Facebook Google+ Twitter

Unia Polityki Realnej - polityka jako hobby?

UPR była partią, na którą oddałem głos w pierwszych wyborach w moim życiu. Dziś wiem, że zagłosowałem na partię, której były lider, Janusz Korwin-Mikke, miał na celu nie tyle karierę polityczną, ile wywołanie publicznej dyskusji albo oburzenia.

Ryszard Skarzyński w eseju "Czy liberalizm w Polsce był w ogóle możliwy" już 16 lat temu pisał o Unii Polityki Realnej, że porusza się ona w obszarach mających mało wspólnego z rzeczywistością, forsując to co nierealne, 'jakby jej członkowie sami chcieli dworować z nazwy swojej partii'.

Te słowa wciąż są nader trafne. Wszystkie propozycje Korwina-Mikkego były niemożliwą do zrealizowania abstrakcją. Zabrakło realpolitik. Zabrakło faktów, połączenia z realnością, z praktyką gospodarczą, z dorobkiem współczesnej ekonomii, która jakoś dziwnie rzadko daje poparcie dla rzekomo 'pro-gospodarczych' poglądów Mikkego na temat czy to infrastruktury, czy to optymalnej roli państwa w gospodarce. Oto kilka jego kontrowersyjnych wypowiedzi:

"Jesteśmy krajem znacznie bardziej faszystowskim, niż Niemcy hitlerowskie. Z całą pewnością. Obiektywnie - z całą pewnością. Za Hitlera, wolno mi było jeździć samochodem bez pasów."
"Alternatywą dla demokracji jest normalność."
"Celem ruchu drogowego nie jest bezpieczeństwo, tylko szybkość."
"Demokracja to ustrój, w którym rządzi durnota - przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych."
"Dyktator sam się wyłania i jeśli jest dobry, to zakłada dynastię, a jeśli jest zły, to kończy jak Hitler, czy Stalin. Selekcja naturalna! W d***kracji selekcja jest niemożliwa."
"Jeszcze kiedyś powiesimy ostatniego d***kratę na kiszkach ostatniego socjalisty!"
"Pańską deklaracją Praw Człowieka to ja się podcieram co drugi dzień!"
"Republiki to jest 0,5 procenta ludzkości. To jest rzadki wyprysk na zdrowym ciele społeczeństwa. Tylko dzisiaj jest przypadkiem dużo republik. To jest tak, jak na statku. Albo lepszy przykład: samolot. Leci Pan samolotem, jest tam 100 osób, czy 200 osób samolotem leci. Nagle ktoś proponuje wprowadzenie demokracji, że pilot będzie skręcał w lewo, w prawo, orczyk do siebie, w zależności od tego, jak ludzie podniosą rękę. Pan by się zgodził na demokrację na pokładzie samolotu? Ja czy Pan, po dwóch tygodniach szkolenia, moglibyśmy od biedy prowadzić samolot, natomiast prowadzenie państwa, jest rzeczą o wiele bardziej skomplikowaną. Dlaczego ludzie godzą się na demokrację w państwie, a nie godzą się na demokrację w samolocie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.