Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182748 miejsce

Unia Europejska martwi się o kondycję polskiej demokracji

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-10-06 07:43

Załatwianie posad w stylu Renaty Beger to incydent, nasza gospodarka ma się lepiej niż węgierska, uprawianie polityki na ulicznych wiecach nie jest normalką – Polacy w Brukseli odpowiadają na niezliczone pytania partnerów z UE.

„Taśmy prawdy” zaprezentowane przez Andrzeja Morozowskiego (z lewej) i Tomasza Sekielskiego w programie „Teraz my” wpływają na obraz Polski widziany przez Brukselę. fot. Dziennik ZachodniObawy, jakich Unia nabrała w stosunku do Polski (w zasadzie) nie są formułowane oficjalnie. Najlepiej słychać je w kuluarowych rozmowach. Obraz naszego kraju – niepełny, oparty na przekazach zagranicznych mediów czasami wyostrzających sytuację – nie jest dobry. Wątpliwości potęguje sytuacja na Węgrzech, co w bardziej analitycznych umysłach natychmiast rodzi pytanie o kondycję demokracji w całej nowej Europie.

– Wchodziliśmy do Unii z ogromnym kapitałem zaufania. A po dwóch latach z różnych przyczyn nie zostało z tego nic – mówi Bronisław Geremek, europoseł. – Oczywiście sytuacja nie jest dramatyczna, po prostu w tej chwili jesteśmy traktowani tak jak inni.

Gdy w Polsce jest burza wokół taśm i koalicji, rzecz jasna w Brukseli temat jest ledwo słyszalny. Ale kolejne takie sygnały powoli budują obraz kraju niestabilnego politycznie.

Geremek: – Wszystkim odpowiadam, że gospodarczo jest w porządku, ale politycznie rzeczywiście nie.

Grażyna Staniszewska, eurodeputowana, zwraca uwagę na politykę międzynarodową: – Nie tyle wewnętrzne sprawy, ile polityka zagraniczna naszego kraju jest tu dość szybko analizowana. Niemcy pytają mnie, jak to się dzieje, że tak nas popierali przy akcesji, a dziś jest takie napięcie między naszymi krajami. Mają żal.

Oczywiście wśród eurodeputowanych pogląd na naszą sytuację jest podzielony dokładnie tak jak przebiegają podziały partyjne. Specyfiką Parlamentu Europejskiego jest jednak to, że deputowani z PiS–u czy LPR–u nie liczą się tutaj z racji czy to ich liczby, czy zasiadania w marginalnej frakcji. Sytuacja jest odwrotna niż w Polsce – tutaj ton debacie o Polsce nadają posłowie PO i socjaliści. Głos Geremka, Kułakowskiego, Saryusza–Wolskiego, czy Grabowskiej, dominuje nad opiniami Bielana, Kamińskiego czy Szymańskiego.

– Unia się martwi, ale patrzy spokojnie, jest pewna, że to błędy nie tyle Polski jako całości, ile mechanizmów polskiej demokracji – zauważa posłanka Genowefa Grabowska.

Obawy związane z Polską słychać też wśród urzędników Komisji Europejskiej, z natury zdystansowanych od polityki. – Koledzy pytają mnie, niby to w żartach, czy moja rozmowa kwalifikacyjna też jest nagrana ukrytą kamerą – mówi jeden z Polaków pracujących w Berlaymont.

Dobrze się złożyło, że właśnie teraz – a było w tym sporo przypadku – w Brukseli odbyło się kilka imprez promujących Polskę. Tylko jednego dnia w europarlamencie można było natrafić na wystawę polskiego plakatu (Lenica, Młodożeniec, Pągowski), zorganizowaną przez Genowefę Grabowską, uroczystą promocję Europejskiego Centrum Solidarności, czy wystawę, na którą zapraszał Jan Olbrycht. – Tak pokazujemy dystans, ale i nadajemy odpowiedni wymiar polskim problemom, które nie powinny wpływać na cały wizerunek kraju – zauważa poseł Jan Kułakowski.

Marek Twaróg – Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.