Facebook Google+ Twitter

Uprośćmy ortografię, pomińmy interpunkcję!

Pomysłów na upraszczanie sobie życia nigdy nam nie brakowało. Bo przecież Polak potrafi. Tylko dlaczego z równym sprytem nie potrafi posługiwać się własnym językiem?

O tym, że woli ludu nie należy ignorować, przekonał się już niejeden. Więc jeśli lud ma dość ortografii, bo to przecież trudne rzeczy są, to może najlepiej w ogóle się jej pozbyć? Po co nam te wszystkie reguły, wyjątki i słowniki? Po co koniugacje, deklinacje, i inne takie, skoro ja nie wiem, co to jest, ty tego nie wiesz, i on, ona i nawet ono nie wie i wiedzieć nie chce. Przecież nigdy nie wiedziało, nie wie, i nie będzie wiedziało. I pewnie wiedziałoby, gdyby się sprawą choć trochę zainteresowało, ale przecież nikt go do tego nie zmusi, bo tryb rozkazujący do mile widzianych raczej nie należy. Po co więc uczyć dzieci pisowni, poprawnej wymowy i innych takich? Niejeden ich nie zna i żyje. Pozostaje tylko pytanie - czy mu nie wstyd?

Komentarzy obywatelskich także nie należy ignorować, zwłaszcza na portalach takich jak ten. Przecież korzystają z niego ludzie, którzy językiem polskim posługiwać się potrafią, o świecie sporo wiedzą, a i zdanie swoje mają. Więc ja te ich zdania staram się przyjmować do wiadomości, choć czasem włos się jeży na głowie. Okazuje się, że to właśnie te najbardziej skrajne mogą stanowić nie tylko świetny powód do rozpoczęcia ambitnej polemiki, ale i prawdziwą inspirację! Więc ja - jako że czuję się już zainspirowana - pozwolę sobie parę słów powiedzieć. O upraszczaniu języka polskiego, rzecz jasna.

Otóż urodziłam się jako dziecko szczęścia, bo kłopotów z ortografią czy interpunkcją nigdy większych nie miałam. Jeden, jedyny raz w czwartej klasie podstawówki (bo są przecież traumy, które pamięta się całe życie), zdarzyło mi się błąd ortograficzny popełnić. Otóż w dyktandzie o wilku i owcy występował wyraz „czyhać”, który - jak nietrudno się domyślić - niekoniecznie dobrze udało mi się zapisać. Dyktando zaliczyłam na ocenę dobrą, więc tragedii w domu nie było, ale poczucie hańby pozostało. Bo kto to widział, żeby wilk na owcę w krzakach przez „ch” czyhał?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.08.2009 20:11

T.Staszewski pisze:

"Może on z ch...m czyhał ? "

Czy my naprawdę musimy tutaj tolerować osobników rodem z rynsztoka? Prymitywizm tego pana przekracza wszelkie granice.

A artykuł jest doskonale napisany. 5 gwiazdek. A propos: moja jedyna ortograficzna hańba, to "prószy", napisane w 5 klasie przez "u" otwarte... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku - czy fakt, iż "specyficzna" ortografia jest elementem naszego dziedzictwa i tożsamości narodowej nie jest dla ciebie argumentem?

Jeśli nie - proponuję dla uproszczenia generalnie zrezygnować z posługiwania się językami ojczystymi i przejść na jeden maksymalnie uproszczony i zunifikowany język... po co komu różnice...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"ułatwi to komunikację, a przecież do tego język został stworzony"

Niet. Zmuszanie kilkudziesięciu milionów ludzi do ponownej nauki pisania to nie jest ułatwienie. To jest właśnie niepotrzebne komplikowanie sobie życia.

@"skoro wymawia się tak samo, to powinno i zapisywać się tak samo. W końcu pismo ma być odzwierciedleniem języka mówionego"

Tomku, mogę zapytać, co studiujesz? Bo wypowiadasz się o języku, a niewiele o nim wiesz. Alfabet fonetyczny to coś, co występuje bardzo rzadko. Gdyby polski alfabet miał odzwierciedlać wymowę, potrzebowalibyśmy ponad 50 znaków (!) wobec obecnych 32.

@"Potrzebne są jakieś kontrargumenty lub podważenie powyższych. Bo pisanie w stylu "chcesz uproszczenia, bo nie chcę Ci się uczyć" nikogo do niczego nie przekona."

