Facebook Google+ Twitter

Upadek Jelenia

Nie Tomasz Kuszczak, nie Artur Boruc ani nawet nie Euzebiusz Smolarek. Żadna z – byłych już chyba – gwiazd reprezentacji Polski nie upadła tak nisko jak jej 29-krotny reprezentant Ireneusz Jeleń.

Nie Tomasz Kuszczak, nie Artur Boruc ani nawet nie Euzebiusz Smolarek. Żadna z – byłych już chyba – gwiazd reprezentacji Polski nie upadła tak nisko jak jej 29-krotny reprezentant Ireneusz Jeleń.

Według informacji portalu 90minut.pl zawodnik, który jeszcze miesiąc temu kręcił nosem na myśl o jakiejkolwiek ofercie z Polski, podpisał kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała, 15 zespołem naszej ekstraklasy, który ostatnie zwycięstwo zaliczył bodajże w marcu, a w obecnym sezonie zdołał ugrać dwa remisy w siedmiu kolejkach.

Takiej sytuacji zawodnikowi – rezerwowemu to rezerwowemu, ale jednak – mistrza Francji należy mocno pogratulować. Podbeskidzie Bielsko-Biała! Mając takie CV, wolałbym chyba strzelić sobie w łeb, aniżeli kopać się po czole z Kamilem Adamkiem (ten akurat jest niezły) i innymi asami, którzy z A-klasy Mazur trafili do ekstraklasy.

Trudno tu jednak winić kogokolwiek poza Jeleniem. Kiedy w zeszłym sezonie śmiał się w twarz trenerowi Lille, który oferował mu możliwość odbudowania formy po kontuzji poprzez występy w zespole rezerw, pewnie sądził że stać go na więcej. I pewnie było, ale z konfliktu trener-zawodnik, rzadko zwycięsko wychodzi ten drugi, oczywiście jeżeli sytuacja rozgrywa się w kraju piłkarsko ucywilizowanym a nie w polskiej lidze. Moskal, Lenczyk, Probierz, oni w tym starciu przegrali.

Jeżeli półtorej roku nie gra się w ogóle, trudno oczekiwać ofert nawet z lig egzotycznych, gdzie łatwo nabić kabzę. Oczywiście, pewnie Jeleń w najbliższym wywiadzie powie, że takich ofert miał setki albo i tysiące, ale wolał wrócić do ligi polskiej, odbudować formę i powalczyć o miejsce w reprezentacji. Prawda jest jednak taka, że tam go nie chcieli. To nie lata 90, nie wystarczy pomachać szejkowi przed oczami CV z jakimś europejskim klubem i z miejsca stać się gwiazdą zespołu. Owszem, zwykle trafiają tam piłkarze wypaleni, ale gdzie Jeleniowi do Ze Roberto, Raula czy nawet Nilmara?

Zresztą, z relacji Macieja Skorży trenującego jakiś arabski klub, którego nazwy nawet nie będę próbował przytoczyć oraz szybkiego przeglądu kadr tamtejszych zespołów, wynika że szejkowie podobnie jak nasi ligowcy w ostatnim czasie, stawiają głównie na zawodników krajowych. Różnica polega na tym, że u nas robi to się z biedy i zadłużenia, a tam sami wiecie.

Jeśli do któregoś z arabskich krajów trafia zawodnik z zagranicy to w celach promocyjnych. Cóż, nie oszukujmy się, na dźwięk nazwiska Jeleń turban z wrażenia nikomu nie spadnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.