łatwiej zidentyfikować wagarowiczów i handlarzy narkotyków w szkołach.”

 

Tak się składa, że jeszcze dwa lata temu moje dzieci chodziły w Brukseli do szkoły, gdzie obowiązywały mundury. Pamiętają to wręcz z rozrzewnieniem: nie było pokazu mody, nie było szpanowania z biżuterią (był zakaz makijażu i noszenia jakiejkolwiek biżuterii), nie było zazdrości a dzieci, które chciały rywalizować, musiały to robić podczas egzaminów. Nie powstrzymało to rodziców od szpanowania – jedni przywieźli swoich podopiecznych w starym fiacie, inni w jaguarze. Ja przywiozłem je na rowerze, co, w oczach innych dzieci, ustawiło mnie w najwyższej lidze, jeszcze ponad jaguarem.

 

Mundury w Belgii wprowadziła sama szkoła, za zgodą rodziców. W Polsce na to się nie zanosi – już dotąd można było to zrobić, nikt przecież nie zabrania rodzicom ubrania dzieci w ten sam sposób. Ale jak skłonić rodziców i uczniów do dobrowolnego noszenia mundurów, jeśli w wielu szkołach tylko mniejszość płaci na komitet rodzicielski i podporządkowuje się demokratycznie podejmowanym decyzjom n. t. bezpieczeństwa i zbiorowego ubezpieczania się. Mundury wprowadzić można tylko przymusowo i odgórnie, bo jeśli tylko niektórzy je noszą a niektórzy nie, to cały zabieg traci sens. Ale jeśli ministerstwo lub Sejm wprowadzą obowiązek noszenia mundurów szkolnych, to muszą to rekompensować rodzicom. Nie ma takich pieniędzy w budżecie ministerstwa. Jeśli się znajdą, to ministerstwo musi decydować, czy to mają być takie same mundury w każdej szkole. Wtedy mundury nie wzmocnią poczucia wspólnoty szkolnej ani nie odstraszą handlarzy narkotyków, którzy przecież też chodzą albo chodzili do szkoły. Jeśli minister wprowadzi obowiązek mundurowy, ale wygląd i krój mundurów zostawia szkołom, to szpanowanie i rywalizacja przenosi się na ulicę. Wzmocni to być może poczucie wspólnoty w szkołach, ale za cenę bójek międzyszkolnych, bo wtedy na pierwszy rzut oka wiadomo będzie, kto chodzi do innej szkoły i jest „obcy”.

 

Jedyny atut takiego zabiegu polega wtedy na tym, że straż miejska łatwiej może wyłapać wagarowiczów. Ale to by oznaczało akceptację ze strony lidera Ligi Polskich Rodzin, że władze państwowe powinny wchodzić z kompetencje rodziców. Dla lidera ugrupowania, który ochronę rodziny nosi niemal w nazwie, przyznanie się do konieczności kontrolowania zadań rodziców przez organy porządkowe jest, ostrożnie mówiąc, zaskakujące.

 

Co zostaje z pomysłu Romana Giertycha? Wniosek, że jest całkiem dobry, pod warunkiem, że się go nie stosuje w Polsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Popieram mundurki, jednak wole żeby to były markowe rzeczy, a nie jakieś szmaty z lumpexu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.09.2006 19:57

