Facebook Google+ Twitter

Umieranie – choroba naszych czasów

Ktoś kiedyś powiedział, że ”Bóg bawi się z ludźmi w chowanego. On odlicza czas, a my się przed nim chowamy”. Życie to tylko gra. Gra o życie. Codziennie walczymy o swój los i godną przyszłość, nie mając pewności, że dożyjemy kolejnego dnia.

Bóg bawi się nami, jak pionkami w grze. My możemy oszukiwać go na planszy, by jak najdłużej przeżyć, ale to i tak on zadecyduje kiedy zakończymy grę. Tak samo jest z grą w chowanego. Gdy nie znajdziemy sobie odpowiedniej kryjówki, to Bóg nas znajdzie i tak się skończy nasza gra. To nie będzie jednak wirtualna gra, w której mamy parę żyć. Jak Bóg przejrzy naszą kryjówkę, to już nie pozwoli nam uciec. Niektórzy mówią, że najgorzej jest, gdy Bóg odnajduje nas niespodziewanie. Tylko czy kiedykolwiek jest na to odpowiedni moment? Zawsze odwlekamy jego przyjście. Możemy słyszeć jego kroki, trząść się, ale zawsze będziemy mieli jednak nadzieję, że nas nie znajdzie i nie usłyszy naszego oddechu. Tak możemy chować się w nieskończoność.

Gdy będziemy przekonani o tym, że czeka nas długie życie, bo znaleźliśmy sobie bezpieczną kryjówkę, nagle stawimy czoła szarej rzeczywistości i perspektywie nadchodzącej śmierci. Każdy z nas umrze, to pewne. Niepewne natomiast jest tylko to, kiedy to się stanie. Jedni skaczą z mostów, bo rzuciła ich ukochana osoba, drudzy błagają Boga o to, żeby nie zabierał ich z tego świata. Niektórzy słyszą już kroki Boga nadchodzącego po nich…

Parę dni temu na jednym z wykładów pewien profesor opowiadał swoim studentom o historii Polski i pewnym niedocenionym bohaterze. Mówił raptem 20 minut. Jedni go słuchali, drudzy czytali gazety, a jeszcze inni rozmawiali. Normalka. Nie wiedzieli nawet jak ważny jest dla niego ten wykład. Nie zdawali sobie z tego sprawy. Nagle profesor skończył wykład i poprosił o szczególną uwagę. Wszyscy zamilkli. Profesor powiedział – ”To może być mój ostatni wykład z Wami. Mam raka. W poniedziałek dowiem się czy będę miał operacje w ciągu najbliższych dni, czy też przeciągnie się to do połowy roku”. Później profesor zaczął się z nami żegnać. Ten moment najbardziej mnie zasmucił.

Mówił nam, że jesteśmy przyszłością. Przekonywał, żebyśmy wykorzystali szansę, której inni nie mają. Po tych słowach po prostu wybiegł z sali. Prawdopodobnie wzruszył się i nie chciał, żebyśmy widzieli jego łzy. Sala zamilkła. Ciężko nam było pogodzić się z tym co powiedział. Niby obcy człowiek, ale jak bliski. Jak trudno pogodzić się z taką informacją, która brzmi jak wyrok. Jedna ze studentek ze zdumnieniem powiedziała mi, że jest na siebie zła, bowiem zaraz zaczęła myśleć o tym jak my zaliczymy u niego ten przedmiot. Nie ma się za co obwiniać. Lekarze gdy informują rodzinę o śmierci ich ukochanej osoby, często pierwsze co słyszą to – ”Niemożliwe. Pan pewnie się pomylił! Ja porozmawiam z innym lekarzem”. Zaprzeczamy temu co usłyszeliśmy i szukamy innych bodźców, którymi możemy zająć naszą uwagę. Wszystko po to, żeby nie myśleć o tym co usłyszeliśmy, żeby odwlec pogodzenie się z tą informacją. Tak było też z nią. Pomyślałam o formie zaliczenia, żeby nie zastanawiać się nad losem profesora.

Pozostaje nam wierzyć. Mieć nadzieję, że to jeszcze nie jego czas i Bóg nie przyszedł jeszcze po niego. Mógł się do niego zbliżyć, spowodować, że usłyszy jego kroki, by coś mu uświadomić. Nie wiem. Jak to mówią niezbadane są wyroki boskie. Nasuwa się pytanie, czy lepiej zostać złapanym znienacka, czy usłyszeć kroki Boga i dalej się chować? Lepiej umrzeć czy umierać?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

fakt, wyraziłam się nieprecyzyjnie:) ale wiesz jak póxno było:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe. w tym smutku, Klaro " fajnie" ci się napisało.
""że człowiek docenia coś często dopiero wtedy, kedy to traci, ćzy to własne życie, czy kogoś bliskiego...""
tak , tylko jak już życie straci. to wg. mnie ;))) mu jest tzn temu człowiekow wsio ryba i już wtedy niczego nie docenia. No, chyba, Klaro , że wierzysz w życie poza grobowe, ale to byłoby sprzeczne z wypowiedzią dwie linijki niżej.
Zapewne miałaś na myśli zdrowie.
Coż, życie to jest śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową, albo inaczej mówiąc seksulaną rozpustą. ;)) w wyniku takich dziwnych ruchów tam i spowrotem. ;)))

Dobra, żarty na bok. Bo temat ciężki.
Jestem osobą wierzącą, ale nie lubię , tak jak Klara pisze uwypuklania kwestii Bożej, gdyż pachnie to indoktrynają. Wielu mędrców i naukowców u schyłku życia z agnostyków stają się wierzącymi. A agnostykami stają sie w tz. wieku mocno dojrzałym.
Mogłabym podać taką długą listę. Człowiek , często zbierając doświadczenia powoli dochodzi do pewnych wiar i przekonań. A gdy stanie w obliczu śmierci, która go muśnie sobą, albo spojrzy głęboko w oczy, uwierzy w "anioła Stróża" i w opatrzność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a i ten tytuł.
doprawdy
wcześniej to ludzie wcale nie umierali, nie bali się smierci i w ogóle rozterek nie mieli.
bez sensu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

właściwie to sama idea przyświecająca temu tekstowi jest słuszna. że człowiek docenia coś często dopiero wtedy, kedy to traci, ćzy to własne życie, czy kogoś bliskiego, czy dobrobyt czy pracę, whatever.
natomiast wybitnie drażniący jest sposób ujęcia tego tematu, który zawsze będzie ludziom bliski. Jak z Gościa niedzielnego.
Bóg przyszedł, Bóg gra z nami w grę, Bóg nadchodzi.
a jeśli ktoś nie wierzy w Boga to co? inny go spotyka los?

moim zdaniem nie powinno się publikować tekstów ujmujących tematy w taki sposób, jak w katechizmie. bo kurczę, bez przesady. czy to jest lekcja religii? a potem mamy zmówić różaniec?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jednak pisanie o śmierci pozostawiłabym ś.p ks.Józefowi Tischnerowi, Tadeuszowi Kotarbińskiemu i innym równie znakomitym filozofom

Komentarz został ukrytyrozwiń

Planów Boga nie mogę pojąć... Dzisiaj całą rodziną pochowaliśmy bliską osobę. Mojego wujka, człowieka pełnego życia.. eh... szkoda gadać... :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.