Facebook Google+ Twitter

Ugotowani... na szaro! Recenzja spektaklu "Gotowane głowy"

W czasach, kiedy trudno jest utrzymać równowagę między sztuką ambitną a popkulturowymi skrótami, reżyserzy teatralni nie mają łatwo. "Gotowane głowy" doskonale dopasowują się do potrzeb współczesnego widza.

 / Fot. Materiały promocyjneZimowy wieczór. W drewnianym domku starszego małżeństwa, gdzieś głęboko w lesie, rozlega się pukanie. Stoi tam skąpo odziana nastolatka, w kilkunastocentymetrowych szpilkach (!), która w dodatku twierdzi, że zabłądziła, kiedy szukała swojego kotka. Brzmi absurdalnie? To dopiero początek. Małżeństwo decyduje się przenocować dziewczynę. Bezczelna nastolatka jednak błyskawicznie wyczuwa napięcie wśród domowników i co rusz wciąga małżeństwo w nonszalanckie gry słowne, z czasem pozwalając sobie na coraz więcej swobody.

Ale na tym niezwykłe wydarzenia się nie kończą. Wkrótce w okiennicę pukają dwaj mężczyźni, którzy rozbili swoje auto. Wzajemna niechęć, pozorowany dystans i rzucane przez pana domu zjadliwe uwagi tylko zaostrzają sytuację. Tymczasem nastoletnia uwodzicielka zwinnie manipuluje nastrojami zebranych, stopniowo wciągając ich w grę kłamstw, która przyjmie zupełnie nieoczekiwany finał...

Debiutująca na deskach teatru w roli reżysera Kinga Dębska wzięła na warsztat komediodramat czeskiego dramaturga Marka Horoščaka. W efekcie otrzymujemy intrygę rodem z filmów Quentina Tarantino oraz sztukę na pograniczu gatunków: przypowiastki-anegdoty, qui pro quo, filmu sensacyjnego czy moralitetu na temat narastającej spirali przemocy. Bohaterowie prowadzą ze sobą nieustanną grę, uciekając się do manipulacji i szantażu, a wszystko to w konwencji parodystycznej i z dużą dawką ironii właściwej czeskiemu poczuciu humoru. Sztuka podnosi temat przemocy, która we współczesnym świecie uległa znacznej detabuizacji i karnawalizacji. W universum "Gotowanych głów" nawet wymierzony w pierś pistolet wygląda niegroźnie. Przemoc stała się gotowym produktem, została oswojona. "Gotowane głowy" pokazują, jak drobne animozje i wzajemne napięcia pozwalają nam odkrywać w sobie mordercze instynkty, o które byśmy siebie nigdy nie podejrzewali. A jednocześnie trudno brać ten świat na serio, bo i kotek, i tatuś, których szuka rezolutna nastolatka, wydają się jedynie hitchcockowskimi Macguffinami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Slavoy
  • Slavoy
  • 07.03.2012 14:13

Najgorsza sztuka jaką widziałem w życiu,dno!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.