Facebook Google+ Twitter

Unijne czekanie na Godota

Już parę minut po ogłoszeniu "nie" dla Traktatu Lizbońskiego, irlandzcy politycy i najwyżej postawieni europejscy dyplomaci, zaczęli mówić o kryzysie, który czeka Europę. Dlaczego wszystko postawili na jedną kartę, wierząc w sukces Traktatu?

Referendum / Fot. PAP EPA AIDAN CRAWLEYNegatywny wynik głosowania za przyjęciem Traktatu Lizbońskiego wywołał euforię wśród przeciwników dokumentu, zgromadzonych w dublińskim zamku, gdzie podano oficjalne wyniki głosowania. Za odrzuceniem głosowało 53,4 proc. obywateli, którzy w czwartek poszli do urn. Zwolennicy nowego lizbońskiego porządku stanowili 46,6 proc. przy 40 proc. frekwencji.

Totalna klęska rządu
Komentarze na temat wyników i przyszłości Unii pojawiały się już wcześniej, kiedy irlandzka telewizja RTE podała nieoficjalne wyniki na temat bardzo niskiej frekwencji podczas referendum. Do godz. 18 wynosiła ona niespełna 18 proc. Tuż po ogłoszeniu wyników głos zabrał premier, Brian Cowen. - Jako premier, całą swoją energię poświęcę na odnalezienie rozwiązania, które pozwoli odnaleźć się nam w obliczu tych wyników - obiecał Cowen.

Pytany o ewentualne powtórzenie głosowania podyktowane niską frekwencją, stwierdził, że rząd nie będzie chciał przeprowadzać ponownie referendum, rozważa natomiast inne możliwości. Jakie?
Wyraźnie zdenerwowany, odmówił dziennikarzom zgromadzonym przed swoją siedzibą odpowiedzi. Dlaczego wynik, którego wszyscy byli pewni okazał się tak zaskakujący?

Dlaczego powiedzieli "nie" dla Lizbony?
Pomijając wszystkie głosy przeciwników i zwolenników podczas kampanii poprzedzającej głosowanie, irlandzcy obywatele udowodnili, że po prostu nie rozumieją Traktatu, stwierdzili, że dokument jest (nie)czytelny. Wysyłane w ostatniej chwili ulotki do każdego irlandzkiego domu z informacjami na temat porządku z Lizbony okazały się niewystarczające. Podróże po kraju przedstawicieli rządu w ostatnim tygodniu przed referendum także nie przyniosły zamierzonych skutków.

Elity czekały na Godota
Czasu na wytłumaczenie nowego porządku, który miał wprowadzać Traktat Lizboński elity unijne miały wystarczająco. Proces ratyfikacji w państwach członkowskich rozpoczął się tuż po jego podpisaniu 13 grudnia 2007 roku, a do czwartku (12 czerwca 2008 - przyp. red.) ratyfikowało go 18 państw. O tym, że konstytucyjny wymóg ratyfikacji musi być zachowany w Irlandii wiedziano także nie od dzisiaj. Unijne elity nie wzięły też sobie do serca tego, że już raz mieszkańcy Zielonej Wyspy pokazali co oznacza ich sprzeciw, głosując na "nie" przeciw porządkowi z Nicei. Receptą Brukseli na pomyślny wynik głosowanie miało być natomiast "nie przeszkadzanie" Irlandczykom w podejmowaniu decyzji.

Słona zapłata
Od ogłoszenia wczorajszych wyników nie milkną głosy unijnych polityków na temat decyzji irlandzkich obywateli i kryzysu, który nas czeka.
- Z całym szacunkiem odnosimy się do decyzji irlandzkich obywateli, nawet jeśli jest to dla nas przykra decyzja - powiedział wczoraj Nicolas Sarkozy w wywiadzie dla prasy. Francuski prezydent wyrażał wczoraj niepokój co do dalszego losu Unii, ale równocześnie zapewnił, że Francja na pewno będzie starała się pomóc w rozwiązywaniu wszelkich trudności, tym bardziej że najgorszy okres przypada właśnie teraz na francuską prezydencję w Unii, która rozpocznie się w lipcu.

Co dalej?
Przyszłotygodniowy szczyt Rady Europejskiej, nieformalnego organu Wspólnoty, będzie jednym z najtrudniejszych w ostatnich latach. Planowanie nowych kierunków zmian i wytyczanie priorytetów na najbliższe miesiące szefowie państw będą musieli zostawić na później. Nowym zadaniem Rady będzie przede wszystkim zmierzenie się z kolejnym unijnym kryzysem, do którego nie była przygotowana. Co nam więc dało irlandzkie"nie"? W rezultacie negatywny wynik głosowania w Irlandii może okazać się korzystny w innym wymiarze dla samych Europejczyków. W obliczu unijnej stagnacji, która może pociągnąć za sobą społeczne niezadowolenie, organy Wspólnoty i rządy poszczególnych państw rozpoczną, miejmy nadzieję, merytoryczną dyskusję na temat integracji, która pozwoli w końcu zrozumieć Europejczykom o co chodzi w Traktacie Lizbońskim, czy dokumencie który go zastąpi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.