Facebook Google+ Twitter

Uganda: Za murami

Początkowo sądziłem, że jest jednym z zarządców więzienia. Co szczególnie rzuciło mi się w oczy to różaniec, który zawiesił sobie na szyi. George okazał się jednym z więźniów.

Więźniowie w pracy pod Kisoro. / Fot. Szymon KowalczykPierwsze co rzuciło mi się w oczy, to wolnostojący, obskurny, rozsypujący się mur. Przypominał fasadę jakiegoś budynku, którego dach i trzy pozostałe ściany wyparowały lata temu, pozornie pozostawiając po sobie kikut. Jednak mur odgradzał od siebie dwa światy - prawych obywateli i drobnych złodziejaszków, rozbójników, gwałcicieli i morderców. Za murem znajdował się bowiem jeden z wielu ugandyjskich zakładów karnych.

- Przedstawię cię jako osobę zbierającą fundusze w Europie na nasz projekt - rzucił, jeszcze w samochodzie, o. Rufin.
O. Rufin jest ukraińskim misjonarzem zaczynającym dopiero swoją pracę w Afryce. Chcąc nie chcąc, zapisał się w historii swojego kraju - nikt przed nim, i jak na razie nikt do tej pory, nie był misjonarzem w żadnym miejscu na świecie.

Dzieciaki Georga. (Skan z oryginału) / Fot. z arch. Georga Mupenda NwagabaO. Rufin dwa razy w tygodniu odwiedza męskie i kobiece więzienia. Przystał, nawet
z pewnym entuzjazmem, na propozycję towarzyszenia mu podczas jednej z takich wizyt. Lecz moją obecność "za murami" trzeba było w jakiś sposób usprawiedliwić.

Projekt, o którym tylko wspomniał ojciec Rufin, a który miał być moją przepustką do środka, to nowy budynek na terenie więzienia, gdzie znajdować się będzie kaplica, klasa i gabinet lekarski. Jednak na razie zajmuje więcej kartek papieru z przeróżnymi pieczęciami, obliczeniami i wizualizacjami, niż realnego miejsca. Zatem na kilkadziesiąt minut zostałem ważną osobą, od której zależą finanse i dalsze losy budowy. A Afrykanie wprost uwielbiają takie wizyty. Czują się wówczas docenieni, ważni, "na stanowisku".

Zapukaliśmy najpierw do naczelnika więzienia. Postawny mężczyzna w garniturze, siedział za biurkiem. Rozmawiał przez telefon, spoglądając co jakiś czas w moja stronę.
- Przywiozłem wam ważną osobę z Polski – zaczął Rufin, gdy tylko słuchawka spoczęła na swoim miejscu. Uścisnęliśmy sobie z naczelnikiem dłonie, przedstawiliśmy się, wymieniliśmy uprzejmości, a Rufin kontynuował ze spokojem: - Simon należy do naszej organizacji, która zbiera pieniądze na kaplice. Chciałby obejrzeć więzienie, by móc później zdać relację sponsorom.
Naczelnik był zachwycony. Od razu ruszyliśmy w stronę wejścia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

NO GDZIE TA TOLERANCJA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdzie ta nasza tolerancja dla innych wyznan? bo mi to zakrawa o 'slynne misje chrzescijanskie' (krwawe jak nie wiem).. skonczylismy z tym i juz przy tym zostanmy. Chrzescijanska globalizacjo- prosze, zwolnij!
...
rozumiem, że tam jest błąd w tekście i powinno być islamska globalizacjo - zwolnij !
Muzułmanów jest już więcej niż chrześcijan poza tym agresja z ich strony jest większa. Ekspansja na tereny Europy jest widoczna gołym okiem, do tego dochodzi walka lewaków o ten elektorat i podlizywanie się muzułmanom finansując meczety ze środków publicznych (Francja)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.01.2010 12:25

Magdo, trudno już coś dodać, oczywiście, popieram Twoje zdanie i mam identyczne przemyślenia na powyższy temat. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytat:"Dla wszystkich dzieciaków w więzieniu cele stanowią dom, w którym spędzają większą część swojego "beztroskiego" (!!) dzieciństwa"(...) "Kolejną trudnością jest zorganizowanie miejsca na naukę i zabawę dla dzieci, jak również zapewnienie odpowiedniego wyżywienia, zwłaszcza dla dzieci wymagających karmienia piersią, a których matki są nosicielkami wirusa HIV. Jest nim zakażonych 40 procent kobiet w więzieniu".

Podpisuję się obiema rękoma pod wypowiedzią Magdaleny Chodnik! Takie więzienia - gdzie dzieci nie mogą beztrosko żyć, bo ich matki i ojcowie są chorzy m.in. na HIV potrzebują najpierw nowych szpitali, szczepionek przeciwwirusowych i innych lekarstw!

Potrzebują szkół. nauczycieli i pielęgniarek dla dzieci, podręczników do uczenia się i czytania, zabawek dla najmłodszych, szerszych pomieszczeń na wizyty rodzinne; a dopiero na ostatnim miejscu ewentualnie...kaplicy.

Bo artykuł zawiera także wiele innych wiadomości - nie "misjonarskich" jest dobry!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak Janku. Nam, europejczykom, wiele rzeczy wydaje się oczywistymi, tak, że tracimy poczucie wartości wielu elementów. Przerost dóbr, rzeczy prowadzi do erozji ich sensu, jak to ujął jeden ze współczesnych francuskich filozofów.

W Europie debatujemy o wolności religijnej, znosimy krzyże, a w Wietnamie są one wysadzane, chrześcijanie w Egipcie są zabijani, w Malezji kościoły są podpalane. W Nigerii chrześcijanie uciekają z domów, bo boją się o swoje życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakże absurdalnie wyglądają na tym tle nasze europejskie dyskusje o homoseksualistach, aborcji, czy krzyżach w urzędach. Europejczycy żyją w takim dostatku, że im już wszystkie rzeczy przychodzą do głowy. A tam, w Afryce, jest prawdziwe życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Interesujący artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.