Facebook Google+ Twitter

Uratowałem wilka z niewoli

Pierwszy raz spotkałem wilka w Beskidzie Niskim. W Hucie Polańskiej, ponad kilometr powyżej kamiennego kościółka. Najadłem się strachu. Drugi raz spotkałem go w zupełnie innych okolicznościach w okolicy Sokołowa Podlaskiego.

Wilk na łańcuchu w Żółkwi / Fot. R. GrzeszczykTo było pod koniec lat 80. XX wieku. Pracowałem wtedy w Lasach Państwowych. Pewnego razu zadzwonił leśniczy z informacją, że na podwórzu jednego z gospodarstw we wsi Żółkwy znajduje się uwiązany do drzewa wilk i, że z pewnością jest wściekły. Szybko zapakowałem się z kolegą do dużego fiata, po drodze zabraliśmy zaprzyjaźnionego weterynarza i w ciągu pół godziny byliśmy na miejscu.

Niewielka osada w kolonii. Drewniany domek w ogrodzeniu ze starych olchowych sztachet. Była wczesna wiosna, dopiero nabrzmiewały pąki. Przed ogrodzeniem rosło kilka owocowych drzewek, a do jednego z nich, na łańcuchu uwiązany był wilk. Gospodarz tłumaczył nam, że przyprowadził go z lasu. Znalazł we wnykach. Trzymał go już trzeci dzień, karmił. Co dzień - jedna kura.

Wilk był młodziutki i według diagnozy weterynarza zdrowy. Decydujemy się go więc uwolnić.
Widłami przyszpilamy łańcuch do ziemi i otwieramy karabińczyk. Wyjmujemy widły z ziemi. Wilk jest wolny. Wciąż jednak waruje przy drzewie.

Wilka przed oswobodzeniem z uwięzi. Stary slajd , lata 80-te XX w. / Fot. Robert GrzeszczykKonsternacja. Patrzymy po sobie z niedowierzaniem. Jesteśmy ostrożni i nie mamy zamiaru zbliżać się do zwierza. Po krótkiej naradzie zaczynamy go płoszyć. Machamy rękami, klaszczemy. Zaczynamy hałasować. Wilk przywarował mocniej. Wsiadam więc do samochodu, zapuszczam silnik, włączam światła i jadę na wilka, trąbiąc. Nic. Wilk wciąż waruje.

Sprawa staje się poważna. Nie przewidywaliśmy takiej sytuacji. Co robić? Nie możemy zostawić wilka we wsi. Zbyt duże ryzyko. Nawet więc o tym nie myślimy. Prosimy gospodarza, by spróbował wyjechać traktorem. Gospodarz wyjeżdża więc starą "trzydziestką". Warkot niesłychany, hałas niesie się na okolicę, traktor jedzie na warującego wilka... Przejechał nad nim! A wilk wciąż waruje. Nie wierzymy własnym oczom.

Wilk na łańcuchu przywiązany do drzewa. Stary slajd z lat 80. XX wieku. / Fot. R. GrzeszczykDecydujemy się więc na jeszcze jedną akcję. Na podwórzu leży kilka świeżo przetartych kłód.
Każdy bierze po dość solidnym oflisie. Tak uzbrojeni zbliżamy się do wciąż leżącego zwierza.
Na zmianę, systematycznie, zaczynamy go okładać. Nie jest lekko. Ale po chwili nasz wysiłek zostaje nagrodzony. Wilk się podnosi. Jeszcze tylko kilka razów i powoli odbiega w stronę lasu.

Uratowaliśmy mu życie. Nauczyliśmy ostrożności i może bojaźni przed człowiekiem. Minęło ponad dwadzieścia lat. Do dziś w okolicy nie pojawił się drugi wilk. A wilków w Polsce jest kilkanaście razy więcej.

Zdjęcia to zeskanowane stare slajdy. Ich jakość jest marna. Ale to jedyny namacalny dowód tej historii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Były czasy że na wilka polawano z fladrami, że płacono nagrody za uszy. Teraz jest to zwierze chronione bezwzględnie.
Płaci się natomiast za lisa.
Nic dodać nic ująć.
No cóż ekolodzy, nie lubią lisa i nie są zwolennikami równego traktowania.
Bo to wymagałoby stwierdzenia, że gospodarzem jest człowiek. Na całej Ziemi. I musi działać. Odpowiedzialnie działać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.09.2010 19:02

Jeszcze nie tak dawno w moich stronach watahy wilków tak się rozpanoszyły, że odbywał się ich masowy odstrzał - rzeź zwierzyny.... Zgodnie z prawem natury wilki szukały pożywienia w pobliskich wsiach a człowiek bronił swej chudoby, tylko w tym wszystkim zapodziała się logika i lasy spływały wilcza krwią... Dalej nie komentuję, gdyż nigdy wilka nie uważałem za swego wroga a wręcz odwrotnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pod koniec lat osiemdziesiątych oceniano (w zależności od źródła) populację wilka na 150 - 300 sztuk. Teraz niektóre źródła podają liczbę nawet 4000 sztuk.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ossad
  • Ossad
  • 14.09.2010 07:45

Ostatnie zdanie... Nie jest jasne. Nie jestem pewien, na ile była oceniana populacja wilków w tamtym czasie, ale pewnie w Bieszczadach i Beskidach było ich więcej, niż dziś, a jeszcze lasy Roztocza. Więc pewnie co najmniej kilkaset sztuk?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam Panią Redaktor jeżeli uraziłam lub obraziłam, ale temat jest bardzo delikatny i każde słowo ma duże znaczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Lidio, proszę porównać.
Styl i układ.
A więc całość.
I tylko to zamieściłem w komentarzu.
Czy nie uważa Pani, że mogą mieć znaczenie, i to czasem decydujące, w odbiorze tekstu?
Dobrze Pani wie, że mogą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak sobie, Drodzy Państwo, czytam tę dyskusję... Ale w końcu moja ciekawość sięgnęła zeniutu...

"Rzecywiście zawiera troche inne łagodniejsze przesłanie. Jak bardzo można manipulować słowami ... "...

Jedyne zmiany jakie zostały wprowadzone, to "wygładzenie" składni, pozostawiającej nieco do życzenia. Nie zostało zmienione ani jedno słowo, ani jedno zdanie nie zostało usunięte...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuję za oryginał tekstu. Rzecywiście zawiera troche inne łagodniejsze przesłanie. Jak bardzo można manipulować słowami ... Daje 5 * bo się należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Metoda szokująca, ale skuteczna.
Tak, uratowałeś mu życie i ostrzegłeś przed człowiekiem.
Jak Cię nie lubić Robercie?! :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z dzikim zwierzęciem nie przeżywałem spotkania, ale na spotkanie z młodym byczkiem (na własne ryzyko) skóra na d... mi się zmarszczyła z obawy, teraz do rzeczy. 25 lat temu byłem u rodziny w okolicach Gdańska (wtedy wioska) zobaczyłem przez okno że na polu coś dziwnego robi jakiś młody byczek, nie znam się na zwierzętach domowych i pomyślałem że tak ma być. Zapaliłem papierosa, a moja żona mnie woła i mówi że ten byczek cierpi bo zaplątał się w jakieś żelazne druty. Trochę się bałem ale spaliłem papierosa i poszedłem do tego byczka, zacząłem do niego mówić, głaskać, a drugą ręką odczepiałem od jego nogi pręt. Wszystko udało się zrobić bez obrażeń dla byczka i dla mnie, gdyby zaczął szarżować to pewnie zrobiłbym to samo co Ursus broniący Lidię

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.