Facebook Google+ Twitter

Umiesz to przeczytać? Podziękuj swojemu nauczycielowi

W Polsce głęboko zakorzeniony jest zwyczaj dawania prezentów nauczycielom. Często zdarza się, że uczniowie mają prawdziwy dylemat w związku z wyborem i przygotowaniem idealnego upominku.

 / Fot. Piotr Polak, PAPNależy postawić tu pytanie o motywacje młodych ludzi. Czy akt podarowania czegoś niezwykłego wiąże się z wdzięcznością dla pedagoga? Czy może jest to czynność spowodowana tylko i wyłącznie poczuciem obowiązku i koniecznością sprostania tradycji?
Niekiedy bywa tak, że młodzież czuje się zmuszona do wręczenia podarku swojemu wychowawcy. Są też jednak przypadki, kiedy prezent jest oryginalny, oddaje poczucie humoru uczniów, a przy tym nie wymaga wielkiego wkładu finansowego. – Kiedyś na zakończenie roku daliśmy wychowawcy koguta – wspomina Damian, student Uniwersytetu Warszawskiego. – To dawne czasy, ale doskonale pamiętam, że nauczyciel przez całe gimnazjum nazywał nas „kurami”, a dokładniej twierdził, że gdaczemy jak kury. Zawsze uważał się za przywódcę naszej klasy. Stwierdziliśmy więc, że skoro my jesteśmy kurami, on jest przywódcą kur – kogutem. Stąd ten oryginalny pomysł na upominek – śmieje się student. W tym przypadku uczniowie wykazali się pewną inwencją i zaangażowaniem. Gorzej jest jeśli w grę wchodzą duże pieniądze na zakup prezentu, a jedynym powodem jego zakupu jest przekonanie, że „tak trzeba”.

Nie będę gorszy...

Istnieje w uczniowskiej społeczności pogląd, że na zakończeniu roku szkolnego pokazać się z pustymi rękami po prostu nie wypada. Warto tutaj dodać, że wiarę w słuszność tego stwierdzenia krzewią w najmłodszych ich największe autorytety – rodzice. - Są ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby ich dziecko było lepiej postrzegane, a reszta rodziców nie potrafi się temu przeciwstawić. Dlatego tak trudno walczyć z tymi podarunkami - stwierdza Kaczmarek-Huber w wypowiedzi dla gazeta.pl. Uzasadnione będzie w tym miejscu zacytowanie słów Marii, która zna szkołę jako była uczennica. – Presja społeczna jest duża – mówi Maria, matka dziecka, które w tym roku idzie do przedszkola. Maria nie chce, żeby jej „dziecko czuło się gorsze do innych, tych co dają prezenty”. – Rodzice, którzy są przeciwni też dają – kontynuuje – To błędne koło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Mimo, że sama chcę być nauczycielką (kończę FP- specjalizacja nauczycielska), to jestem przeciwna wręczaniu prezentów nauczycielom. To zawód jak każdy inny, a tak np. dziennikarz kwiatka od polityka nie dostanie, choć o nim napisze. ;p
Moim zdaniem jest to próba dojścia krótszą drogą do lepszych ocen. W podstawówce mama dawała mi pieniądze tylko na kwiaty od klasy, ale nie kupowała mi dodatkowo takich, które wręczę osobiście, bo uważała to za zbędne. Dodam, że ok. 70% uczniów wręczało bukiety osobiście. W liceum to zjawisko było mniej popularne i oczywiście postępowałam konsekwentnie. Na studiach zdarza się kupowanie prezentów i wręczanie przed egzaminem. Odmawiam udziału w "zrzutce", bo uważam to za trik nie lespszy od kupowania pracy magisterskiej. Stosuję za to sprawdzoną metodę, której korupcją się nazwać nie da, a mianowicie dłuuugie czerrrrwone paznokcie na egzaminie ustnym u profesora płci brzydkiej. Dekolt nie jest moim atutem, ale ta metoda się sprawdza. Nie mogą oderwać wzroku. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam wrażenie, jako nauczyciel, że opisane zjawiska dotyczą albo wielkich miast, albo małych wsi i miasteczek, gdzie zwyczaj dawania prezentów nauczycielom na zakończenie roku jakoś przetrwał. W większości jak sądzę szkół pozostał składkowy symboliczny kwiatek. Wręczany na zakończenie nauki ma charakter podziękowania, a nie korumpowania, więc nie robiłbym z tego problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgadzam się z kilkoma zdaniami, jakie w powyższym tekście umieściła jego autorka... Nie rozumiem stwierdzenia, iż 'w Polsce głęboko zakorzeniony jest zwyczaj dawania prezentów nauczycielom'. Nie wiem co to znaczy 'głęboko', ileż to lat wstecz zwyczaj mógł już obowiązywać... Kończyłam szkołę podstawową prawie 20 lat temu, na uroczystość rozdania świadectw wędrowaliśmy z symbolicznymi kwiatkami (czasami był to dosłownie jeden kwiatek od każdego ucznia). Prezent i to duży, bo jeśli dobrze pamiętam był to odkurzacz, dostała nasza wychowawczyni, kiedy kończyliśmy podstawówkę (opiekowała się nami 4 lata), a ona akurat dostała mieszkanie. Prezenty dostawaliśmy my, uczniowie - książki w nagrodę za dobre oceny. Podobnie było w szkole średniej. Prezent, symboliczny, otrzymała nasza wychowawczyni po zakończeniu przez nas czteroletniej nauki..... "Istnieje w uczniowskiej społeczności pogląd, że na zakończeniu roku szkolnego pokazać się z pustymi rękami po prostu nie wypada" - nie, nie i jeszcze raz nie. Nie w uczniowskiej społeczności!!!! Pogląd ów zadomowił się w głowach rodziców!!!! To oni szaleją przed końcem roku i wybierają w sklepach między kolią dla pani od polskiego a dobrym sprzętem dla pana od fizyki... Niestety, prezentowe szaleństwo jest wymysłem rodziców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.