Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86774 miejsce

Uli Hoeness - wielki konstruktor i kombinator w jednym

Cztery dni procesu wystarczyły, żeby ten piłkarski magnat trafił za kratki. To rachunek za zabawę w monopol, jak sam opisał wytransferowanie swoich zysków do Szwajcarii i unikanie płacenia podatków.

Gdy sumy wykrzykiwane przez stronę oskarżenia zwiększają się z biegiem wydarzeń na sali sądowej i w grę wchodzi szwajcarski bank, trudno mówić o przypadku. Hoenessa podejrzewano o zatajenie 3 mln euro, potem sam się przyznał do ukrywania 18,5 mln, a na końcu okazało się, że kwota wzrosła do 27,2 mln. Niejeden zawodowy inwestor pozazdrościłby takiej skuteczności w obracaniu pieniędzmi. Brak apelacji sugeruje, że wyrok trzech i pół roku więzienia nie był zbyt surowy dla byłego już prezesa Bayernu. Prokuratora żądała dwóch lat więcej.

Do spółki z Franzem Beckenbauerem Uli Hoeness jest najbardziej wpływową postacią niemieckiego futbolu. Wśród kadry zarządzającej najlepszym obecnie klubem Europy (jego przychód wg Forbes'a wyniósł w ubiegłym roku 386 mln euro, od 9 lat regularnie na siebie zarabia) obracał się dłużej niż Silvio Berlusconi trzyma aktywa Milanu. Jedną z najbardziej efektwonych inicjatyw okresu jego panowania była chęć nadania tytułu honorowego członka klubu papiezowi Benedyktowi XVI. Nie wiadomo, czy zatrudnienie Pepa Guardioli było jego koncepcją, ale osobiście przekonywał Katalończyka do przeprowadzki z Nowego Jorku.

Bayern... Regionalne przedsiębiorstwo, dla którego sacrum jest on sam, a profanum wszystko dookoła. Unikalna struktura, która w gabinetach dyrektorskich, w bezpośrednim otoczeniu zespołu i na ławce trenerskiej instaluje swoich byłych piłkarzy (jeśli innych, to najczęściej wybitnych, jak Matthias Sammer), a do roli sponsorów wybiera najbardziej rozpoznawalne niemieckie marki: T-Mobile, Audi, Allianz, Lufthansę. Hoeness był związany z Bayernem - na boisku i poza nim - 42 lata. Właśnie dzięki niemu do Monachium zawitał inny ex-piłkarz Karl-Heinz Rummenige, obecnie przewodniczący rady nadzorczej. Ta dwójka odpowiadała za wyprodukowanie FC Hollywood, jak mówi się dziś o zespole z Bawarii.

Niemiecki wymiar sprawiedliwości przekupuje szwajcarskich urzędników, aby ci udostępnili tajne listy z nazwiskami przypisanymi do numeru konta. Tak trafiono na ślad mistrza świata z 1974 r. Jesienią, kiedy pierwsze obciążające fakty wyszły na światło dzienne, władze Bayernu zadecydowały, że pozostanie na stanowisku do ogłoszenia wyroku. W opublikowanym dziś rano oświadczeniu zrzekł się sprawowanej funkcji. Pod gmachem sądu gromadzili się sympatycy mistrzów Niemiec z transparentami "Uwolnić Ulego" i "Dziękujemy za wszystko". Czy los jakiekolwiek innego oszusta, który swój znaczący wkład do budżetu państwa uznał za niepotrzebny, mógłby się spotkać z takim zrozumieniem?

Syn rzeźnika z Ulm, współwłaściciel wytwórni kiełbas w Norymberdze, wychodził cało nawet z katastrofy lotniczej. Pieniądze trzymały się go mocno, on trzymał się pieniędzy. Przeprowadził ponad 50 tys.(!) transakcji giełdowych, grał w karty i nałogowo odwiedzał kasyna. Był salonowcem, o którego względy zabiegały postacie niemieckiego życia publicznego. O opinię w jego sprawie poproszono nawet Angelę Merkel, która w zdawkowych słowach powiedziała, że poczuła zawód.

Loża honorowa na Allianz Arenie stanie sie uboższa o łysiejącego dżentelmena w biało-czerwonym szaliku, ale tożsamość klubu jest tak silna, że jego brak może się okazać nieodczuwalny. W końcu do tego dążył budując międzypokoleniowe partnerstwo. Jesli Beckenbauera nazywa się cesarzem, Hoeness był kanclerzem. Żelaznym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.