Facebook Google+ Twitter

Ukraina: broń, korupcja i rosyjski węgiel za 153 mln dolarów

Na Ukrainie trwa wojna. Różnie bywa nazywana, ale nie jest to wojna klasyczna i w sensie prawnym. Ani agresor, ani ofiara specjalnie nie śpieszą się do jej wypowiadania. Nie wprowadzono również wzajemnych sankcji.

 / Fot. Fot. www.sipri.orgCo z tą bronią?
Od czasu do czasu polscy politycy i generałowie toczą dyskusję o tym, czy dostarczać broń na Ukrainę, czy nie. W świetle stanu faktycznego to pytanie wydaje się być retorycznym - Ukraina bowiem należy do ścisłej światowej czołówki eksporterów broni. W okresie 2010-2014 Ukraina uzyskała z tytułu handlu bronią 3,8 mld dolarów, plasując się na 9. miejscu w skali świata. Mimo toczącego się na wschodzie kraju konfliktu, Ukraina wciąż eksportuje sprzęt bojowy i wszelkiego rodzaju broń. Z uwagi na pojawiające się śledztwa dziennikarskie i zarzuty, Poroszenko zakazał firmom państwowym udzielania jakichkolwiek informacji dziennikarzom na temat zawartych kontraktów i trwających dostaw broni.

Korupcja – przewlekła choroba Ukrainy
Ukraińskie media obecnie specjalizują się w śledztwach dziennikarskich, gdyż w sposób otwarty nie da się dotrzeć do żadnej informacji. Wszystkie reportaże kończą się taką samą puentą – na Ukrainie jest monstrualna korupcja, a wyłudzanie środków z kasy państwowej jest jeszcze większe, niż za czasów Janukowycza. Ostatni „hit” dziennikarski, to zakup przez wojsko podzespołów do sprzętu bojowego po dwukrotnie zawyżonych cenach u pośrednika - firmy zajmującej wyrobami mięsnymi. Również ciekawostką jest zawieszenie przez premiera Jaceniuka szefa Państwowej Inspekcji Finansowej (odpowiednik polskiej Najwyżej Izby Kontroli) oficjalnie – za przekroczenie uprawnień służbowych, faktycznie – za sprawozdanie, w którym wskazał na korupcję w rządzie Jaceniuka i wyprowadzenie z budżetu państwa miliardów dolarów.

Ukraina-Rosja – współpraca kwitnie
To, co się dzieje między Ukrainą i Rosją, jest wielką zagadną. Faktycznie były działania militarne, ale nie było wojny – nikt jej nie ogłosił. Ani Ukraina, ani Rosja specjalnie nie śpieszą się z jej obwieszczaniem, jakby miały w tym interes. Podczas gdy USA i UE wprowadziły wobec Rosji sankcję gospodarcze, Ukraina tego nie uczyniła. Co więcej, Kijów nawiązał współpracę na nowych polach. Po przejęciu przez separatystów kontroli nad zagłębiem węglowym, którym jest Donbas, Ukraina musiała sprowadzać węgiel kamienny i antracyt z zagranicy. Głównymi dostawcami stała się Republika Południowej Afryki, Rosja i USA, rzecz jasna bez przeprowadzania przetargów. Tylko w okresie od stycznia do marca 2015 Ukraina zapłaciła za węgiel kamienny i antracyt 405 mln dolarów, najwięcej Rosji, bo 153 mln dolarów. Dlaczego nie zwróciła się do Polski – największego orędownika Majdanu – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że bez korupcji i przekrętów się nie obyło. Prokuratura teoretycznie wszczęła postępowania, ale cała sprawa jakoś ucichła.

Niewypowiedziana i nieformalna wojna na Ukrainie, to świetny interes. Przede wszystkim korzystają na tym ukraińscy oligarchowie, którzy sprzedają swoje usługi i produkcję państwu i wojsku bez przetargów. Na Ukrainę płyną także pieniądze z Zachodu szerokim strumieniem, które następnie lądują w bankach i portfelach oligarchów. Na wojnie skorzystał również Petro Poroszenko, którego wszystkie firmy odnotowały dziewięciokrotny wzrost zysków. Skorzystały również Stany Zjednoczone i Rosja, ale nie Polska, która została dyplomatycznie wyproszona zza stołu w chwili dzielenia tortu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.