Facebook Google+ Twitter

Uczniowie składają się na prezenty dla nauczycieli na zakończenie roku szkolnego

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-06-06 08:18

Kwiatki, herbatki i bombonierki to najczęściej kupowane prezenty dla nauczycieli na zakończenie roku szkolnego. Za plecami wychowawców trwa gorączkowe zbieranie pieniędzy, księgowanie składek i staranne wyszukiwanie upominków.

Najczęściej uczniowie składają się po pięć złotych, ale bywają też wyższe stawki. W jednej z klas Gimnazjum nr 3 uczniowie zdecydowali się na 20 złotych, pieniądze zbierają już od miesiąca. Jedną chyba z najwyższych w mieście stawek zapłacą rodzice siedmiolatków z Przedszkola nr 125. Wielu z nich uznało składkę w wysokości 30 złotych na prezent z okazji ukończenia placówki za bulwersującą.

W młodszych klasach podstawówek decyzję podejmują rodzice, w starszych sami uczniowie. Problemy z wyborem prezentu są ogromne. - Mamy taką dziwną wychowawczynię i zupełnie nie wiemy, co lubi. Ale decyzję podejmiemy całą klasą - zwierza się jedna z gimnazjalistek. Według niepisanej zasady, klasy odchodzące ze szkoły kupują droższe prezenty, które przez kilka lat będą służyć jako pamiątka. Klasy młodsze wręczają drobiazgi. Standardowe kwiaty i czekoladki kupią uczniowie trzeciej klasy Gimnazjum nr 5. Składka wynosi pięć złotych, a dodatkiem do prezentów będą osobiste życzenia. Nauczycielka z pobliskiej podstawówki dostanie ulubioną kawę albo herbatę. To efekt skomplikowanego podpytywania, jakie przeprowadzili rodzice. - W sprawie prezentów zasięgamy języka u innych nauczycieli, nie pytamy wprost - opowiada jedna z mam. W drugiej klasie II LO wychowawczyni dostanie kosz kwiatów. Kupi go samorząd klasowy, a uczniowie oddadzą pieniądze we wrześniu. Z kolei w Gimnazjum nr 28 nauczycielka dostanie bombonierkę.Dzieci z III klasy Szkoły Podstawowej nr 2 chciałyby uszczęśliwić swoją panią mnóstwem prezentów / Fot. Dziennik Łódzki

Krystyna Mędrzecka, wychowawczyni klasy IIIe w Szkole Podstawowej nr 2, w ubiegłych latach dostała od swoich uczniów elegancki szal i herbatkę. W tym roku nie spodziewa się żadnych prezentów, poza kwiatami kupionymi z funduszu klasowego. Tymczasem za jej plecami kwitnie działalność konspiracyjna. - Podsłuchałem rozmowę rodziców. Będzie składka po 10 złotych - zwierza się jeden z uczniów. Maluchy nie mogą same kupić prezentów, ale gdyby miały taką możliwość, dałyby pani to, co najlepsze: telewizor, biżuterię, kosmetyki, a nawet robota, który zastępowałby ją w pracach wychowawczych. - Gdybyśmy wzięli na to wszystko kredyt, bank by zbankrutował - przyznaje Mikołaj.

Miłość do nauczycieli maleje z wiekiem, dlatego klasa zawodowa w gastronomiku przy ul. Sienkiewicza nie jest skłonna do wydawania pieniędzy.

- Poruszyłam wczoraj ten temat, ale koledzy nie chcą się składać. Jeśli ktoś chce, będzie kupował upominek na własną rękę - mówi jedna z uczennic.
Matylda Witkowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Artykuł jest niepotrzebny - widać, że autor nie miał tematu do napisania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.