Facebook Google+ Twitter

"Udręczeni" nie dręczą i nie męczą

Od 19 czerwca mamy okazję oglądać na ekranach kin nowy horror zza wielkiej wody - "Haunting in Connecticut", który po polsku ochrzczono jako "Udręczeni." Wbrew tytułowi, widzowie udręczeni nie będą.

 / Fot. PlakatFilm opowiada historię rodziny Campbell'ów, która została zmuszona do przeprowadzki z rodzinnego domu ze względu na chorobę syna. Matka (grana przez prawie zapomnianą Virginię Madsen) doszła do wniosku, że ciągłe wożenie chłopaka w jedną i drugą stronę po kilka godzin na chemioterapię nie wyjdzie mu w żaden sposób na dobre. Okazuje się że dom, który kupili, kryje całkiem nieprzyjemną historię - wcześniej był w nim zakład pogrzebowy, a co gorsza, ludzie zbierali się w nim na seanse spiritystyczne. Jak to zwykle bywa, dalej może już być tylko gorzej...

Film został wyreżyserowany przez Petera Cornwella i jest to w zasadzie jego debiut, jeśli chodzi o film pełnometrażowy. Cornwell stworzył film, który w pewien sposób zaskakuje i robi to zdecydowanie w sposób pozytywny. Największą niespodzianką jest tempo akcji, które ma niewiele wspólnego z klasycznym "ghost story." Oglądając "Udręczonych" czułem się niemalże jak podczas seansu "Wzgórza mają oczy", tylko postacie obrzydliwych mutantów wychodzących ze starych szybów kopalnianych zastąpiły duchy ludzi, które nieustannie dręczą Campbell'ów, a szczególnie ich syna, którego dotknęła choroba nowotworowa.

Poziom efektów specjalnych dowodzi, że nie jest to kino wysokobudżetowe (chociaż scena z ektoplazmą robi naprawdę duże wrażenie), ale chyba nie o to tutaj chodzi. Reżyser umiejętnie buduje atmosferę, z początku strasząc nas rzeczami, które pozostają na trzecim planie (tak jak postać w lustrze, które wisi gdzieś, w tle obrazu). Takie zabiegi bardzo dobrze wpływają na budowanie niepokojącego klimatu, który w pewnym momencie przeistacza się w otwartą wojnę pomiędzy domownikami a duchami, także zamieszkującymi ich domostwo. Zakończenie filmu może budzić pewien niedosyt ale wydaje mi się, że jest to kwestia indywidualnego spojrzenia na gatunek, jakim jest horror.

Gra aktorska - raczej bez zastrzeżeń. Szczególnie przypadły mi do gustu postacie grane przez Virginię Madsen oraz Eliasa Koteasa. Madsen umiejętnie buduje portret matki walczącej o zdrowie, a nawet o duszę swojego syna. Miło było ponownie zobaczyć ją w horrorze, ponieważ ostatni raz widziałem ją zmagającą się z tym gatunkiem w kultowym "Candymanie", a ten film ma już prawie 20 lat. Elias Koteas z drugiej strony wypada rewelacyjnie, jako ksiądz chory na nowotwór. Bije od niego stoicki spokój i tak było także tym razem. Pewne zastrzeżenia można mieć do młodego Kyle'a Gallnera - młody aktor w roli chłopaka dręczonego przez duchy wypada mało przekonująco, lecz reszta obsady tzn. głównie nazwiska wymienione powyżej podnoszą poziom gry aktorskiej w filmie.

Cornwell nakręcił horror, który prezentuje trochę wyższy poziom niż tysiące średniaków jakimi jest zalewany polski rynek filmów DVD. Całe szczęście film udało się wprowadzić do dystrybucji kinowej co daje mu szanse zdobycia trochę większej publiki niż bezpośrednie wydanie go na DVD i wrzucenie pomiędzy ww. średniaki z kategorii horror. "Udręczeni" na pewno nie zostaną hitem lata ani nie otrzymają 10 Oskarów ale ciągle mimo swoich wad jest to film, który warto obejrzeć, ponieważ intryguje i momentami naprawdę dobrze straszy. Dzięki bardzo dobremu tempu akcji na udręczenie nudą w trakcie seansu po prostu nie będzie czasu. Wszyscy, którzy obejrzeli film mogą pójść trochę dalej, ponieważ film jest podobno oparty na prawdziwej historii. Świat duchów tylko czeka aby go odkryć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.07.2009 15:21

fajny, polecam;) po obejrzeniu takiego filmu ludzie powinni zdać sobie sprawę, że zabawy w wywoływanie duchów, nawet gdy robi się to dla żartu potrafi przynieść opłakane skutki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.