Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35295 miejsce

Ukraina - Przez granicę w łapciach

Z każdym dniem przybywa uchodźców. Na obecną chwilę, w punktach tymczasowego rozmieszczenia przebywa 12 tys. ludzi.

lentaTo nie wszyscy, ponieważ parę tysięcy przebywa u swych krewnych, przyjaciół czy Rosjan, którzy zdecydowali się dać tymczasowe schronienie. Przybywają z południowo- wschodniej Ukrainy, gdzie wojna wciąż trwa.

Przekraczają granice w punktach granicznych w obwodzie Rostowa. Tu na miejscu decydują czy zostać czy iść dalej.
Zaraz po przekroczeniu granicy uchodźcy natrafiają na pracowników Ministerstwa Federacji Rosyjskiej ds. Obrony Cywilnej. W rozbitym obozie, zapewniono dla nich pomoc lekarską i psychologiczną, ciepły posiłek oraz nocleg . Na obecną chwilę, przy granicy znajduje się osiem takich punktów, które mogą pomieścić ok. 2 tys. ludzi.

Tymczasowe schronienie


- Do autobusu wchodzimy tylko rodzinami. Tylko rodzinami proszę. Do Rostowa sto osób - krzyczy jeden z pracowników MFR.
Zaraz obok słychać głos na oko 14- letniego chłopca
- Mamo słyszysz - Rostów. Przecież powiedzieli, że będziemy tam dobrze żyć, że znajdziemy pracę- Mamo chodź jedziemy.
A na Wołgograd kiedy? Nam potrzeba na Wołgograd.

W rejonie Doniecka, w pobliżu przejścia granicznego znajduje się polowy punkt, gdzie codziennie można spotkać setki uchodźców. Każdego dnia grozi mu zamknięcie, ale dzięki milicji jeszcze funcjonuje.
Ludzie uciekają od wojny. Jedni poruszają się swoimi samochodami, inni łapią okazję, jeszcze inni starają się dostać do granicy pieszo. Zaraz po przekroczeniu granicy mogą odetchnąć z ulgą. Wiedzą, że tu otrzymają pomoc. Rząd namiotów, który może przyjąć 500 uchodźców przez ostatnie dni nie świeci pustkami, każdego dnia liczba uciekających zwiększa się dramatycznie. Dzisiejszej nocy przekroczyło granicę 590 osób, w tym 180 dzieci. Codziennie też odjeżdżają autobusy w kierunku Rostowa, Wołgogradu czy Woroneża.

W obozach organizowane są ciepłe posiłki, tutejsi mieszkańcy przynoszą również żywność, odzież a nawet zabawki dla dzieci. Raz przyszedł do obozu młody człowiek z pytaniem jak może pomóc. Powiedziano mu, że w obozie brakuje produktów spożywczych, które można przyrządzić na prędce. Po godzinie pracownicy rozładowywali już dwa samochody zapełnione jedzeniem.
Dzisiaj w Roztowie przyjęto 100 osób. Jest to miejsce, w którym ludzie mają prawie normalne warunki do życia, nie takie jak w namiotach. Wczoraj wyjechało 119 zadowolonych uchodźców, ale są i tacy, którym nie można dogodzić. Chcą na Krym, ale tam niestety nie ma miejsc.

Wstała i poszła.

U niewysokiej, starszej kobiety o imieniu Walentina trzęsą się ręce. To stało się od momentu, kiedy pocisk uderzył w jej dom. Dom cudem ocalał. Kobieta wówczas tak jak stała, w szlafroku i łapciach wyszła z domu kierując się w stronę granicy.Przeszła 17 kilometrów. Przygarnęła ją rosyjska rodzina(Władymir i Elena), u której mieszka już 25 uchodźców. Najstarsza to Walentina, najmłodsza 19 czerwca skończyła 4 miesiące. Tutaj jest 11 dzieci i trzech mężczyzn. Jeden z nich opowiadał, że chciasł do milicji, ale żona go nie puściła. Kiedy zaczęto bombardować sąsiednią wioskę, zabrali dzieci i uciekli tam, gdzie to było możliwe. Jego matka została. Chciała chronić dom przed złodziejami.

Jedna z kobiet opowiada o swoim strachu. Twierdzi, że Słowiańska już nie ma. Słyszała wycie syren, płacz i krzyki, drżenie szyb i strzały. To wystarczyło by podjąć decyzję o ucieczce.
U Władymira i Eleny takie małe, domowe przedszkole. Ale im to nie przeszkadza. Władymir opowiada, że jego rodzice pomagali kiedyś uchodźcom z Czeczeni to i on pomógł ludziom z Ukrainy.
Dzieci biegają po podwórku, bawią się. Nagle na horyzoncie pojawia się helikopter. Kobiety chwytaj dzieci i uciekają. Starają się ukryć w domu. - To tylko helikopter, nie będą strzelać uspokaja Władimir.

W regionie Doniecka znajdują się dwa ośrodki pomagające uchodźcom. Przyjęto tu prawie 700 osób, w tym połowa dzieci w różnym wieku. Ośrodki znajdują się nad Zatoką Taganrog, częścią Morza Azowskiego. Kiedy dopisuje pogoda dzieciaki pluskają się z zadowoleniem w wodzie. Od początku pomagają wolantoriusze. Jeden z nich, Wiktor,opowiada, że jest tu już od dwóch tygodni. Początki były trudne, ale już się przyzwyczaił i chce zostać. Obóz odwiedzają często dziennikarze, był także Rzecznik Praw Dziecka oraz sekretarz generalny OBWE Lamberto Zannier.
Irina przyjechała do obozu 2 czerwca wraz z dwójką dzieci. Później dołączył do nich mąż i ojciec. W Słowiańsku została teściowa, nie chciała, bo starych drzew się nie przesadza.
Niektórzy Ukraińcy śmieją się, że są tu turystami. Turystami, którzy już nie mają domu.
Tymczasem władze przygotowują się do umieszczenia obywateli Ukrainy na dłuższy okres, bo już wkrótce jesień a potem długa zima.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ludzie uciekają nie tyle przed wojną - to jest owijanie w bawelnę - ile przed okrucieństwami zwyrodniałych ukraińskich nacjonalistów, którzy wyczuwszy słabość Putina coraz bezwzględniej niszczą cele cywilne przy pomocy artylerii i samolotów. Do tego dochodzą wyczyny batalionów najemników Kołomojskiego i innych oligarchów, formalnie batalionów specjalnych MSW, które wchodzą do rozbitych domów, aby tam rabować i gwałcić, coraz częściej również rozstrzeliwać.

Federacja Rosyjska przyjmuje tych ludzi nie tylko z pobudek patriotycznych i humanitarnych, ale również dlatego, że cierpi na brak siły roboczej w wielu dziedzinach, co poważnie utrudnia wzrost krajowej produkcji przemysłowej, tak cywilnej jak wojskowej. Uchodźcy z terenów przemysłowo-górniczych z pewnością okażą się przydatni m. in. w ramach zastępowania części sprowadzanych dotąd, głównie na potrzeby produkcji broni i wyposażenia wojskowego, w 254 przedsiębiorstwach na Ukrainie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.