No nie, jednak 80% (sam nie wierzę, że powołuję się na sondę internetową!) nie chce słyszeć o żadnych zmianach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.08.2009 23:01

Joanno, komunikacja odbywa się chyba nie tylko drogą ustną.

Czy tych kilka drobnych przypadków (takich jak moż(rz)e) jednak wystarczy? po prostu kilka słów będzie miało więcej niż jedno znaczenie. Mamy już ich przecież sporo np. zamek.

No i to co napisałaś poniżej zaczyna nabierać sensu i jest jakimś argumentem. Proszę o więcej. I darujmy sobie interpunkcje - jej przydatność jest zbyt oczywista.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ułatwi to komunikację? A jak się ma komunikacja do ortografii i interpunkcji w mówieniu? Nijak. W pisaniu natomiast bardzo. Porównaj: morze i może. Jeśli wszystko będziemy zapisywać tak, jak słyszymy, to dopiero wtedy możemy mieć problem z poprawnym odczytaniem tekstu.
I polecenia: "Uniewinnić, nie można zastrzelić", "Uniewinnić nie można, zastrzelić", "Uniewinnić nie można zastrzelić" - to odnośnie interpunkcji. Wszystko jest po coś, Tomaszu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.08.2009 22:39

Nikt na razie nie potrafi racjonalnie uargumentować po co człowiek ma sobie utrudniać. Argument typu "bo będzie Ci wstyd" nie jest żadnym argumentem. A tak chętnie wspominane "Język to też historia, tradycja, to społeczeństwo, które go tworzyło i które się nim posługuje." jest zbyt ogólnikowe. To nie są argumenty, które mogą przekonać do czegoś ludzi, szczególnie sceptycznie nastawionych.

Argumenty "za" są bardzo proste i dość logiczne (Grzesiu, jeśli to czytasz - używam słowa z SJP a nie logiki matematycznej ;))
- ułatwi to komunikację, a przecież do tego język został stworzony.
- skoro wymawia się tak samo, to powinno i zapisywać się tak samo. W końcu pismo ma być odzwierciedleniem języka mówionego. A to że kiedyś coś się jakoś inaczej wymawiało interesuje tylko bardzo wąską grupę osób. I nikt im zresztą nie zabrania się dalej tym interesować.
- język cały czas ewoluuje i się upraszcza, To tylko kolejny rozdział tego upraszczania.

Potrzebne są jakieś kontrargumenty lub podważenie powyższych. Bo pisanie w stylu "chcesz uproszczenia, bo nie chcę Ci się uczyć" nikogo do niczego nie przekona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden mały troll i trzy w 100% poważne odpowiedzi... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Agnieszko, czekam na Twój tekst, ale - biorąc pod uwagę Twój komentarz - nie odczułam, by tekst Joanny jakoś polemizował ze mną."

Fakt, tekst Joanny nie polemizuje z Twoim - to złe słowo. Jeśli już, to nawiązuje. Jak widać semantyka również potrafi płatać figle. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hanna Ożogowska, "Tajemnica Zielonej Pieczęci" - 1959 rok - polecam tak w ogóle. ;-)

"— Najgorsze w tej ortografii jest to, że mnóstwo trzeba wykuć na pamięć.
Dlatego tak mi trudno bo ja to lubię na rozum wziąć. Jak coś zrozumiem, to od
razu zapamiętam. Więc w ortografii też wymyśliłbym wszystkie takie prawidła,
żeby każdy rozumiał, dlaczego się pisze tak, a nie inaczej. Na przykład —
herbata; jeżeli z cukrem, to pisałbym przez „ch", a jak bez cukru to samo „h".
Rozumie się samo przez się.
— Hm, a jak byś napisał na przykład „herbaciane róże"?
— Przez samo „h" — przecież nikt róż cukrem nie posypuje.
— A takie zdanie: „Ciotka poczęstowała nas herbatą"?
— Naturalnie przez „ch" — przecież się nie częstuje gości herbatą bez cukru. "

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.08.2009 21:17

Łukaszu, jesteś naszą redakcyjną muzą ;-)

Ja na szczęście również nigdy nie miałam problemów z ortografią, nawet "zaszczyciłam" swoją obecnością parę konkursów szkolnych :-D szkoda tylko że z interpunkcją nie idzie mi już tak gładko...

Artykuł bardzo ciekawy, w pełni zgadzam się z autorką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.