Facebook Google+ Twitter

Uparty jak prokurator

Prokurator musi być niezłomny i twardy. Ale to co się dzieje w Polsce przypomina często farsę.

Od kilku lat z niepokojem myślę o części spraw prowadzonych przez polskich prokuratorów. Otóż w ich postępowaniu pojawia się dziwny, niezrozumiały upór, czasami wręcz tragiczny w skutkach.
Zacznijmy od "sprawy afgańskiej", czyli ostrzelania wioski Nangar Khel. Od początku naszych żołnierzy zamknięto po zarzutem "ludobójstwa". Dla każdego prawnika zarzut jest absurdalny. Wiadomo, że celem żołnierzy był atak na talibów, a nie zabijanie cywilów. A już na pewno nie planowali zabijania cywilów. Mamy więc do czynienia z jakiegoś typu błędem (nie wiadomo czyim), być może lekkomyślnością. Ale nie mamy tu ludobójstwa. W żadnym wypadku. Tymczasem oskarżonych traktuje się jak ludobójców właśnie. Czemu dalej prokuratorzy trzymają się tego zarzutu? Czemu obstają przy stosowaniu aresztu? Nie sposób ocenić. Ocenić można za to krzywdę żołnierskich rodzin i społeczne skutki takiego postępowania.

Ale to tylko jeden przykład. Inny - w gruncie rzeczy podobny miał miejsce w Gdańsku. Sąd orzekł 75 tys. odszkodowania dla właściciela kantoru, którego wiele lat temu zatrzymano za rzekome pranie brudnych pieniędzy. Dowody były wątłe, ale człowieka miesiącami trzymano w areszcie. Gdy prokuratura z kretesem sprawę przegrała, opierała się w sprawie odszkodowania. Zasądził je w końcu sąd, chociaż w kwocie niższej, niż chciał uniewinniony właściciel kantoru.

Kolejny przykład to Marek Dochnal, zwolniony kilka dni temu z aresztu, w którym przesiedział ponad 3 lata - okres wręcz niewiarygodny. Dochnal zapewne uczestniczył w procederze podłym i haniebnym. Ale błagam o prawomocne skazanie go, a nie przetrzymywanie w nieskończoność za kratami - bez wyroku. Podobne przypadki są zresztą "normą". Zatrzymany kiedyś pod zarzutem korupcji Jacek M., prezes jednego z klubów piłkarskich, spędził w areszcie kilka miesięcy, a w tym czasie doszło do 1 konfrontacji. Poza tym "tylko siedział". Nikt go nie przesłuchiwał, nie uzupełniał, ani nie kwestionował zeznań. A człowiek za kratami
"dojrzewał".
Nie planuję wprawdzie jakichkolwiek naruszeń prawa, ale sama perspektywa odizolowania mnie od rodziny na dłużej niż tydzień sprawiłaby, że przyznałbym się niemal do wszystkiego, no może poza głosowaniem na LPR lub Samoobronę, bo poniżej pewnego poziomu godności jednak się nie upada.

Podobny był w swoim czasie los setek likwidatorów państwowych gospodarstw wiejskich. Resztki pieniędzy z reguły wydawali na karmę dla zwierząt, aby te nie glodowały, a prokuratorzy w całym kraju kierowali akty oskarżenia z zarzutami... niepłacenia pracownikom składek ZUS. Każdego likwidatora w końcu uniewinniano (stan wyższej konieczności), ale akty oskarżenia produkowano hurtem. Później profil hurtowy się zmienił - do sądów trafiały akty oskarżenia przeciwko posiadaczom nowych dowodów osobistych, którzy w ciągu 14 dni nie zgłosili otrzymania dowodu do urzędu skarbowego. Problem polegał na tym, że do urzędów miast/gmin dowody trafiały 20 dni po "wydaniu" w Warszawie. Nikt więc nie miał szans na zgłoszenie w terminie... Praktycznie każdy wychodzący z nowym dowodem, mógł natychmiast iść do prokuratury, donieść na siebie. Mimo ewidentnej absurdalności całej sytuacji, akty oskarżenia trafiały do sądu... I tak na marginesie - ciekawe na ile owa akcja z oskarżeniami odstraszyła od wymiany dowodów tych, których się teraz straszy karami za uporczywe posiadanie "zielonych książeczek".

Przykłady można mnożyć - zbyt długie areszty, składanie apelacji w sprawach oczywiście przegranych, zatrzymania w świetle jupiterów, chwalenie się podsłuchami w sprawach, w których podsłuch stosowany być nie może. To polskie realia, niezależnie od tego, kto rządzi prokuraturą. Brak w tym wszystkim podstawowej zasady - dążenia do prawdy. Dlatego o żołnierzach z Nangar Khel, nie będę myślał jako o podejrzanych o ludobójstwo. Dlatego ostrożnie będę zapatrywał się na oskarżenie w sprawach "aferalnych". Bo w naszym kraju publiczne napiętnowanie niewinnego człowieka przychodzi niezwykle łatwo i często bez konsekwencji. Co jest tragedią samą w sobie.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.02.2008 21:25

DOBRE

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.02.2008 20:48

Dobre .

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest temat dla następcy Barei. Za nieprzemyślanymi decyzjami prokuratorów często stoi ludzka krzywda i cierpienie. Przydało by się skazać prawomocnie kilku nadgorliwców, pozbawionych krzty wyobraźni. Są nietykalni i czują się bezkarni. Polski wymiar sprawiedliwości wymaga głębokich reform i zmiany mentalności sędziów i prokuratorów. I to nie populistycznych wystąpień w stylu zaostrzmy kary dla przechodzących na czerwonym świetle. Nie chcę oglądać w telewizji jak wypuszczają 2 młodych ludzi po ponad 2 latach odbywania kary pozbawienia wolności, bo okazało się, że zabił ktoś inny. I sąd proponuje im kilkadziesiąt tys zł odszkodowania. Kwoty powinny być znacznie wyższe, a prokurator z sędzią zesłani na głęboką prowincję. Jeżeli w sprawie o morderstwo nie zachowali należytej staranności to może otrzeźwią ich sprawy o kradzież kury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat dla Barei; ale nie do śmiechu, bo okupiony ludzką krzywdą.

Brak kompetencji, lub celowe działanie pod presją interesów politycznych.
Obydwa powody hańbią zawód! +/

Komentarz został ukrytyrozwiń

zarzut brzmi dosłownie: zabójstwo ludności cywilnej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy jesteś absolutnie pewny, że w aktach sprawy jest słowo 'lidobójstwo', a nie np. 'zbrodnie wojenne'?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.