Facebook Google+ Twitter

Unijna teka nie dla Polaka?

Janusz Lewandowski nie jest już pewnym kandydatem na unijnego komisarza ds. budżetowych. Niechętne jego kandydaturze są najbogatsze kraje Unii. Dlaczego? Ponieważ chcą one zmniejszyć dotacje dla biedniejszych członków UE, w tym Polski.

Janusz Lewandowski / Fot. Parlament EuropejskiPrzewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso, wielokrotnie zapewniał, iż widzi Janusza Lewandowskiego na stanowisku komisarza ds. budżetu. Mimo nieoficjalnych potwierdzeń tej kandydatury okazuje się, że Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Holandia buntują się przeciwko nominacji Polaka. Powodem jest kryzys.

Największe stolice europejskie liczą na zmniejszenie składki do unijnego budżetu od 2014 r. Miałoby to pomóc w spłacie długów zaciągniętych w trakcie trwania kryzysu. Zmniejszenie składki przełożyłoby się na obcięcie unijnych dotacji dla krajów młodej Unii takich jak Polska. Polak na stanowisku komisarza ds. budżetu uniemożliwiłby taką zmianę. Berlin i Paryż protestują więc, po cichu forsując kandydaturę Litwina.

Blisko 10 mld euro rocznie otrzymuje Polska jako największy beneficjent funduszy strukturalnych UE. Zgodnie z ustaleniami budżetowymi sytuacja nie ulegnie zmianie do 2013 r. Następna perspektywa finansowa przeznaczona na lata 2014-2020 jest jeszcze nieznana. To właśnie nowy komisarz ds. budżetu zadecyduje o jej kształcie.

Burzę nad kandydaturą Lewandowskiego rozpętał nieoficjalny dokument o budżecie 2014-2020, który wyciekł z Komisji Europejskiej. Postuluje on przeniesienie priorytetu wydatków unijnych na rozwój nowych technologii, finansowanie służby dyplomatycznej oraz walkę z globalnym ociepleniem. Kosztem wydatków na fundusze strukturalne i rolnicze, z których czerpią Polacy.

Obecny polski komisarz Paweł Sarnecki jest zdecydowanym przeciwnikiem dokumentu w obecnym kształcie. Podobnie szef polskiej delegacji w Europarlamencie, Jacek Saryusz-Wolski, który w rozmowie z "Dziennikiem" podkreślał: "Zwiększenie nakładów na nowe technologie i walkę z bezrobociem ma sens, ale nie kosztem dotychczasowej pomocy strukturalnej, która musi pozostać".

Dokument, który zakłada, że kraje, których poziom rozwoju wynosi więcej niż 75 proc. średniejJanusz Lewandowski i Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz / Fot. PAP europejskiej nie otrzymają pomocy z funduszy strukturalnych jest ciosem w gospodarkę m.in. Hiszpanii czy Grecji. W obliczu tego faktu sam Janusz Lewandowski podkreślał jak bardzo ważna jest decyzja komisarza ds. budżetu dla zachowania solidarności w Europie.

Problemem staje się też wysokość składki unijnej. Płatnicy netto chcieliby określenia jej górnej granicy na poziomie 1 proc. PKB. Płatnicy brutto woleliby, aby dostosowane były one do aktualnych potrzeb Unii. Taki punkt widzenia forsuje m.in. Paweł Sarnecki.

Nic więc dziwnego, iż stare kraje UE patrzą krzywym okiem na polską kandydaturę. Alternatywa w postaci Litwina byłaby dla nich bardzo atrakcyjna. Wilno dla utrzymania równowagi finansowej potrzebuje ogromnej liczby unijnych kredytów. Aby je otrzymać musiałoby wyjść naprzeciw potrzebom płatników netto. Na takiego właśnie spolegliwego komisarza liczą Niemcy czy Holendrzy.

Źródło: dziennik.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.