Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32069 miejsce

Ukraina. Nie ma dymisji rządu. Czy dialog wygra z siłą?

Wtorek 3 grudnia miał przynieść Ukrainie zmiany rządu. Nie przyniósł. Wniosek opozycji przepadł w parlamencie. Prezydent Wiktor Janukowycz wyrusza z czterodniową wizytą państwową do Chin. Opozycja nie ustaje w protestach.

 / Fot. EPA/ANATOLY MALTSEVWe wtorek, 3 grudnia w ukraińskim parlamencie, opozycji zabrakło głosów, aby doprowadzić do dymisji rządu. Debata deputowanych nad wnioskiem w tej sprawie, przebiegała w wyjątkowo napiętej i gorącej atmosferze. Posłów opozycji silnie oburzył premier, który w Sejmie mówi po rosyjsku, zamiast po ukraińsku. Opozycja krzyczała: "Po ukraińsku!"; "Hańba!"; "Dymisja!"

Pewny siebie i niewzruszony premier Mykoła Azarow, zaapelował do demonstrantów, aby odblokowali siedzibę rządu. - Żądam natychmiastowego wstrzymania blokady budynku rządu! Będziecie za to odpowiadać! - zwrócił się do deputowanych opozycyjnych. Premier Azarow argumentował, że ta blokada utrudnia pracę administracji rządu, ministrowie nie mają możliwości zajmować się ważnymi dla państwa sprawami. Przekonywał również, że z powodu blokady budynku rządu i wstrzymania jego pracy, może pogorszyć się sytuacja gospodarcza kraju, a wartość hrywny może spaść.

Niedziela 1 grudnia i poniedziałek 2 grudnia 2013 roku w Kijowie, przejdą do historii, jako dni walki Ukraińców z władzami państwa, i o wejście Ukrainy do Europy. Setki tysięcy ludzi, od wczesnych godzin porannych do późnej nocy, protestowało na kijowskim Majdanie, przeciwko odmówieniu przez rząd i prezydenta, podpisania umowy o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską. Władze skierowały w niedzielę na bezbronnych demonstrantów, uzbrojone siły milicji i oddziały specjalne Berkut. Było bestialskie pałowanie ludzi, gazowanie i ogłuszanie ładunkami bomb hukowych.

Centrum Kijowa pokryła piekąca w oczy chmura dymu i duszący smród gazów łzawiących. W efekcie siłowych działań uzbrojonej milicji, 165 pokaleczonych i poturbowanych osób cywilnych, trafiło do szpitali. Także 100 milicjantów miało doznać obrażeń. Mimo wszystko protestujący nie opuszczali Majdanu. Pozostali na nim również w nocy.

Protesty mimo wszystko trwały do rana a także przez cały poniedziałek. W poniedziałek tłum demonstrantów stopniowo wzrastał, gdy docierały kolejne grupy przybywających osób z różnych, odległych stron wielkiej Ukrainy. Z wieczornych informacji agencyjnych wynikało, że siły demonstrantów liczą, osiemset tysięcy do miliona.

2 grudnia minął na kijowskim placu Niepodległości i w innych miastach, w miarę spokojnie. Władze powściągnęły milicję przed atakami protestujących. Ludzie w stolicy nie poszli do pracy ze względu na trwający strajk. Władze wyraziły niepisaną zgodę na proeuropejskie i antyrządowe demonstracje, choć premier Mykoły Azarow powiedział, że sytuacja w Kijowie ma cechy "przewrotu państwowego".

Szalejące w brutalnych działaniach siłowych z rozkazu szefa milicji w Kijowie w sobotę, oddziały sił porządkowych, w poniedziałek powstrzymano od ewentualnych podobnych reakcji, jak w sobotę. Po godzinie 17 poszła w świat informacja, że szef kijowskiej milicji, Walerij Korjak, został zwolniony z pracy "za usunięcie siłą protestujących na Majdanie", o czym poinformował premier Ukrainy, Mykoły Azarow, na spotkaniu z dyplomatami w Kijowie.