Jolu, dlaczego "za nich"? Jesli rodzicom zależy na wprowadzenia mundurków, niech sami to zaproponuja. Niech poczują się do obowiązku. Taka propozycja musi wyjść od nich, inaczej to nie ma sensu (pomijając fakt, że nie wierze w jednomyślność wszystkich rodziców). Nikt nie wyręczy w wychowywaniu ich dzieci. Nie zrobi tego minister, nie zrobią tego mundurki. Jestem im przeciwna tylko z tego względu, że jest to kolejny bezsensowny wydatek. Bo chyba nie trzeba przekonywac, że mundurki magicznie nie uleczą naszej oświaty. Sposób na szpanowanie zawsze się znajdzie! I piszę to z całym przekonaniem. Zamiast ujednolicac, czy nie wystarczy rozmawiać, wychowywac(!)? Sama jestem uczniem i z politowaniem patrzę na pokaz mody, który jednak powoli jakby się ulatnia z mojego lo. I to bynajmniej nie ze względu na ujemne punkty z zachowania za zbyt głębokie dekolty i za obcisne miniówki,ale dzieki świadomości,że to nam nie gwarantuje pomyslnego zdania matury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że wprowadzenie mundurków szkolnych łatwym zadaniem nie jest, na pewno wie też minister, dlatego tylko proponuje. Dlaczego jego pomysł potępiać w czambuł, wiedząc, że nie jest niczym niezwykłym na Zachodzie? Autor pisze:” W Polsce na to się nie zanosi – już dotąd można było to zrobić…”. No tak, ale ktoś to musiał najpierw zaproponować, powiedzieć głośno. Nie wierzę, że nie ma w Polsce takich miejsc, w których rodziców nie byłoby stać na zakup mundurków. Swoją drogą - a jaki to koszt, ktoś to sprawdzał? Ktoś pytał, kogo byłoby stać, ktoś rozważał też za, nie tylko przeciw? Znam wielu rodziców, którzy byliby wdzięczni, gdyby ktoś taką decyzję ZA NICH podjął. Jak wdzięczni byli, gdy szkoła (mówię o podstawowej) zakazała farbowania włosów i innych fanaberii. Nie słyszałam, aby któryś rodzic oburzał się, wysyłając dziecko na obóz, że nosi dla bezpieczeństwa, tak jak wszyscy, np.jednakowe chustki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
MOnika
  • MOnika
  • 08.09.2006 16:47

Jeżeli jeszcze ktoś będzie chciał szpanować, nie ma przeszkód, aby obwiesić się np. odtwarzaczami mp3. Chyba, że i tego miłościwie panujący nam Minister chce zabronić. Jestem za zakazem noszenia do szkoły długich kolczyków, makijażu, farbowanych włosów, sztucznych paznokci, spodni biodrówek itd. Jakiś umiar trzeba zachować w szkole. Lecz miom zdaniem mundurki to porażka. Choćby z tego względu, że zapłacić za nie musieliby rodzice, a nie ministerstwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedys były szkolne fartuszki albo kostiumy. Lub chociaż obowiązywał stonowany kolor, okreslona długość spódniczek. I oczywiście tarcze szkolne. Były nawet białe kołnierzyki, które zmuszały do higieny osobistej. Tarcze na rękawach były przedmiotem dumy. Młodzież rywalizowała w stopniach, udziałach w konkursach, olimpiadach wiedzy, w sporcie... Zacierały się róznice w pochodzeniu dzieci. Ale większość decyzji zalezy od rodziców, od ich świadomości, zaangażowania, współpracy ze szkołą. To rodzice mogą się umówić, że dzieci w klasie będą ubierać się skromniej, bez szpanu i markowych ciuchów. Odgórne nakazy, zakazy mogą rodzić emocje. Społeczeństwo, w tym przypadku rodzice muszą sami dojrzeć do mozliwości organizowania się, podejmowania wspólnie decyzji lub chocby swiadomości konsekwencji wlasnej bierności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mundurki to przesada, ale jakiś jednolity strój by nie zaszkodził. To naprawdę średnia przyjemność oglądać przy tablicy gołe brzuchy, często dość opasłe, wylewające się zza paska biodra i stringi, gdy uczennica siada na podłodze podczas przerwy. Nie mówię o makijażu, brzęczących kolczykach czy bransoletkach, o tipsach, szpilkach, fryzurach... Osobowość osobowością, indywidualność indywidualnością, a umiar zawsze warto zachować. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.