"Serbia zasługuje na status kandydata" - oficjalnie ogłosiła wczoraj Bruksela, wydając rekomendacje dotyczące stosunków z Unią wszystkim państwom byłej Jugosławii. Na ich potwierdzenie przez państwa członkowskie muszą one czekać do grudnia.
„Na podstawie postępów w realizacji reform, współpracy z Międzynarodowym Trybunałem Karnym ds. byłej Jugosławii i pojednania w regionie, proponuję, aby Serbia otrzymała status kandydata, przy założeniu, że będzie kontynuowała dialog z Kosowem i podejmie się realizacji dotychczas uzgodnionych porozumień” - powiedział na uroczystej konferencji prasowej komisarz ds. rozszerzenia UE, Štefan Füle. Komisja w swojej opinii doceniła przekazanie w tym roku Hadze dwóch ostatnich poszukiwanych oskarżonych o zbrodnie wojenne, Ratka Mladića i Gorana Hadžića, pochwaliła też reformę wymiaru sprawiedliwości. Fule skarcił natomiast Serbów za retorykę dotyczącą Kosowa, jak i za proponowany często przez tutejszych polityków podział go na część serbską i albańską. Bruksela zwraca też uwagę na konieczność podjęcia bardziej aktywnej walki z korupcją i przestępczością zorganizowaną.
Status kandydata do członkostwa, w który nikt tu nie wątpił, nie jest jednak szczytem marzeń Serbów. Przykład chociażby Turcji świadczy o tym, że dużo ważniejsze jest określenie daty początku rozmów o członkostwie, na którą Serbia w tym roku nie może liczyć. Biorąc zaś pod uwagę temperaturę sporu z Kosowem, byłą serbską prowincją, która ogłosiła niepodległość w 2008 roku i której Belgrad do dziś nie przyznaje, jest ona pod ogromnym znakiem zapytania także w 2012.
Wymogi Unii dotyczące Kosowa przedstawiła Serbii bez żadnych upiększeń Angela Merkel w trakcie swojej sierpniowej wizyty w Belgradzie. Warunki postawiła wtedy trzy: likwidacja równoległych serbskich instytucji na północy Kosowa, umożliwienie pracy misji EULEKS na tym obszarze oraz wznowienie i postęp w dialogu z Prisztiną.
Ale Kosowo to nie jedyny problem Serbii. Już od dłuższego czasu mówi się o jej nierozwiązanych sporach z innymi państwami UE. Największym z nich jest aktualny konflikt z Węgrami o restytucję mienia sprzed II wojny światowej. Nowa ustawa dotycząca tej sprawy, uchwalona niedawno przez serbski parlament, nie obejmuje bowiem nieruchomości państw-okupatorów. Węgry uważają to za niesprawiedliwe i żądają zwrócenia zagrabionej po wojnie własności swoich obywateli. Drugim państwem, mogącym stanąć na drodze Belgradu do Unii, jest Polska. Serbia od 2009 roku toczy bowiem z naszym państwem spór o dwa budynki dyplomacji byłej Jugosławii, której jest spadkobiercą i których praw własności domaga się, uzasadniając je zasiedzeniem. Jest to sprawa bez precedensu w światowej dyplomacji.
Czytaj więcej -->