Facebook Google+ Twitter

UE pod prezydencją Niemiec: Problemy na linii Warszawa-Berlin będą rozwiązane?

Zdaniem Stefana Hambury, berlińskiego adwokata i eksperta polskiego Sejmu w sprawach reparacji wojennych, rozpoczęta niemiecka prezydencja UE stwarza szanse na rozwiązanie problemów, które psują stosunki między naszymi krajami.

fot. Michał TyrpaObok możliwości uregulowania spraw związanych z niemieckimi roszczeniami, prawnik zwraca uwagę na konieczność utworzenia w Berlinie instytucji, która edukowałaby niemieckie społeczeństwo w zakresie polskiej historii.


W stolicy Niemiec, twierdzi w rozmowie z autorem mecenas Hambura, powinno powstać nowoczesne muzeum upamiętniające martyrologię Polaków. Adwokat podkreśla, że istnieją szanse na stworzenie takiego ośrodka z funduszy rządów Polski i Niemiec ze wsparciem finansowym Unii Europejskiej. Według Stefana Hambury, byłoby bardzo źle, gdyby obok pomników i muzeów, które dokumentują cierpienia Żydów, Romów, homoseksualistów, oraz „wypędzonych” Niemców, zabrakło widocznego znaku przypominającego o pomordowanych, wypędzonych i prześladowanych Polakach. Powstanie ośrodka pod auspicjami Eriki Steinbach, wydaje się bowiem przesądzone. – Stosowny zapis znalazł się w umowie koalicyjnej CDU/CSU-SPD i środowiska skupione w Związku Wypędzonych nigdy nie zarzucą tego projektu – podkreślił Hambura w rozmowie z autorem artykułu. Muzeum polskiej martyrologii powinno być placówką nowoczesną, wzorowaną na Muzeum Powstania Warszawskiego i ulokowaną w ścisłym centrum Berlina. Tylko wówczas będzie mogło efektywne pełnić swoją misję.


Bieguny niemieckiej (nie)pamięci


Z niemiecką pamięcią historyczną nie jest najlepiej. Z jednej strony mamy do czynienia z niewyobrażalną ignorancją. Z drugiej – ze skrajną nieuczciwością i brakiem dobrej woli. Przestrzeń między nimi wypełnia zaś albo obojętność, albo selektywne traktowanie przeszłości.

Do rangi symbolu niemieckiej ignorancji urastają przykłady burmistrza Berlina Klausa Wowereita, który w telewizyjnym quizie nie potrafił podać daty wybuchu II wojny światowej i Romana Herzoga, który, jako prezydent RFN, pomylił Powstanie Warszawskie z powstaniem w Getcie Warszawskim.

Za przykład skrajnej nieuczciwości i złej woli może służyć wizja historii, głoszona przez środowiska tzw. „wypędzonych”. W dużej mierze dzięki nim, Polacy coraz chętniej postrzegani są nie jako ofiary wojny, a jako winowajcy i zbrodniarze.

W niemieckim społeczeństwie niektórzy politycy lansują nawet pogląd o tymczasowości zachodnich granic Polski. Alexander von Waldow, członek zarządu Pruskiego Powiernictwa, wyjaśniał niedawno, podającym się za Brytyjczyków dziennikarzom „Dziennika”: – Niemiecka Rzesza istnieje w granicach z 1937 r. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego nic się nie zmieniło. Dotyczy to także terenów, które zajmuje obecnie Polska.

– Twierdzenie, jakoby Niemcy były przyczyną wojny, jest fałszem. Według nobliwego gentelmena za wybuch II wojny światowej odpowiadają Polacy, którzy w sierpniu 1939 ogłosili generalną mobilizację – dodał.


Edukacja, czy turystyka historyczna?


Za sprawą Eriki Steinbach i rosnących wpływów, kierowanego przez nią dwumilionowego Związku Wypędzonych, coraz powszechniej w Niemczech „pamięta się”, że to Polacy oraz Czesi winni są zbrodni przeciwko ludzkości: wypędzenia Niemców z ich domów, grabieży gospodarstw i fabryk.

Rosnąca rzesza obywateli RFN ignoruje fakt, że większość Niemców opuściła Pomorze, Prusy Wschodnie, Śląsk oraz tereny zagrabione po wybuchu wojny, w trakcie tzw. Ostflucht . Głównym motywem owej panicznej „ucieczki ze wschodu” był lęk przed nadciągającą Armią Czerwoną. Natomiast decyzje dotyczące granic zostały podjęte w sierpniu 1945 r. w Poczdamie. Bynajmniej nie przez Polaków i Czechów, a przez aliantów.

Warto dodać, że o ile w potocznej wiedzy dzisiejszych Niemców jest miejsce np. dla szczegółów kampanii Afrika Korps, o tyle - o czym nie raz przekonałem się osobiście – podstawowe informacje na temat skali zbrodni popełnionych przez dziadków i ojców w okupowanej Polsce, obywatele RFN zdobywają często dopiero podczas wycieczki do Warszawy czy Krakowa. Trudno jednak zakładać, że turystyka stanie się najważniejszym instrumentem edukacji historycznej.


