Facebook Google+ Twitter

Ukraina trzecią dobę liczy głosy wyborców. Oblała test na demokrację

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-10-31 00:32

Na Ukrainie już trzecią dobę trwa liczenie głosów mieszkańców, którzy 28 października poszli do urn, by wesprzeć swoją partię polityczną i kandydaturę w wyborach do Werhownej Rady, czyli jednoizbowego parlamentu.

 / Fot. PAP/Jakub KamińskiDo policzenia pozostaje ok. 5 proc. głosów, jednak proces ten / Fot. w24 ciągnie się niepokojąco długo i budzi coraz większe obawy. W dzielnicach wyborczych rywalizujący ze sobą kandydaci prowadzą wojnę o każdy głos. Jedni przeciwdziałają fałszerstwom, inni próbują nieuczciwie pozyskać dodatkowe głosy, umożliwiające elekcję. Walka o przepustkę do parlamentu toczy się dosłownie na życie i na śmierć. Stawką: wolność, bogactwo i wpływy lub utrata majątku, represje i więzienie.

Ukraiński rząd oblał kolejny test na demokrację i to już nikogo nie dziwi. Intencje prezydenta Janukowycza znane są od dawna - wzmocnienie i rozszerzenie zakresu władzy, która i tak jest absolutna. Chodzi jednak o utrwalenie panowania urzędującej głowy państwa. Realizację tego celu miało zagwarantować nowe prawo wyborcze, uchwalone przez rządzącą na Ukrainie koalicję Partii Regionów, której Janukowycz jest honorowym przywódcą z wciąż popularną w kraju nad Dnieprem Partią Kumunistyczną, głoszącą hasła powrotu do szczęśliwej socjalistycznej przeszłości okresu ZSRR.

Zgodnie z przyjętą ordynacją, skład 450-osobowej Werhownej Rady wybierany jest w wyborach proporcjonalnych i większościowych. 225 deputowanych dostanie się więc do parlamentu z list partyjnych, a kolejne tyle będzie wyłonionych w okręgach jednomandatowych. "Regionałowie", jak potocznie nazywana jest rządząca partia, największych machlojek planowali dokonać właśnie przy podliczaniu głosów w okręgach jednomandatowych. W świetle ogólnej ospałości i bierności społeczeństwa ukraińskiego, która nasiliła się po objęciu władzy przez Janukowycza, plan ten wydawał się prosty do zrealizowania. Sypiąca groszem donieckich oligarchów Partia Regionów liczy na przekupienie potrzebnej ilości jednomandatowców (deputowanych, którzy dostali się do parlamentu w okręgach większościowych) i utworzenie większości konstytucyjnej w przyszłym parlamencie. Sprzedajni deputowani są znanym zjawiskiem w życiu parlamentarnym Ukrainy. Zyskali nazwę "tuszek", czyli ciał na sprzedaż.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Demokracja to rządy większości. A tym czasem to przegrana mniejszość uniemożliwia fizyczne liczenie głosów. Posłowie Zjednoczonej Opozycji kładą się na karty do głosowania, uniemożliwiając pracę komisji wyborczej. W którym kraju demokratycznym są takie standardy... Czy nie wystarczy obecność przy podliczaniu głosów obserwatorów i dziennikarzy...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2012 10:40

Niestety, to co spowodowało opóźnienia w wyborach prezydenckich w USA nie jest przyczyną zwłoki na Ukrainie. Proszę uwierzyć, wnikliwie obserwuję rozwój wydarzeń nad Dnieprem. To co się dzieje z liczeniem głosów nie wynika z problemów technicznych lecz z prób machinacji przy urnach wyborczych. Swoją drogą, oryginalny tytuł artykułu był Ukraina to nie Rosja i nie wiem dlaczego redaktorzy zmienili go na taki typowo dziennikarski. Przecież to nie jest artykuł o opóźnieniach w liczeniu głosów..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.