Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1934 miejsce

Uratujemy Jeziora Turawskie

Niedaleko Opola znajduje się Jezioro Turawskie, czyli zbiornik retencyjny na Małej Panwi. Wody jego są skażone, ale jest nadzieja, że za kilka lat znowu będzie można się w nim kąpać.

Jezioro Duże -w oddali po lewej przelew i elektrownia wodna. / Fot. Wojciech Arciszewski

Geneza problemów



Zbiornik został zbudowany w latach 1933- 1939 przez Niemców. Jego powierzchnia wynosi 24 km², głębokość sięga 13 metrów, a wysokość wałów i zapory - również 13 metrów. W pobliżu podstawowego zbiornika zwanego też Jeziorem Turawskim lub Jeziorem Dużym położone są niewielkie trzy inne jeziorka: Średnie i Małe oraz Srebrne, wszystkie powstałe w miejscu wyrobisk żwirowych, stanowiących budulec wałów i tamy Jeziora Dużego.

Od samego początku Jezioro Turawskie pełniło funkcję antypowodziową, rekreacyjno-wypoczynkową oraz dostarczało prąd z elektrowni wodnej o mocy 1,2 MW. Niestety, kilkanaście lat temu jakość wody w zbiorniku drastycznie się pogorszyła i od tego czasu w okresie lata aż do wczesnej jesieni pojawiają się miejscowe zakwity sinic, przekształcające wody jeziora w toksyczną zieloną zupę. Postępująca eutrofizacja jeziora wywoływana jest przez skażanie jego wód przez niedostatecznie oczyszczone ścieki pochodzące z lokalnych aglomeracji położonych wzdłuż rzeki oraz pobliskich ośrodków wypoczynkowych. W górnej zlewni rzeki Mała Panew jedynie połowa mieszkańców korzysta ze zbiorczych systemów kanalizacji sanitarnej. Na obszarach nieskanalizowanych ścieki są gromadzone w lokalnych szambach (niezbyt szczelnych i w złym stanie technicznym), a czasami nawet są odprowadzane bezpośrednio do pobliskich wód lub do ziemi. Niestety, dotyczy to również większości domków letniskowych w bezpośrednim sąsiedztwie Jezior Turawskich. Do lat 80. XX wieku naturalne mechanizmy obronne Jeziora dawały sobie jeszcze z tym radę, wciąż neutralizując dużą ilość napływających osadów biogennych.

W końcu nastąpił jednak moment, gdy układ obronny zaczął słabnąć i tracić równowagę. Krytyczna dla Jeziora okazała się pamiętna wielka powódź z 1997 roku, kiedy nagle trafiła do niego ogromna ilość substancji biogennych pochodzących z całego terenu zalanej zlewni. To była ściekowa bomba atomowa i od tego czasu zakwity sinic stały się normą, musiano wprowadzić zakaz kąpieli w Dużym Jeziorze, a problem zbiornika trafił na pierwsze strony lokalnych gazet oraz stał się przedmiotem interpelacji poselskich. Aktywnie zaangażowało się lokalne Stowarzyszenie "Na ratunek Jeziorom Turawskim".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niektórzy uważają, że budowa zbiorników powoduje gromadzenie w ich zanieczyszczeń. Wskazują więc na konieczność likwidacji zapory we Włocławku i ... spuszczenia smrodów do Bałtyku. To jeden z argumentów przeciw budowie zbiorników podnoszonych przez tzw. ekologów.
Siły rządowe wraz z całym kontrolnym i prawnym aparatem nie są w stanie ograniczyć zanieczyszczenia środowiska. Łatwo za to wyasygnują znaczne kwoty na akcje ekologiczne propagujące jego ochronę. W przypadku Jezior Turawskich - całość finansuje Unia. A co robił i robi Sanepid, RDOŚ, starostowie i wójtowie.
20 lat powstawała Ustawa śmieciowa. Powstałam gdy państwo zaczęło płacić kary do Uni za zatruwanie środowiska. Żaden rząd i żaden minister środowiska nie czuje się winny.
Takich jezior jest więcej.
Mam nadzieję, że Jeziora Turawskie odetchną.
Nie stanie się to szybko.
Bufor, jakim jest gleba i jej pojemność absorpcyjna musi się zneutralizować. To potrwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.