Probierz intencji


Niemiecka prezydencja w UE i podjęte przez kanclerz Merkel starania o ratyfikację konstytucji europejskiej tworzą sprzyjające okoliczności dla ostatecznego uregulowania kwestii roszczeń, które kierowane są z Niemiec pod adresem Polski. Stefan Hambura podkreśla: – To dobra okazja, żeby problem roszczeń rozwiązać raz na zawsze.

Przypomina również o uchwale polskiego Sejmu z 12 marca 2004 r., w której znalazły się słowa: "Wszystkie kwestie związane z przejęciem przez Polskę majątków po byłych przesiedleńcach z Ziem Odzyskanych [Sejm RP] uważa za ostatecznie zakończone i w żaden sposób nie podlegające rozpoznawaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu lub Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Dotyczy to także ewentualnych roszczeń odszkodowawczych” oraz "Polska nie będzie związana jakimkolwiek orzeczeniem przyjętym przez instytucje Unii Europejskiej zapadłe w tych sprawach”.

Co istotne, w tej samej uchwale polski rząd został zobowiązany do zawarcia odpowiednich zastrzeżeń w traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej. A także do złożenia rządom państw członkowskich UE osobnej deklaracji o tej samej treści.

Trudno nie zgodzić się z mecenasem Hamburą, gdy zaznacza, że stosunek do tej kwestii rządu RFN - oficjalnie odcinającego się od inicjatyw Pruskiego Powiernictwa - będzie stanowił sprawdzian rzeczywistych intencji Niemiec względem Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Michale, powiedz czy nie da się o Niemcach i relacjach polsko-niemieckich powiedzieć czegoś dobrego? Są jakieś pozytywy? Czy nie jest tak, że jesteśmy przeczuleni na tym punkcie? Pytam Cię jako eskperta od tych spraw, bo nie wiem jak jest. Czy tylko tak niemiło i głupio jak piszesz powyżej?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.01.2007 11:08

Uff. Jak dobrze, ze przynajmniej w Wiad24 mozna znalezc jakies wywazone artykuly z rzetelna analiza. Nie moge juz czytac zideologizowanej papki krajowych dziennikow. Kiedy bedzie wersja papierowa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A w ogóle czemu to trafiło do "Moich 3 groszy", a nie na przykład do "Cywilizacji"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy tekst.

Co do podręczników w RFN: hm, muszę się przejść do księgarni i zobaczyć, co oni tak wlaściwie piszą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważny temat. po prostu plus.
Podręczniki szkolne z historii w RFN to niestety tragedia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak. Sądząc z poziomu wiedzy historycznej Niemców, jest to nawet konieczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.01.2007 14:06

Oczywiście, jak najbardziej. Powinno takie muzeum powstać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A przechodząc do samej materii. Czy sądzicie, że w centrum Berlina powinna powstać placówka muzealna dokumentująca martyrologię Polaków podczas II wojny światowej?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.01.2007 13:07

Pomimo usterek technicznych (jak sądzę, niezawinionych przez Autora), zdecydowanie plusik się należy. Dobry tekst, boleśnie prawdziwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Domyślam się, że za moderowanie można dostać premię. Uprzejmie prosiłbym jednak o moderowanie ze zrozumieniem. Szczególnie w przypadku tekstu, który zdaniem redakcji nadaje się na tzw."jedynkę".
Nie wiem czy dobrze widzę (ach, ta moja przeglądarka), ale zdaje się, że powyższy tekst wisi w dziale "Moje Trzy Grosze". Za teksty pomieszczone w tym dziale, o ile mnie pamięć nie myli, redakcja odpowiedzialności nie ponosi. Skoro ponosi ją autor, uprzejmie po raz kolejny proszę o nie dopisywanie mi drobiazgów, wzbogacających (w opinii dopisującego) samo meritum. Przykład? Wymieniony w artykule Alexander von Waldow - wbrew temu, co wydaje się moderatorowi - nie należy do "niektórych polityków". Tak wniosek można wysnuć za sprawą dopisanego przez niewidzialną rękę słowa "polityków".
Inna sprawa. Skoro już moderując likwidujemy zaznaczone przez autora cudzysłowy (które wyraźnie wskazują, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy cytat), bądźmy szczególnie ostrożni z przestawianiem takich słów, jak "dodał". Na przykład po to, żebyśmy nie osiągnęli takiego, radosnego efektu:
"– Twierdzenie, jakoby Niemcy były przyczyną wojny, jest fałszem. Według nobliwego gentelmena za wybuch II wojny światowej odpowiadają Polacy, którzy w sierpniu 1939 ogłosili generalną mobilizację – dodał."

(Do tej pory zastanawiam się, kto i co właściwie "dodał"..)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.