Przed południem tłum protestujących zaczął zbierać się i organizować na stołecznym placu Niepodległości. Opozycja odmówiła udziału w rozmowach z władzami przy okrągłym stole. Liderzy opozycji domagali się głosowania w parlamencie, nad dymisją rządu premiera Mykoły Azarowa oraz uwolnienia zza krat, byłej premier Julii Tymoszenko. Silny fizycznie i politycznie przywódca opozycji, doktor pięściarz Witalij Kliczko, zapowiedział, że ze swoją grupą deputowanych, doprowadzi sprawę odwołania rządu do głosowania.

Od godzin południowych, na kijowskim placu Niepodległości rozbrzmiewały występy muzyczne i polityczne. Do walki wciąż zagrzewali liderzy opozycji, wśród nich Arsenij Jaceniuk, który zachęcał ludzi do pozostania na placu, a także do blokowania budynków rządowych. Przypomniał kolejny raz, że najważniejszym żądaniem jest dymisja rządu premiera, Mykoły Azarowa.

W tym czasie zjawia się informacja o podziałach politycznych zarysowanych wśród elit rządzących. "Do domu! Rozpakować rzeczy i na Majdan! A potem - szukać pracy!" - napisał na swoim profilu na Facebooku, ukraiński konsul generalny w Stambule. Konsul Bohdan Jaremenko, po krytycznych uwagach o rozpędzeniu sobotniego wiecu w Kijowie, został natychmiast odwołany. Szef ukraińskiej dyplomacji, Leonid Kożara, polecił mu zakończenie misji w Turcji, do 7 grudnia.

Krótko przed południem pojawia się wiadomość, o czym podało ukraińskie MSW, że w Kijowie mają być wykorzystane dla celów porządkowych, dodatkowe siły wojsk wewnętrznych. W tym czasie w centrum miasta było tysiąc żołnierzy. Słychać też o możliwym przyjeździe oddziałów specjalnych Specnaz z Rosji.

Z poniedziałkowej porannej prasy: "Eurointegracja zmieniła się w rozruchy" - tak jednoznacznie o wydarzeniach na Ukrainie napisała "Rossijskaja Gazieta". Artykuł otrzymał tytuł: "Pokojowy eurobuldożer sprowokował uliczne walki". Reporterzy rosyjskiego dziennika przekonują czytelników, że demonstranci w Kijowie zaatakowali milicjantów i demolowali otoczenie wokół budynków rządowych. Zauważyli też obecność reprezentantów Polski w Kijowie.

Wieczorem, po godzinie 18, prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowycz ocenił, że milicja w Kijowie "przesadziła" w sobotę nad ranem, podczas pacyfikacji demonstracji zwolenników integracji europejskiej na Majdanie - placu Niepodległości, w Kijowie. Równocześnie prezydent zapowiedział, że - zgodnie z planem - udaje się we wtorek z czterodniową wizytą państwową, do Chin. Wiktor Janukowycz – jak widać i słychać - nie zmienia służbowych planów, mimo ulicznych protestów w Kijowie i innych ukraińskich miastach.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski, w godzinach wieczornych wyraził przekonanie, że na Ukrainie "warianty dialogu wygrają z wariantami siłowymi". Radiowej Jedynce były prezydent powiedział, że najbliższe dni pokażą, który ze scenariuszy rozwoju wydarzeń u naszych wschodnich sąsiadów, będzie realizowany.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Odnośnie tematu: dzisiaj rząd Azarowa głosi, że mimo blokady swej siedziby pracuje niemal stuprocentowo normalnie. No i komu tu wierzyć? Premierowi Ukrainy z wczorajszego dnia czy jego dzisiejszym zapewnieniom? Chociaż, oczywiście, sytuacja zmienia się z dnia na dzień...

Pojutrze natomiast w mieście św. Włodzimierza ma mieć miejsce ogromna procesja krzyżowa ludzi prawosławnych, z ikoną św. Aleksandra Newskiego i hasłem: "Nie dla euro-sodomickiego ekspansjonizmu!" na czele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Reporterzy rosyjskiego dziennika przekonują czytelników, że demonstranci w Kijowie zaatakowali milicjantów i demolowali otoczenie wokół budynków rządowych." Więc to im się tylko zdawało? Natomiast parę dni wcześniej źli (bo polscy?) nacjonaliści próbujący wyrywać drzewa z korzeniami w Warszawie to była najprawdziwsza prawda? Czasy mamy coraz ciekawsze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.