Facebook Google+ Twitter

Ukraińska podróż

Ukraina sprawia wrażenie quasi państwa. Multum obietnic, słów o tym, że może być lepiej. Jednak w Ukraińców nie udało się tchnąć nadzieji na to, że naprawdę może być lepiej.

 / Fot. KasiaUkraina ma w sobie coś z patchwork: kolorowe połacie ziemi; od barwnej barwy poprzez butelkową aż do soczystej zieleni, wszystko to połączone ze sobą pagórkami Karpat. Zakątki, które niczym nie zostały skażone. Tak właśnie zapamiętałem ukraiński krajobraz podczas pierwszego z nim spotkania. Chodząc po górach nie doświadczysz oznakowanych szlaków. Pozostaje ci tylko kompas i mapa. I wiara w to, ze kompas jest sprawny, a mapa w miarę dokładna.

Kiedy coś dzieje się zbyt szybko, nie masz czasu by się zamartwiać, twój umysł nie do końca zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, a nawet jeśli zdaje, to spycha je w głąb swojej podświadomości. Tak było i tym razem. Jeden telefon, szybka decyzja, pakowanie plecaka. Cel wyprawy jeden - poznać Ukrainę z całą barwą jej odcieni. Zakosztować tej Ukrainy złożonej z ludzkich twarzy, na których komunizm i zapomnienie odcisnęło piętno nie do zdarcia.

Słyszeliśmy, że Ukraina to miejsce niebezpieczne, że z dala od cywilizacji, że to jedna wielka mafia... Doszły do nas także suchy o historiach, które mówiły o tym, jak to zaraz po przyjeździe na dworzec morduje się obcokrajowców dla ich bagażu. Nic takiego się nie stało, a my wróciliśmy cali, zafascynowani atmosferą ukraińskich miasteczek i serdecznością mieszkających tam ludzi.

Wiatr rozgania dym, który wydobywa się z parowozu. Siedzimy w pociągu do Chyrowa. Skład relacji Sanok - Chyrów od innych pociągów odróżnia nie tylko specyficzny wygląd wagonów z rozciętymi siedzeniami i zwisającymi częściami sufitu. Także podróżujący pasażerowie są specyficzni. Nie jest to pociąg dla turystów - to skład przemytniczy.

Docieramy do granicy. "Najlepiej nad nią przelecieć i jej nie widzieć, nie dotykać, nie doświadczyć", pisał o ukraińskiej granicy Romanowski. Kontakt z granicą obdarza cię jednak ważną wskazówką. Spotkanie to daje namiastkę tego, co może spotkać człowieka po drugiej stronie. Tutejsza granica rządzi się swoimi prawami. Bieg wydarzeń przyspiesza szelest hrywien (narodowa waluta ukraińska). Dolar powoduje, że wydarzenia toczą się błyskawicznie. Ukraińscy celnicy mają wpojoną ideę równości. Od wszystkich przemytników biorą tyle samo. To jest uczciwe. Potem każdy z nich dostanie tyle samo, a więc będzie sprawiedliwie. Trzeba się dzielić. To podstawowa zasada obowiązująca wszystkich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zastanawia mnie bo wiele osób mówi, że ukraińscy celnicy biorą. Czemu nic się z tym nie robi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy tekst. Taki "dynamiczny". I wyprawa też była ciekawa z tego, co wyczytałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyjazd na Ukrainę widzę był bardzo ekscytujący. Ukraina to normalny kraj, tylko biedny o czym piszesz. Mimo wszystko proponuję Ci zobaczyć nie tylko zachodnią jej część. Wschodnia jest zupełnie inna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.