Facebook Google+ Twitter

Ukraina. Co jest fikcją, a co prawdą?

Od chwili wyjścia Ukraińców na ulice, mamy dwie rzeczywistości – faktyczną i fikcyjną, ta pierwsza w sposób umiarkowanie rzetelny jest prezentowana przez media ukraińskie, a ta druga jest na nowo tworzona przez media zachodnie i rosyjskie.

 / Fot. www.president.gov.uaO ile na Ukrainie kolejna rewolucja jest na razie w powijakach, według mediów mamy już wręcz wojnę domową. Dezinformacja kwitnie i to po czterech stronach barykady – władzy, opozycji, mediów zachodnich i mediów rosyjskich.

Gdyby wierzyć mediom rosyjskim, mamy na Ukrainie stan wyjątkowy, wprowadzony przeciwko antyrosyjskiej chuliganerii bijącej milicjantów. Media zachodnie z kolei już szykują oddziały NATO przeciwko rosyjskim wojskom, zmierzającym w kierunku Kijowa, aby spacyfikować cały naród ukraiński, koczujący na ulicach miast i wsi. Zachód już wie, o czym prezydenci Ukrainy i Rosji rozmawiali wczoraj w Soczi – Janukowycz sprzedał Ukrainę Putinowi za 15 mld dolarów. Ukraińska opozycja, opierając się na tych doniesieniach, jakże miłych dla jej uszu, domaga się ujawnienia treści rzekomo podpisanej umowy członkowskiej Ukrainy w unii celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Zwiera szyki i zwołuje strajk generalny wersja 2.0, gdyż pierwsza próba nie wypaliła. Opozycja deklaruje, że nie chodzi jej o rozgrywki międzypartyjne, lecz o dobra narodu; wierzy, że jest po dobrej stronie mocy, zapominając jednocześnie, czym ta „dobra” totalnie antyrosyjska i bezkrytycznie prozachodnia polityka Juszczenki zakończyła się dla Ukrainy i liderów „pomarańczowej rewolucji”.

Gdyby opozycja przejęła teraz władzę, co nie nastąpi przynajmniej do 2015 roku, z pewnością mielibyśmy powtórkę z rozrywki. Koalicja z udziałem trzech partii opozycyjnych, które faktycznie zrzeszają jedenaście ugrupować partyjnych, to wielkie wyzwanie. Ponadto, przy całej sympatii do aspiracji narodu ukraińskiego, rzeczywistość jest brutalna – ani UE nie czeka na Ukrainę z otwartymi rękami i miliardami euro, ani Rosja nie ma zamiaru luzować swojego żelaznego, braterskiego uścisku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Obecną sytuację z Ukrainą można porównać do pewnej sytuacji, w której to dwóch krewnych przekrzykuje się, u kogo ma spędzić święta ich trzeci najbardziej ubogi krewny.
Rozdarte wewnętrznie biedaczysko długo nie może podjąć decyzji, z którego zaproszenia ma skorzystać.

Jak znam życie, takie sytuacje zdarzają się w prawdziwym życiu. Rzecz w tym, że ani jeden, ani drugi nie sprzeczali by się w tej sprawie, gdyby nie widzieli okazji do wykorzystania najbiedniejszego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wpisy Grzegorza, to bardzo ważny głos w tej dyskusji, wyjaśniają specyfikę, warto je czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sikorski w rozmowie "Faktów po Faktach"

...- Domaganie się ustąpienia prezydenta to błąd polityczny, bo prezydent jest tą osobą, która może zdecydować o powołaniu rządu koalicyjnego czy do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Obie strony powinny zmniejszyć oczekiwania i rozmawiać, jak wyjść z tego klinczu ...Sądziłem, że Janukowycz szczerze chciał podpisać umowę, ale gdy poznał skalę trudności, przed jakimi stoi niewydajna i skorumpowana gospodarka, zaczął mieć wątpliwości ...

http://wiadomosci.onet.pl/radoslaw-sikorski-o-sytuacji-na-ukrainie-otrzymujemy-niepokojace-sygnaly/cn516

