Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
"Upiór w operze" jest wystawiany, by uhonorować 10-lecia istnienia teatru Roma. Byłem na prapremierze musicalu, chciałbym się podzielić moimi wrażeniami.
Upiór w operze jest powieścią napisaną przez Gastona Leroux. W wielkim skrócie opowiada o Eryku (tytułowy Upiór), który jest oszpeconym człowiekiem. Mimo to jest on geniuszem muzyki, doskonałym architektem, zakochanym w Christine Daaé – dziewczynie, której pomaga ujawnić ukryty w niej talent. Christine myśli, że jest on „Aniołem Muzyki” zesłanym z zaświatów przez nieżyjącego już ojca. Jedynie Madame Giry, wie kim jest owy nieznajomy. W pewnym momencie, niebywale arogancka Pani, diva Carlotta postanawia zostawić spektakl, wtedy pojawia się promyk nadziei dla Christiny Daaé – zaczyna śpiewać. Zarządcy teatru są zdumieni, a młoda dziewczyna dostaje swoją szansę i szybko staje się gwiazdą. Wszystko jak w bajce, ale niespodziewanie pojawia się hrabia Raoula de Chagny – dawna miłość Christine. Młodzi nadal czują coś do siebie, a sam Upiór jest zazdrosny o wyżej wymienionego młodzieńca. Niestety, nie mogę zdradzić dalszych losów bohaterów i bardzo się z tego powodu cieszę, gdyż byłoby to bardzo krzywdzące dla tego musicalu. Moim zdaniem każdy powinien to zobaczyć, a dodam, że fabuła na pewno nieraz Was zaskoczy...Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Absolwent dziennikarstwa, piszę dla gazeta.pl i gildia.pl. Interesuję się: prawem, polityką, filmem, filozofią, literaturą, nowościami z dziedziny technologii, grami, sztuką, operą, teatrem, zwiedzaniem, podróżami, kuchnią. Nie należy tworzyć... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Artur S. 25.09.2008 16:47
Zgadzam się z Panem Nawrockim.
Na miarę dzisiejszej kultury przedstawienie było fantastyczne; świetna scenografia i kostiumy, dobrze grzejąca bateria reflektorów i głośników sterowana przez anonimowego technicznego nie gorzej niż orkiestra dyrygentem i partyturą. Do tego paru dobrych aktorów i dziewczyny biegające na paluszkach w namiastce baletu, oraz przeplatane kwestie śpiewane, a nawet fragment operetkowy. Wypłacam dziesięć punktów respektu Pani Barbarze Melzer za głos i ekspresję, kłaniam się też dyrektorom-wspólnikom, czyli prawdziwym bohaterom spektaklu „Upiór w Operze”.
Kultura jest taka a nie inna, i zdaję sobie sprawę, że aranżacja takiego dzieła wymagała urodziwych głównych, ale dlaczego Christine ze swoimi warunkami wokalnymi strzelała popisy tylko w wysokich rejestrach (nawiasem mówiąc długie, nudne i niezrozumiałe) – mogłaby chyba pobawić się ze słuchaczem zamiast usypiać. I co do ciężkiego diabła robili tam Major Major Major vel Damian Bogdan Aleksander (Klan, Lokatorzy, Kryminalni, Kasia i Tomek, Faceci do wzięcia) i Łukasz Talik (Jezu, cieszę się, że nie widziałem Zorby)??? Już nawet nie potrafię określić, który bardziej mnie umęczył swoim dukaniem, wyciem i buczeniem, jedno jest pewne – ze śpiewem nie miało to nic wspólnego. Gra aktorska? Tandeta rodem z serialu: nadęte okrywanie się płaszczem w nawet nie śmiesznej parodii Nosferatu Klausa von Kinsky; żałosna ekspresja silnych emocji przypominająca napady padaczkowe i udręczone okrzyki jak ze szkolnego teatrzyku. Przy takim oświetleniu mogliby grać choćby i dłońmi, ale nie – koniecznie trzeba się ciskać, bo może widownia nie zrozumie. Ta sama widownia, która na co dzień posługuje się mową ciała i, co lepsze, doskonale potrafi ją zrozumieć, bo przeszła zapewne co najmniej po jednym szkoleniu, żeby nie pójść na korporacyjne dno. Oto łopatologia i symbolika z teatrów straganowych. Przez taką szmirę nie lubię teatru, bo boję się spotkać ją na kolejnym przedstawieniu i ulec nieprzyjemnemu zażenowaniu beztalenciem/lenistwem/pogardą dla widza (niepotrzebne skreślić) aktorów.
Widownio. Dałaś się porwać konwenansom i paru klakierom. Natężenie oklasków to ocena, a Ty zignorowałaś jakość i pochwaliłaś status wyznaczony przez reżysera. A najgorsze, co mogłaś zrobić to wstać, co oczywiście uczyniłaś zrównując partactwo przeciętniaków z kunsztem mistrzów. Obraziłaś wszystkich świetnych aktorów tym gestem i nie wiem już jak mam zareagować na tych naprawdę godnych (może bić pokłony, mdleć albo fikać koziołki?). Wracaj widownio do chałtury z TVN i Polsatu zamiast zaniżać poziom w teatrach. Żałuję, że nie miałem jajek, obierek od ziemniaków i pomidorów – pasowałyby do konwencji i publiki.
Ogólnie mi się podobało.
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2362)