Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175689 miejsce

Ukochane góry i wycieczki piechotą

W 2000 r., syn mojej podopiecznej z Rzymu, zamiłowany globtroter i górski łazik, pod wpływem mojej zachęty zdecydował się na wypad w północne rejony Europy, czyli w Tatry. Do Zakopanego i okolic.

Zachwytom po powrocie nie było końca: bo to i Kraków całkiem jak włoski i Wieliczka, gdzie oczy ze zdumienia wychodziły, jeden z trudniejszych szlaków górskich "zrobiony" z wiedzą GOPRu, a wreszcie "chłopskie jadło", gdzie się żarło "pierodżi", trzęsąc uszami i popuszczając pasa.

Największe zdumienie wzbudziło jednak u bądź co bądź bywałych facetów zjawisko masowej turystyki.
- Tego u nas się nie widzi!
- U nas w góry mało ludzi chodzi!
- I młodzieży tyle!
- Stupendo!
- Wszyscy w Polsce chodzą w góry!
- Meraviglioso!
Cieszyłam się patriotycznie tym uznaniem, aczkolwiek sama żaden łazik górski nie jestem, a widziany kiedyś ciężki smog nad Zakopanym skutecznie zniechęcił mnie do wkroczenia w atmosferę rury wydechowej.

Morskie Oko. / Fot. AKPAŚledząc mimowolnie kronikę wypadków, zdumiewam się nadzwyczajną głupotą naszych pseudo turystów, którzy jakże często lezą bez przygotowania i opamiętania w rejony trudne i niebezpieczne. I aczkolwiek nie całkiem jasne są dla mnie - osoby w podeszłym wieku motywy podejmowania ryzykownych wędrówek górskich, przecież każdemu wolno wedle zamiłowania, predyspozycji, kondycji, mody wreszcie wypoczywać, potwierdzać swoją pozycję w stadzie lub podnosić poziom adrenaliny w sportach ekstremalnych.O tragicznych skutkach nierozważnego łażenia po górach dowiadujemy się od reporterów i skąpych, a cierpliwie - pobłażliwych relacji goprowców. Ludzi, na chwałę których brak słów uznania.

W tym roku jednak po raz pierwszy weszły na antenę do publicznej wiadomości doniesienia o specyficznych skutkach masowej miłości do gór. Rzecz tyczy nie tyle "taterników", co tej wycieczkowej masy przewalającej się szlakami spacerowymi. Doniesienia o sprawie dotychczas przemilczanej, której żadni zieloni w swej działalności nie przewidzieli. O zanieczyszczeniu Morskiego Oka spływającymi z okolicznych lasów fekaliami. Okazuje się że materialne skutki fizjologii miłośników górskiego pejzażu, świeżego powietrza i wspaniałych urlopów przekraczają masę krytyczną. Ukochane górska przyroda nie daje rady tej masy przetrawić i krystaliczne jezioro zamienia się w gnojówkę.

Jakby tego było mało - od kilku dni radio cytuje słowa pracownika parku narodowego, który zażenowany mało salonowym tematem stwierdza, iż turyści zapychają przenośne toalety przedmiotami, które przed wypompowaniem zawartości pracownicy muszą ręcznie (!!!) z nich usuwać. No tak - pełną butelkę czy puszkę z piwem można ze sobą nieść, bo tego wymaga turystyczny ceremoniał, ale puste opakowania stają się ciężarem ponad siły i należy się ich pozbyć byle gdzie natychmiast po doprawieniu sobie skrzydeł.

Po pierwszym takim komunikacie osłupiałam jak żona Lota. Jeeezu, pomyślałam, przyzywając imię boskie nadaremno. Tyle podróży zagranicznych, modnego sprzętu, bywania w świecie, tyle zadęcia i wydęcia, taka nowoczesność w domu i zagrodzie, a tu... zafajdane lasy i zapchane wygódki. Nie mówiąc już o śmieciach, które rokrocznie entuzjastyczna młodzież będzie sprzątać w ramach wielkiej akcji.

I tak mi się smętnie pomyślało, że w ciągu ostatnich lat obśmiane białe skarpetki znikły dość szybko, damy wskoczyły w firmowe ciuchy, tygrysy Europy niczym nie ustępują światowym elegantom, diety modne i zamorskie przysmaki na przeciętnym stole zdziwienia nie budzą, a w tej jednej, jedynej sprawie opieramy się skutecznie światowym nowinkom, kultywując tradycję, z którą generał Sławoj Składkowski z determinacją już przed wojną walczył. Ale to było dawno. Na potrzeby cywilizowanych ludzi wymyślono sławojki nowej generacji czyli "tojtoje".

Jak widać nie zawsze służą zgodnie z przeznaczeniem bo na nasz użytek brakuje w tej konstrukcji automatu walącego po łapach każdego głupca, chama i kretyna. I to jest zadanie pierwszoplanowe dla producenta przenośnych wychodków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Co racja to racja!!! Sami jesteśmy winni. ZA tekst plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

przemot - :) a Ty też z kieleckiego? Używamy zamiennie bo nóż brzmi krócej :)
A pierwsza toaleta w Polsce - to chyba ustronne miejsce pod dachem dla Marysieńki Sobieskiej ???

Komentarz został ukrytyrozwiń

This stinks! Nie mam na myśli artykułu, który jest świetny, ale sam temat - uuuuueeeeh!. Chociaż poruszać się w tej materii nie jest niemiło, to uważam, że temat należałoby nawet rozszerzyć. Nie tematycznie ale geograficznie! Mój znajomy, jadąc droga z Poznania do Świnoujścia, zauważył że przydrożny las sosnowy usłany jest niezwykłymi, białymi kwiatami. Niestety, zachciało mu się sprawdzać co to takiego. Białe kwiaty okazały się....kawałkami papieru toaletowego a las wcale nie pachniał sosnowo! Zresztą – jak pachną bramy naszych pięknych, krakowskich kamienic? Lub podziemne przejścia?
Automaty do bicia po łapach to dobry pomysł ale najlepiej by było gdyby władze mjejskie, wiejskie, gminne i wojewódzkie oswoiły się z myślą, że tam gdzie są ludzie – muszą być toalety w wystarczającej ilości!! Bo wszyscy, nawet ci najbardziej kulturalni i cywilizowani TO robią!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Margit - nie masz za co przepraszać - na takie sprawy - jak mawiamy na Kielcecczyźnie - "nóż sam się w kieszeni otwiera".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaczynając tekst myślałam, że poczytam o pięknych górach, a tu taki klops :P
stawiam plusa, za zauważenie zjawiska, które jest widoczne nie tylko w górach, ale w całej Polsce
mnie osobiście przeraża nieumiejętność ludzi do korzystania z cudów techniki, może dla "tojtoja" to za duże słowo, ale chcąc niechcąc został stworzony w konkretnych celach, a jest niestety wykorzystywany w całkiem innych
za to umiejętności Polaków do niszczenia wszystkiego co stanie im na drodze jest godne pogardzenia, bo nie istotne jest czy to "tojtoj", śmietnik czy piękna przyroda, trzeba zniszczyć, bo poco inni mają skorzystać, zobaczyć, w wielu przypadkach jesteśmy narodem egoistycznym i zachłannym

przepraszam Pani Jadwigo za wylanie żółci pod pani tekstem, mam nadzieję, ze mi Pani wybaczy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.