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Grzegorzu - zgadza się jeżeli miałbym ja decydować co z nimi zrobić to po prostu bym ich zostawił niech się we własnym sosie zjadają . Znam historie zielonej Ukrainy i bardzo mi się nie podoba że nas nazywają lachami . Ale wole moje negatywne uczucia odrzucić , a życzyć im aby sami się dogadali ze sobą . ? U nas w Polsce to wypaliło , choć to nie był żaden ideał , ale trzeba zgodzić się z większością i celować w dobro Polski itd. itp. Pozdrawiam serdecznie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romanie, ukraiński interes narodowy (najmniej rozumieją to zachodni Ukraińcy) moim zdaniem polega na tym, by nie służyć ni Moskwie ni Brukseli, flirtować z Chinami, sprzedawać broń do Pakistanu, a usługi kosmiczne temu, kto da więcej, importować tanio, reeksportować możliwie drogo, w tym po jakimś przetworzeniu u siebie itd. Na tej podstawie "mowniuki" mogliby się dogadać z "oligarchami", ale wolą inną drogę - tradycyjnie u boku Niemiec. Z drugiej strony niezmiernie długa i otwarta granica z Państwem Związkowym Białorusi i Rosji ogromnie utrudnia taką politykę, której próbował janukowycz, a zwłaszcza szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrej Klujew. Cała historia Ukrainy mieści się niestety między polskim, a potem niemieckim młotem a turecko-tatarskim, później zaś rosyjskim kowadłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje zdanie na temat Ukrainy jest krótkie , lepiej się tam nie wtrącać , najlepiej jak sami ze sobą się przysiada, do okrągłego stołu i we wspólny sposób jak najbardziej pokojowy się zdecydują komu chcą służyć , czy Putinowi -czyli Rosji , lub U E. I to wszystko maja, załatwić miedzy sobą bez udziału z zewnątrz , wszelkich sil zewnętrznych . !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wpis pana Grzegorza - to jest to, o czym nie mówi propaganda z piątej strony barykady, czyli nasza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z mojej strony tylko jedna, ale za to zasadnicza uwaga. Nie ma narodu ukraińskiego, a tylko zachodnioukraiński. środkowoukraiński oraz ... rosyjski, zamieszkujący dość zwarcie około połowę terytorium państwa. Państwa, którego granice wyznaczyłi za biurkiem towarzysze: Lenin i Chruszczow, określając obszary wchodzące w skład Ukraińskiej SRR. Lenin, bo nie chciał się pogodzić z opanowaniem tego arcyważnego strategicznie kraju przez Niemców, a potem Ukraińską Republikę Ludową. Chruszczow, bo miał wyrzuty sumienia po roli odegranej przez siebie w Kijowie w czasach stalinowskich, matkę Ukrainkę oraz zięcia Ukraińca, więc podarował Ukraińskiej SRR mówiący niemal wyłącznie po rosyjsku Krym.

No i tak już zostało, bo niepodległa Ukraina przejęła komunistyczne granice, ponieważ w ten sposób mogła przyłączyć zagłębia przemysłowe i naukowo-techniczne o bezcennej wartości materialnej oraz prestiżowej. Nie chcę tu bynajmniej upraszczać w sposób wręcz prostacki skomplikowanych układów językowych i narodowościowych w granicach obecnego państwa ukraińskiego. Pragnę tylko podkreślić, że jest to państwo wielonarodowe z wyraźnym podziałem na trzy części, nie do końca pasujące do siebie nawzajem, a tak naprawdę sklejone razem na siłę przez obcych, podobnie jak np. Kanada czy Indie.

Tak więc wzięcie całej władzy w swoje ręce przez jeden z trzech rywalizujących ze sobą w każdej dziedzinie, a zwłaszcza ideologicznej i językowej narodów doprowadziłoby z łatwością do rozpadu tego państwa. Na dodatek, jeśli polałaby się przy tym krew tzn. padłyby ofiary śmiertelne, to mogłoby się to skończyć podobnie jak w Jugoslawii. Wygląda na to, że ten sztuczny twór na mapie może przetrwać tylko w warunkach obecnego status quo, opartego na równowadze sił - rządzą "Moskale", ale nie mogą się posunąć za daleko ze względu na silną opozycję i różnice interesów z Rosją Putina. Z tego punktu widzenia należy oceniać mieszanie się przez PiS w sprawy sąsiedniego państwa, zmierzające do gwałtownego przechylenia go w kierunku Lwowa oraz dwóch stolic na B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.